fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Tusk zyskał, PO straciła

Donald Tusk
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Tusk zrobi porządki w strukturach partyjnych, bo dopiero teraz rozpoczną się w Platformie wybory oddolne - mówi dr Bartłomiej Biskup, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego
"Rz": Wybory w PO zakończone. Donald Tusk ponownie został liderem partii co dla nikogo nie jest chyba zaskoczeniem. I co dalej?
Bartłomiej Biskup: Po pierwsze Tusk zrobi porządki w strukturach partyjnych, bo dopiero teraz rozpoczną się w Platformie wybory oddolne. Poza tym przewiduję, że rozpocznie się kilkumiesięczny okres grillowania Jarosława Gowina, który ostatecznie doprowadzi do jego odejścia z partii. Bo sam zainteresowany utrzymuje, że chce pozostać w PO, dlatego nie da się go od razu wyrzucić.
Tusk przed wyborami na szefa PO dał do zrozumienia, że jeżeli je wygra to nie życzy sobie żadnej więcej krytyki z wewnątrz partii. Czy rzeczywiście nikt już teraz nie ośmieli mu się sprzeciwić?
Tusk bez wątpienia się wzmocnił i pewnie przez chwilę rzeczywiście nikt go nie będzie krytykował. Ale to się szybko skończy, bo Gowin też jest mocy. Albo więc się dogadają albo będziemy świadkami kolejnej odsłony konfliktu na linii Tusk-Gowin. Poza tym pozostaje jeszcze frakcja Grzegorza Schetyny, która zapewne też nie położy całkiem uszu po sobie. Bo jednak gdyby Schetyna również kandydował na szefa partii, to zapewne miałby jeszcze lepszy wynik niż Gowin.
Gowin swój 20-procentowy wynik traktuje najwyraźniej jako sukces i domaga się korekty polityki rządu.
Z całą pewnością ten wynik jest jego sukcesem. Zresztą przyczynili się do tego samo działacze PO, którzy w czasie kampanii mówili, że jeżeli Gowin zdobędzie dwucyfrowy wynik, a zapewne mieli na myśli okolice 10 procent, to już będzie bardzo dużo. Z całą pewnością Gowin mówiąc o powrocie do starej PO trafił w czuły punkt. Te wybory pokazały też, że Tusk nie może bezkarnie kontynuować dotychczasowej polityki odcinania konserwatywnego skrzydła i kursu na lewo, bo taka polityka może przynieść więcej szkody niż pożytku.
Czy cała ta historia z wyborami powszechnymi lidera partii opłacała się PO? Kampania wyborcza ujawniła poważny spór ideowy w PO do tej pory bagatelizowany, a spadek w sondażach jeszcze się pogłębił.
Tuskowi na pewno się opłacała, bo on potwierdził swoje przywództwo ale samej Platformie niekoniecznie. Rzeczywiście mit PO jako partii jednomyślnej poważnie został nadwyrężony. Poza tym partia starała się sprzedać te wybory jako ogromne święto demokracji, a samą siebie przedstawiać jako super demokratyczną, nieomal ewenement na skalę światową. Tymczasem 51-procentowa frekwencja pokazała, że albo w samej partii wybory nie wzbudziły zbyt wielkich emocji albo struktury są napompowane ludźmi nie zainteresowanymi życiem partii. Na dodatek Tusk przez całą kampanię zachowywał się tak jakby miał wygraną w kieszeni. Swojego przeciwnika traktował lekceważąco, nie spotykał się z działaczami PO. Gowin bardziej się przyłożył i prowadził kampanię ale co to za święto demokracji jeżeli działacze głosując na lidera nie mogli porównywać oferty programowej kandydatów, bo jeden z nich jej w ogóle nie przedstawiał. Nawet media relacjonując kampanii raczej nieprzychylnie ją komentowały, więc PR-owskiego zysku też z tej operacji nie ma.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA