fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Rosyjska lekcja rakietowa

Jerzy Haszczyński
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Jerzy Haszczyński
Bez specjalnego rozgłosu Rosja rozmieściła 250 kilometrów od Warszawy nowoczesne rakiety, którymi można przeprowadzić atak atomowy.
Tak przynajmniej wynika z doniesień niemieckiego tabloidu „Bild". Podejrzenia, że iskandery są już w graniczącym z Polską obwodzie kaliningradzkim, pojawiały się zresztą od miesięcy.
Do tego trzeba dodać informację z zeszłego tygodnia, już całkiem jawną, o rozmieszczeniu rosyjskich myśliwców na Białorusi, również – tak się złożyło – graniczącej z Polską.
Rosja dowodzi, że jej doktryna wojenna, wskazująca NATO jako najpoważniejsze zagrożenie, nie była żartem. Choć takie wrażenie sprawiała, bo żadne państwo natowskie od dwóch dekad nie ośmieliło się nawet pomyśleć o wystąpieniu w roli militarnego wroga Rosji.
Przede wszystkim zaś pokazuje, jak szybko potrafi działać w sprawach dla niej istotnych, także dotyczących obrony i bezpieczeństwa. Odwrotnie niż Zachód.
Iskanderami odpowiada, jak można wnioskować, na tarczę antyrakietową w Polsce. Tyle że cztery lata przed jej uruchomieniem (i te cztery lata to wariant optymistyczny).
Działania Moskwy powinny zadziałać jak zimny prysznic – czy, jak kto woli, zimnowojenny. Bardziej prawdopodobny jest jednak inny scenariusz: NATO nadal będzie dzieliło włos na czworo, Ameryka pozostawi Europę samą sobie, a Unia Europejska wyznaczy kolejny szczyt o polityce obronnej za pięć lat.
Dlatego polscy politycy (najprawdopodobniej są w zasięgu iskanderów) muszą podejmować odpowiedzialne decyzje zbrojeniowe. Tarczę dla Polski trzeba budować, nie licząc nadmiernie na sojuszników.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA