fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Islam wkracza na wyższe uczelnie

Noszenie burki w miejscach publicznych jest we Francji zakazane od ponad dwóch lat. Na zdjęciu muzułmanka w burce w 2010 roku
AFP
Uniwersytety pod specjalnym nadzorem strażników laickości państwa.
Specjalne gremium monitorujące stan laickości w kraju zarekomendowało władzom państwowym, aby zajęły się przestrzeganiem uświęconej tradycją zasady rozdziału państwa i religii na uczelniach. Raport wpadł w ręce dziennikarzy „Le Monde", który opublikował zawarte w nim rekomendacje.
Sprowadzają się do wprowadzenia ustawowego zakazu noszenia na uniwersytetach strojów oraz innych symboli uznawanych we Francji za manifestację uczuć religijnych. Tak jak to ma miejsce już od 2004 roku we francuskich szkołach. Nowa regulacja miałaby także uzupełniać obowiązujący od ponad dwu lat zakaz noszenia w miejscach publicznych burek i nikabów.

Strażnicy laickości

Zdaniem działającego od kilku miesięcy gremium monitorującego stan laickości (Observatoire de la laicité) na francuskich uczelniach źle się dzieje, gdyż stają się terenem agitacji różnych grup religijnych. Nie chodzi wyłącznie o propagowanie islamu, ale aktywni są także kreacjoniści czy neobaptyści odrzucający teorię Darwina i sprzeciwiający się lekturze Woltera czy Camusa. Żądają specjalnych programów nauczania nienaruszających ich przekonań religijnych. – Profesorowie sygnalizują nam, że mają problemy z kompletowaniem grup studenckich złożonych z przedstawicieli obu płci – piszą w swym raporcie strażnicy laickości Francji. Przypominają też, że zgodnie z prawem uczelnie mają być miejscem wolnym od „wpływów politycznych, religijnych czy ideologicznych".
– Dość już tworzenia nowych przepisów. To nic innego jak kolejna stygmatyzacja islamu – głosi Dalil Boubakeur, przewodniczący Francuskiej Rady Kultury Muzułmańskiej skupiającej wiele organizacji muzułmańskich.
Sam „Le Monde" uchodzący za dziennik umiarkowanie lewicowy ostrzega przed przyjmowaniem za dobrą monetę „polemicznych propozycji" gremium laickiego. Konserwatywny „Le Figaro" prezentuje wypowiedzi rektorów, z których wynika, że nie są zachwyceni pomysłami wprowadzania jakichkolwiek ograniczeń w funkcjonowaniu uczelni.
– Odrzucamy wszelkie propozycje sprzeczne z zasadą tolerancji obowiązującej na uczelniach wyższych – twierdzi Jean-Loup Salzmann, przewodniczący stowarzyszenia rektorów francuskich uniwersytetów. Przyznaje, że przypadki demonstracyjnego prezentowania stroju muzułmańskiego na uczelniach mają miejsce, ale mają charakter sporadyczny.
Jednak strażnicy laickości nie dają za wygraną, co prowokuje środowiska francuskich muzułmanów. Wyznawców islamu jest we Francji co najmniej 4 mln. Spora część z ich nie akceptuje wprowadzania coraz to nowych przepisów ograniczających, ich zdaniem, wolność wyznania.

Burka i nikab

Brak już praktycznie sprzeciwów wobec wprowadzonego w 2004 roku zakazu noszenia na terenie publicznych placówek oświatowych muzułmańskich chust, a także „ostentacyjnego" prezentowania symboli religijnych, ale za to wciąż trwa opór przeciwko innej ustawie z 2011 roku zakazującej muzułmankom noszenia burki lub nikabu w miejscach publicznych.
Pod koniec lipca tego roku doszło nawet na tym tle do zamieszek w podparyskiej miejscowości Trappes.
Wybuchły po tym, jak policjant zażądał od muzułmanki odkrycia twarzy. Towarzyszący jej mąż rzucił się na policjanta. Po jego zatrzymaniu obrońcy tradycji islamu przez dwie noce atakowali komisariat policji.
Zdaniem władz zakaz noszenia burek i nikabów nie jest przejawem dyskryminacji, gdyż już od 2010 roku obowiązuje ustawa zakazująca wszystkim obywatelom zasłaniania twarzy w miejscach publicznych.
Miała ułatwić policji identyfikację zakamuflowanych demonstrantów w czasie powtarzających się raz po raz zamieszek z udziałem młodzieży ze środowisk imigracyjnych. Jest jednak egzekwowana wobec wszystkich. Jak wynika z oficjalnych statystyk, przez dwa lata, licząc od wiosny 2011 roku, policja skontrolowała 902 osoby, nakładając 830 mandatów za zasłanianie twarzy w wysokości do 150 euro. Ile mandatów otrzymały muzułmanki, nie wiadomo.

Filar republiki

Zdaniem ekspertów w całej Francji muzułmanek noszących zabroniony w miejscach publicznych strój jest nie więcej niż dwa tysiące. To dlatego, że francuscy muzułmanie wywodzą się w zdecydowanej większości z Maghrebu, gdzie popularny w krajach zatoki Perskiej nikab czy wywodząca się z Afganistanu burka nie są zbyt popularne. Co ciekawe, spora część muzułmanek prezentujących zakazane stroje to francuskie konwertytki. Zresztą Francuzem, który przeszedł na islam, jest także mąż kontrolowanej w Trappes muzułmanki. Francuscy muzułmanie nie kontestują obowiązującego od 1905 roku rygorystycznego rozdziału państwa i państwa. Rozumieją, że laickość jest jednym z filarów francuskiej republiki. Sprzeciwiają się ograniczaniu ich praw w instytucjach niepaństwowych. Ich racje uznał niedawno Sąd Najwyższy, który obalił wyrok wcześniejszej instancji, uznając za bezprawne zwolnienie z pracy muzułmanki przychodzącej do pracy w prywatnym przedszkolu w tradycyjnej chuście. – To zakwestionowanie świeckości państwa – orzekł wtedy Manuel Valls, szef resortu spraw wewnętrznych.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA