fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Konoplianka - główny oręż Ukrainy

AFP
W piątkowym meczu Ukraina - Polska nasi obrońcy powinni pilnować przede wszystkim Jewhena Konopliankę.
Ma on na koszulce nr 10, gra najczęściej z lewej strony, ale przechodzi na prawą a w środku też sobie radzi. Jest ofensywnym pomocnikiem. Kiedy gra z boku, atakuje jak skrzydłowy. Sam mówi, że gdyby zaszła taka potrzeba, może wystąpić nawet na pozycji defensywnego pomocnika. Porównania z Jakubem Błaszczykowskim nasuwają się same.
Kapitan reprezentacji Polski zaczynał w Wiśle jako prawy obrońca. Europa poznała Konopliankę podczas ubiegłorocznych mistrzostw. Był jednym z najjaśniejszych punktów reprezentacji Ukrainy. Grał w jej wszystkich trzech meczach a w pierwszym, przeciw Szwecji bramkę z jego podania strzelił Andrij Szewczenko. Konoplianka wbijał już gole przed Euro, w towarzyskich meczach z Urugwajem i Niemcami.
Jeszcze większą sławę przyniosła mu bramka, zdobyta przed rokiem na Wembley. Dzięki niej Ukraina prowadziła z Anglią od 39 aż do 87 minuty. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 1:1. Podobno wtedy, nie pierwszy raz otrzymał oferty pracy z Premier League. Ale nigdzie się nie wybiera.
Urodził się w roku 1989 w Kirowohradzie, tam, w szkółce klubu Olimpik uczył się grać i jako jego zawodnik trafił do reprezentacji juniorów Ukrainy. Był zbyt dobry aby pozostać w klubie, który powstał w roku 2000 i grał w drugiej lidze. Zobaczyli go skauci Dnipro i Konoplianka zimą 2006 roku, mając 16 lat, przeniósł się do Dniepropietrowska. Oozostał tam do dziś. W lidze gra od 2007 roku. Najpierw wchodził z ławki rezerwowych, od roku 2010 ma już pewne miejsce w składzie Dnipro. Przez trzy lata grał w juniorskiej i młodzieżowej reprezentacji Ukrainy. Pierwszą bramkę w lidze zdobył w meczu z Zarją Ługańsk. To było w lutym 2010 roku. Trzy miesiące później trener Myron Markiewicz powołał go do reprezentacji na mecz z Litwą. W swym drugim meczu, wygranym z Rumunią 3:2 strzelił pierwszą bramkę w kadrze. Do dziś ma ich siedem, zdobytych w 29 meczach.
Przeciw Polsce Konoplianka jeszcze nie grał. - Kiedy zobaczyli mnie skauci Dnipro, natychmiast, bez żadnych testów zaproponowali grę w Dniepropietrowsku - mówi piłkarz. - Nie myślałem wtedy o tym jak to się potoczy. Kiedy awansuję do pierwszej drużyny a kiedy do reprezentacji. Nie miałem takiego planu, ale wierzyłem, że kiedyś to się stanie. A marzeniem było wygrać z Ukrainą mistrzostwa Europy.
Moja rodzina była bardzo usportowiona. Jako dziecko trenowałem karate i miałem nawet jakieś osiągnięcia wśród rówieśników. Ale jednocześnie grałem w piłkę piłkę i ostatecznie ona wzięła górę. Dziś mogę powiedzieć, że mam dobrą technikę i niezły strzał. Lubię mieć piłkę przy nodze, więc trenerzy zwracają mi uwagę, że czasami trzymam ją zbyt długo. Ale kiedy grasz w pomocy, musisz trzymać piłkę, patrzeć dookoła, szukać okazji do podania lub strzału. W ataku nie ma to miejsca ani czasu. Messi też trzyma piłkę, a nikt nie ma o to do niego pretensji, bo on wie jak długo może to robić. To jest mój wzór. Dla niego futbol jest życiem i dla mnie też - mówił piłkarz.
Na półtora roku przed Euro w Polsce i na Ukrainie Dynamo Kijów gotowe było zapłacić za Konopliankę 14 mln euro. Tyle dawał Igor Surkis, prezes klubu, młodszy brat Hrychoryja Surkisa, ówczesnego prezydenta federacji piłkarskiej Ukrainy. Transfer nie doszedł do skutku. Trener Dnipro Hiszpan Juande Ramos (wcześniej m.in. sukcesy z Sevillą, Tottenhamem i Realem) odpowiedział na tę propozycję, że cena za Konopliankę to 50 - 60 mln euro. Może przesadził. Ale od tamtej pory Jewhen jest jeszcze lepszy.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA