fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Cios w narkotykowe kartele

Starcie z gangami. Operacja policyjna w mieście Aguililla, w stanie Michoacan
AFP
Rząd Meksyku w krótkim czasie odniósł dwa duże zwycięstwa w wojnie z narkobiznesem.
Tym razem w ręce policji wpadł szef kartelu Zatokowego, do niedawna jednej z największych organizacji przestępczych w kraju.
Ramirez Trevino alias Mario Pelon, odpowiedzialny za organizowanie na wielką skalę szmuglu kokainy i marihuany do Stanów Zjednoczonych należał do najbardziej poszukiwanych meksykańskich mafiosów. Na liście „most wanted" figurował od 2006 r.
Za informacje mogące prowadzić do jego ujęcia rząd USA wyznaczył nagrodę w wysokości 5 mln dolarów, a Meksykanie dorzucili do tego dodatkowe 3 mln. Nie wiadomo jednak, czy to właśnie te sumy przyczyniły się do schwytania 51-letniego gangsterskiego bossa.
Do aresztowania doszło w Rio Bravo, w leżącym na granicy z Teksasem stanie Tamaulipas. Niewiele wiadomo na temat zakrojonej na szeroką skalę akcji jednostek specjalnych policji i wojska. Miejscowi mieszkańcy mówili dziennikarzom o znacznych siłach komandosów, którzy używali  pojazdów opancerzonych i helikopterów.
Kartel Zatokowy był jeszcze kilka lat temu najgroźniejszą organizacją przestępczą Meksyku kontrolującą głównie wschodnią część pogranicza z USA. Został jednak poważnie osłabiony zarówno przez siły rządowe wspomagane przez agencje antynarkotykowe USA, jak i przez gangsterskich konkurentów.
Problemy kartelu zaczęły się po 2003 r., kiedy aresztowano jego ówczesnego szefa Osiela Cardenasa Guillena (cztery lata później po ekstradycji do Stanów Zjednoczonych został skazany na 25 lat więzienia). Jego spadkobiercy rozpoczęli walkę o sukcesję, podczas której w granicznym mieście Reynosa dochodziło do ciężkich bitew z udziałem nawet kilkuset gangsterów.
W 2010 r. zginęli albo wpadli w ręce policji kolejni trzej bossowie kartelu Zatokowego. Na dodatek zbuntowali się ich dawni ochroniarze i sojusznicy, którzy utworzyli własny kartel Zetas i zaczęli przejmować coraz większe terytoria.
W bratobójczej wojnie Zetas wykazali się niespotykanym okrucieństwem, posuwając się do wymyślnych tortur i egzekucji. Szczególnie odrażającą formą  zastraszenia wrogów stało się odrąbywanie głów ofiarom i pozostawianie rozczłonkowanych zwłok kilku lub kilkunastu ludzi na widoku publicznym.
Miguel Osorio Chong, minister spraw wewnętrznych Meksyku natychmiast po udanej akcji komandosów w Rio Bravo pochwalił się sukcesem w walce z „zatokowcami" na Twitterze. Nie bez powodu – to już kolejny poważny cios zadany meksykańskim kartelom w czasie prezydentury Enrique Pena Neto, który został głową państwa w grudniu 2012 r.
W połowie lipca w sidła policji wpadł Miguel Angel Trevino Morales, alias „Z-40", szef Zetas. W październiku zeszłego roku elitarny oddział meksykańskiej piechoty morskiej zabił słynącego z brutalności założyciela Zetas, Heriberto Lazcano, znanego jako „El Lazca". W krótkim czasie za kratkami znalazło się kilku jego „poruczników", w tym szefowie operacji finansowych gangu Jose Odilon Ramirez Perales and Ismael Lopez Guerrero.
Prezydent Neto jest zwolennikiem zdecydowanej rozprawy z najgroźniejszymi organizacjami przestępczymi od ośmiu lat nękających Meksyk okrutną wojną domową. Łączna liczba jej ofiar przekroczyła już 70 tys. (a biorąc pod uwagę także tysiące zaginionych, może zbliżać się do 100 tys.).
Stawką są dochody z handlu narkotykami, które według różnych źródeł mogą wynosić od 20 do nawet 50 mld dolarów rocznie. Te ogromne pieniądze sprawiają, że walka z narkobiznesem jest  niezwykle trudna. Na miejsce rozbitych lub osłabionych organizacji szybko wkraczają kolejne, a jak pokazuje historia kartelu Zetas, patentem na sukces jest zwykle eskalacja brutalności.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA