fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ochrona zdrowia

Dziadek z wnuczkiem na szczepienie

Nadmiar antybiotyków uodparnia bakterie. Warto się przed nimi chronić szczepieniami.
Bakterie okazały się sprytniejsze od ludzi – odporne na popularne antybiotyki mogą być groźne jak przed kilkuset laty. Śmierć z powodu zapalenia płuc czy opon mózgowych może się stać problemem XXI wieku, szczególnie w przypadku skrajnych grup wiekowych – małych dzieci i osób w podeszłym wieku.
Dlatego specjaliści mikrobiologii lekarskiej zalecają szczepienia dla dziadków i wnuków. Nie tylko przeciw bakteriom, ale i wirusom, bo zakażenia wirusowe lekarze wciąż często mylą z bakteryjnymi i próbują leczyć antybiotykami, w efekcie uodparniając na leki kolejne szczepy bakterii.

Nawet nie wiem, co to jest

Nie można jednak ulegać złudzeniu, że szczepienia chronią przed wszystkimi chorobami.
Pani Marta z Kobyłki zaszczepiła swoich synów – pięcioletniego Adriana i 13-miesięcznego Dominika – wszystkimi dostępnymi szczepionkami. Szczególnie bała się rotawirusa, wywołującego ostrą biegunkę u dzieci w wieku do lat pięciu, bo pociechy koleżanek przechodziły go wyjątkowo ciężko.
Tym bardziej zdziwiła się, kiedy na początku grudnia Adrian zaczął gorączkować i kasłać, a po kilku dniach doszły do tego wymioty i silne bóle brzucha. Wizyty u lekarza i antybiotyki nie przyniosły rezultatu i ostatecznie chłopiec wylądował na oddziale pediatrii Szpitala Powiatowego w Wołominie.
– Lekarz synka myślał, że to angina, bo w gardle miał szarą ropę, ale badanie kału wykazało adenowirusa. Nawet nie wiem, co to jest. W każdym razie szczepionki na to nie było – opowiada „Rz" pani Marta.
Adrian wyszedł ze szpitala po pięciu dniach. Teraz jego rodzice mają nadzieję, że nie zarazi małego Dominika, bo wirus zaraża jeszcze dwa tygodnie od rozwoju objawów.

Pneumokoki – nieobowiązkowo

Małgorzacie Rytel-Siłce, pielęgniarce oddziałowej wołomińskiej pediatrii, zdarza się widzieć dzieci szczepione z przypadkami rotawirusa.
– To dlatego, że nie na wszystkie szczepy jest szczepionka – tłumaczy. Nie wini więc matek, które nie decydują się na ten sposób chronienia dzieci przed rotawirusami.
Szczepionek przeciwko rota- i adenowirusom nie ma w tzw. obowiązkowym kalendarzu szczepień, refundowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Rodzice mogą wykupić je za kilkaset złotych (około 600 zł za cykl trzech szczepień).
W kalendarzu zabrakło też szczepień przeciwko pneumokokom wywołującym zapalenie płuc, sepsę i zapalenie opon mózgowych oraz przeciw meningokokom, które powodują z kolei zapalenie opon mózgowych i sepsę meningokokową.

Dwoinka, wyjątkowy zabójca

Mikrobiolodzy i prywatne stowarzyszenia od lat walczą o włączenie szczepień przeciwko pneumokokom do obowiązkowego kalendarza.
– To dziś największy zabójca na świecie – mówi profesor Waleria Hryniewicz, konsultant krajowy w dziedzinie mikrobiologii lekarskiej. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) pneumokok, czyli dwoinka zapalenia płuc albo Streptococcus pneumoniae, jest główną przyczyną zachorowań i zgonów z powodu chorób zakaźnych. Tylko w 2005 r. (najświeższe dane) spowodował śmierć 1,6 mln  osób, w tym blisko miliona dzieci poniżej piątego roku życia.
Zgony z powodu zakażenia bakterią zdarzają się we wszystkich grupach wiekowych, ale najczęstsze są u niemowląt poniżej drugiego roku życia i seniorów w wieku powyżej 65 lat.
– Mimo że pneumokoki nie występują w środowisku, są szeroko rozpowszechnione wśród ludzi. Bytują w ich gardle i nosie i przed tymi zwykle jesteśmy chronieni, będąc ich nosicielami. Ale istnieje wiele rodzajów – ponad 90 proc. serotypów – przed którymi nie jesteśmy chronieni i to one wywołują zapalenie ucha środkowego, zatok, oskrzeli i płuc – mówi dr hab. Anna Skoczyńska, kierownik Zakładu Epidemiologii i Mikrobiologii Klinicznej oraz Krajowego Ośrodka Referencyjnego ds. Diagnostyki Bakteryjnych Zakażeń Układu Nerwowego (KORUN) w Narodowym Instytucie Leków.

Przykład ze Stanów Zjednoczonych

Dodaje, że najbardziej niebezpieczna dla zdrowia jest inwazyjna choroba pneumokokowa powodująca inwazyjne zapalenie płuc, sepsę i zapalenie opon mózgowych.
– Z zakażeniem tym coraz trudniej sobie poradzić, bo pneumokoki stają się coraz bardziej oporne na antybiotyki, szczególnie w przypadku bakterii powodujących zakażenia u dzieci poniżej drugiego roku życia. Dlatego tak ważne jest, by szczepić na nie noworodki – podkreśla dr Skoczyńska.
Przytacza dane ze Stanów Zjednoczonych, gdzie wprowadzenie powszechnych szczepień przeciwko pneumokokom w ciągu dwóch lat doprowadziło do spadku zachorowań u dzieci jednorocznych aż o 75 proc., a u dzieci poniżej drugiego roku życia – o 81 proc. Szczepienia sprawdziły się także w przypadku osób starszych, doprowadzając do spadku zachorowań o 55 proc.
– Polskim przykładem skuteczności szczepionki są Kielce, gdzie władze samorządowe zdecydowały się na finansowanie szczepień dzieci w 2006 r.  – dodaje dr Skoczyńska. Jak wspomina, okazało się, że liczba hospitalizacji z powodu zapalenia płuc spadła o 74 proc. u dzieci poniżej drugiego roku życia.

Głuchota i ślepota

Sabina Szafraniec, prawniczka i prezes zarządu Stowarzyszenia Parasol dla Życia, od 2007 r. walczy o uświadomienie rodzicom, czym są pneumokoki i o refundację szczepienia przeciw tym bakteriom. Chce uchronić inne dzieci przed losem jej syna Jakuba, który w wieku dziewięciu miesięcy zachorował na wywołane przez pneumokoki zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Chłopiec walczył o życie przez dwa miesiące, a w efekcie zakażenia nie słyszy na jedno ucho.
Stowarzyszenie Parasol dla Życia wskazuje na inne następstwa zakażeń pneumokokami i nieodwracalne powikłania, takie jak zanik tkanki mózgowej w znacznym stopniu połączony z wodogłowiem, lekooporna padaczka, ciężkie niedowidzenie, niedosłuch graniczący z głuchotą czy niedorozwój psychiczny i fizyczny.
– Naprawdę warto szczepić dzieci przeciw pneumokokom – zapewnia Szafraniec.
W Polsce wciąż jednak rośnie liczba przeciwników szczepionek, którzy wskazują na niepożądane odczyny poszczepienne, do których mogą należeć zaczerwienienia, ale też encefalopatia czy wstrząs anafilaktyczny. Szczepienia złą prasę zawdzięczają przede wszystkim rzekomym związkom z autyzmem u dzieci.
Według danych sanepidu, w 2012 r. nie zaszczepiono 5,3 tys. dzieci, a liczba rodziców, którzy odmawiają szczepienia potomstwa od 2009 r., rośnie o 15–20 proc. rocznie. Na razie tzw. stopień zaszczepienia ocenia się w Polsce na 95 proc. Jeśli spadnie o 10 pkt proc., grozi nam wysyp chorób zakaźnych.
Tym odcinkiem zamykamy redakcyjny cykl poświęcony antybiotykom i skutkom ich nadużywania.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA