fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Giełda

GPW: WIG30 zamiast WIG20

Bloomberg
23 września GPW rozpocznie publikację nowego indeksu, WIG30. Docelowo ma być to główny wskaźnik koniunktury giełdowej.
W styczniu akcjonariusze Giełdy Papierów Wartościowych wybrali Adama Maciejewskiego na prezesa warszawskiego parkietu. Od tego czasu na naszym rynku rozpoczęła się wielka rewolucja. Szef GPW zapowiada, że wciąż ma wiele pomysłów i w niedługim czasie jeszcze nie raz zaskoczy rynek. Jak bowiem mówi, warszawska giełda musi być gotowa, by stawić czoła wyzwaniom, jakie przed nią stoją.

1. Technologiczny przełom

Kiedy Adam Maciejewski obejmował stanowisko prezesa warszawskiej giełdy, jego głównym zadaniem było wprowadzenie nowej platformy transakcyjnej UTP. Mimo wielu głosów sprzeciwu 15 kwietnia udało się uruchomić nową technologię. Co więcej, pierwszy dzień notowań przebiegł bez poważniejszych zakłóceń. Co prawda w ostatnich dwóch miesiącach rynek dwukrotnie zmagał się z awarią na warszawskiej giełdzie, jednak nikt nie ma wątpliwości, że wcześniej czy później trzeba było dokonać rewolucji technologicznej.

2. Czas na nowe indeksy

GPW nie zamierzała jednak spoczywać na laurach. Wczoraj Adam Maciejewski ogłosił decyzję o zmianach w indeksach giełdowych. 23 września giełda rozpocznie publikację nowego indeksu – WIG30. Docelowo ma być to główny wskaźnik koniunktury giełdowej. Do końca 2015 r. z palety dostępnych wskaźników zniknąć ma bowiem WIG20, który od 19 lat służy inwestorom.
– Wprowadzenie zmian w głównych indeksach giełdowych ma na celu lepsze odzwierciedlenie stanu i wielkości naszego rynku oraz stymulowanie jego rozwoju. Skutkiem powinno być zwiększenie płynności na rynku akcji oraz – w dłuższym terminie – ożywienie na rynku instrumentów pochodnych – tłumaczy zachodzące zmiany Adam Maciejewski, prezes GPW.
W skład WIG30 będzie wchodziło 30 największych i najpłynniejszych firm na naszym rynku. Udział jednej firmy w nowym indeksie będzie ograniczony do 10 proc. (w WIG20 ograniczenie to wynosi 15 proc.) W WIG30 będzie wchodziło nie więcej niż siedem spółek z jednej branży (w przypadku WIG20 może być pięciu przedstawicieli jednego sektora).

3. Rewolucja również na rynku pochodnych

Jednocześnie szef GPW zapowiedział zmiany na rynku pochodnych. We wrześniu giełda chce zmienić mnożnik dla kontraktów terminowych na WIG20. Obecnie wynosi on 10 zł. Od jesieni ma być to 20 zł. Dzięki tej zmianie inwestowanie w futures na WIG20 ma być bardziej opłacalne.
– Zwiększenie mnożnika na kontrakty terminowe na indeks WIG20 powoduje zmianę jakościową dla inwestorów zajmujących się day-tradingiem. Przy takim poziomie mnożnika inwestorzy będą mogli, przy utrzymaniu opłat na niezmienionym poziomie, zarabiać już na zmianie kursu kontraktu o 1 punkt (1 punkt = 20 zł) – ocenia Piotr Dudziński, dyrektor departamentu sprzedaży instytucjonalnej DI BRE Banku.
Docelowo w związku ze zmianami dotyczącymi instrumentów bazowch również pochodne czekają dalsze przeobrażenia. W grudniu 2014 r. giełda chce wprowadzić kontrakty na WIG30.
Również w ich przypadku mnożnik ma wynosić 20 zł. Już wcześniej GPW zapowiadała także, że zamierza rozszerzać paletę dostępnych pochodnych. W ofercie mają się pojawić opcje na akcje, a także kontrakty na obligacje skarbowe oraz stawkę WIBOR.

4. Powrót Wiesława Rozłuckiego

Do zmian doszło ostatnio również w Radzie Giełdy – organie nadzorczym GPW. Na wniosek mniejszościowego akcjonariusza zgłoszony do niej został Wiesław Rozłucki, pierwszy prezes warszawskiego parkietu. Podczas głosowania uzyskał on pełne poparcie akcjonariuszy. Dodatkowo ówczesny prezes Rady Giełdy Leszek Pawłowicz zapowiedział, że zaproponuje, aby to Rozłucki stanął na czele tego organu. Również członkowie Rady Giełdy nie zgłosili w tej sprawie sprzeciwu.

5. Kwestia Wiednia

Przedstawiciele GPW wciąż także rozmawiają o ewentualnej współpracy ze zbudowanym wokół Wiednia holdingiem CEESEG. Szef naszego rynku cały czas podkreśla, że w tej kwestii wszystko jest możliwe, jednak na pewno nie będzie tak, że to Wiedeń będzie stroną przejmującą.

6. Kapitalna Warszawa

Giełda rozpoczyna również cykl działań na rzecz Warszawy i jej mieszkańców. 17 sierpnia odbędzie się otwarty koncert francuskiego zespołu Les Tambours du Bronx oraz Lecha Janerki.

Podyskutuj z nami na Facebooku

www.facebook.com/ekonomia
Czy podobają Ci się zmiany, jakie zachodzą na warszawskiej giełdzie?

Nie ma giełdy bez OFE

W pierwszym półroczu 2013 r. wartość obrotów funduszy emerytalnych na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych przekroczyła 15 mld zł. To oznacza, że OFE miały blisko 7 proc. udziału w obrotach sesyjnych. Z kolei udział OFE w kapitalizacji (wartości rynkowej liczonej jako iloczyn ceny akcji i liczby akcji) wyniósł 19,4 proc., a ich udział we free float (wolnym obrocie akcjami, obejmującym papiery faktycznie kupowane i sprzedawane przez inwestorów, a nie tylko trzymane w ich portfelach) wyniósł 41 proc.
Na takim tle łatwo zrozumieć, dlaczego inwestorzy giełdowi reagują nerwowo na wszelkie sygnały potwierdzające, że rząd zamierza sięgnąć po oszczędności emerytalne Polaków, kierując je w całości do ZUS (nawet jeżeli nie bezpośrednio). Pomijając dramatyczny wpływ takiej operacji na wartość emerytur w przyszłości, trzeba zauważyć, że okaże się ona brzemienna w skutki dla polskiego rynku kapitałowego i lokujących na nim swoje oszczędności inwestorów indywidualnych. Dlaczego? Przejęcie przez ZUS aktywów OFE musi prędzej czy później doprowadzić do ich wyprzedaży na rynku. To z kolei oznacza spadek cen akcji (przewagę podaży nad popytem). Eksperci alarmują nawet, że w skrajnym przypadku udziały w przedsiębiorstwach notowanych na warszawskiej giełdzie mogą stanieć tak bardzo, że inwestorom branżowym będzie się opłacało prywatyzować publiczne spółki, „ściągając" firmy z giełdowego parkietu. Jeżeli zabraknie funduszy emerytalnych, to na krachu giełdowym wywołanym ich likwidacją skorzystają w największym stopniu inwestorzy zagraniczni. Z braku dużych krajowych inwestorów instytucjonalnych to zagranica będzie kupować przecenione akcje polskich przedsiębiorstw, wzrośnie więc udział kapitału zagranicznego w finansowaniu działalności polskich firm. Finansowaniu, o które bez OFE może być trudno – obecność funduszy emerytalnych sprawia, że spółkom opłaca się pozyskiwać kapitał na rozwój działalności, emitując akcje na giełdzie. Brak funduszy emerytalnych może tę funkcję giełdy znacznie ograniczyć. Taki scenariusz mocno zachwieje pozycją GPW jako lidera w naszej części Europy pod względem debiutów giełdowych.
—jam
Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA