fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Zamiast pomocy propaganda MEN

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Infolinia Ministerstwa Edukacji miała pomagać rozwiązywać problemy z dostosowaniem szkół do przyjęcia sześciolatków, zamiast tego zalewa rodziców propagandą.
Rada rodziców szkoły podstawowej nr 2 w podwarszawskim Józefowie już w ubiegłym roku dostrzegła, że liczba uczniów znacząco przekracza możliwości lokalowe placówki. Postanowiono działać.
Rodzice przygotowali profesjonalną prezentację, w której zebrali wszelkie mankamenty placówki i propozycje rozwiązania problemów. Zaczęli od wskazania niebezpiecznych miejsc w ruchu ulicznym, na jakie mogą natrafić dzieci  zmierzające do szkoły i wracające z niej. Przeszli przez problemy dotyczące transportu, a właściwie wystarczającej ilości autobusów do przewożenia dzieci na basen. Potem skupili się na samej szkole, w której uczy się obecnie ok. 25–30 proc. więcej dzieci niż przez kilka ostatnich lat. Wyliczyli, że powierzchnia przypadająca na jedno dziecko w świetlicy wynosi ok. 0,6 m2 (norma dla więźnia 3 m2), że czas na zjedzenie obiadu w szkolnej stołówce to 4 min. bo w szkole, w której uczy się 660 uczniów, w stołówce są tylko 64 miejsca. Opisali też przeniesioną do piwnicy bibliotekę, w które może przebywać maksymalnie 40 uczniów. Policzyli też, że zgodnie z normami sanitarnymi dotyczącymi ilości umywalek i sanitariatów w szkole nie powinno uczyć się więcej niż 320 dzieci. Do tego dołączyli zdjęcia sięgającej po kres korytarza kolejki do stołówki czy holi zasypanych po brzegi tornistrami uczniów. – W obawie przed jeszcze większą kumulacją uczniów, związaną z reformą obniżającą wiek szkolny w marcu, wysłaliśmy to wszystko do MEN  z prośbą o interwencję, bo burmistrz na nasze apele nie reagował – opowiada jeden z rodziców.
Po trzech dniach MEN odpisało, że wkrótce sprawą zajmie się kuratorium, które przeprowadzi kontrolę. Potem nastała cisza. Rodzice pytali o wyniki kontroli w maju i na początku czerwca. MEN milczało. Gdy 11 czerwca minister edukacji Krystyna Szumilas ogłosiła uruchomienie infolinii dla rodziców sześciolatków, spróbowali jeszcze raz. Tym razem odpowiedź przyszła. Na konkretne prośby i wątpliwości rodziców z Józefowa MEN odpowiedziało e-mailem ze statystykami, że w 92 proc. szkół klasy liczą mniej niż 25 dzieci, że w wiejskich szkołach uczniów jest mniej, a w miejskich więcej. Jest też o tym, że tylko w 18 proc. szkół podstawowych dzieci uczą się na dwie zmiany i że w małych klasach indywidualna relacja nauczyciela z uczniem układa się lepiej. Wiadomość kończy się prośbą, by rodzice skorzystali z innego formularza, a wtedy... sprawą zajmie się kurator, który przeprowadzi kontrolę. – To absurd, zresztą kolejny, który potwierdza, że ta reforma nie jest w ogóle przygotowana – mówi nasz rozmówca, zaznaczając, że nie ma nic przeciwko obniżeniu wieku szkolnego. To zresztą nie pierwszy taki przykład. Pod koniec października ub. roku Szumilas obiecała, że przeanalizuje wszystkie negatywne przykłady, które pojawiły się w przygotowanym przez Fundację Rzecznik Praw Rodziców raporcie poświęconym edukacji pięciolatków. Gdy zapytaliśmy w kwietniu o wyniki tej kontroli, MEN odpowiedziało, że zbiera informacje. Wczoraj ponowiliśmy pytanie. Do zamknięcia tego wydania „Rz" odpowiedź nie nadeszła.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA