fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia

Bez ulgi nie będzie polis

Jeśli prywatne polisy zdrowotne miałyby działać obok NFZ, byłyby tylko ubezpieczeniem od niewydolności systemu
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Ustawa o dobrowolnych ubezpieczeniach zdrowotnych może nie wystarczyć, ponieważ pracodawcy nie będą chcieli ponosić kosztów ochrony.
Prywatne ubezpieczenia zdrowotne są standardowym uzupełnieniem powszechnego systemu opieki zdrowotnej w krajach Unii. Ale jak przyznają ubezpieczyciele, głównym płatnikiem za tego rodzaju ochronę są pracodawcy.
– W Polsce na razie mowa tylko o międzynarodowych koncernach. By polisy zdrowotne się spopularyzowały, system musi się upowszechnić, wtedy też spadną składki – mówi Dorota Fal, doradca Polskiej Izby Ubezpieczeń ds. ubezpieczeń zdrowotnych.
Ze względu na sytuację gospodarczą zainteresowanie podobnym rozwiązaniem, mimo że jest ono dostępne od kilkunastu lat, jest znikome, a pracodawcy raczej ograniczają pracownicze benefity, niż je wzbogacają.

Polisa czy abonament

– Nie sądzę, aby obecnie znalazło się dużo przedsiębiorców, którzy chcieliby wydawać kilkaset złotych na polisę miesięcznie. Choć oczywiście zdrowie pracowników leży w ich interesie, bo przez pierwsze 30 dni choroby świadczenia idą z ich kieszeni – komentuje Grzegorz Byszewski, ekspert Pracodawców RP.
Dlatego na razie firmy swoją ofertę mocno promują też wśród klientów indywidualnych. Ceny polis, z reguły przekraczające sto złotych, przegrywają jednak konkurencyjną walkę z abonamentami medycznymi. Te drugie spotykają się z coraz większą krytyką, ponieważ kolejki do lekarzy sukcesywnie się wydłużają. Jak argumentują ubezpieczyciele, to negatywny efekt tego, że w przypadku abonamentów świadczeniodawca jednocześnie zarządza składką. – To naturalne, że nie ma on presji, by obsłużyć klienta jak najszybciej – dodaje Dorota Fal.
Faktem jest jednak, że segment usług ambulatoryjnych zdominowały firmy abonamentowe. Tym samym  staje się on coraz mniej atrakcyjny dla ubezpieczycieli. – Bez wprowadzenia ustawy, która  zachęcałaby do zakupu tego typu polis, nie widzimy szansy na istotne zwiększenie popytu na ubezpieczenia zdrowotne – zauważa Aleksandra Leszczyńska, rzecznik Axa.
Szansą jest powstający w resorcie zdrowia projekt ustawy o dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych, który może być gotowy po wakacjach. – Trwają spotkania z sektorem ubezpieczeniowym i abonamentowym, które będę pomocne w wypracowaniu założeń. Prowadzone w resorcie analizy w zakresie dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych mają na celu zwiększenie efektywności funkcjonowania systemu ochrony zdrowia, w szczególności poprawy dostępu do świadczeń zdrowotnych oraz polepszenia sytuacji finansowej szpitali – mówi Krzysztof Bąk, rzecznik Ministerstwa Zdrowia. Efekt taki będzie możliwy do osiągnięcia w wyniku stworzenia dla nich nowych źródeł przychodów. Na razie nie ma jednak mowy o zachętach fiskalnych dla przedsiębiorców kupujących dodatkową ochronę zdrowia swoim pracownikom.

Składka do podziału

Jako rozwiązanie problemu część ekspertów proponuje wprowadzenie rozwiązań wzorowanych m.in. na rynku holenderskim. – Chodzi o to, żeby koszyk usług NFZ został ograniczony do tych świadczeń, które fundusz faktycznie jest w stanie w normalnym tempie wykonać. Wówczas z 9 proc. składki przekazywanej obecnie do funduszu przez pracodawców otrzymywałby on tylko część, a reszta przekazywana by była ubezpieczycielom. Zapewne konieczne byłoby jeszcze dopłacenie do składki, jednak takie rozwiązanie pozwoliłoby na to, aby dopłata była niska, w wysokości kilkudziesięciu złotych. Oczywiście dla osób, które nie chciałyby uczestniczyć w tym systemie, pozostałaby opcja pełnego uczestnictwa w NFZ, tak jak jest to w tej chwili – komentuje Grzegorz Byszewski.
Zgodnie z zamierzeniami resortu system prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych stanowiłby jednak uzupełnienie systemu publicznego, a nie jego zastąpienie. Taki pomysł spotyka się z krytyką ubezpieczycieli. – Państwo obiecuje pełny wachlarz usług medycznych, jednak już nie gwarantuje, że dożyjemy ich realizacji. Jeśli system prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych miałby działać równolegle do NFZ, oznacza to, że nie będzie to ubezpieczenie zdrowotne, ale od niewydolności systemu – dodaje ekspert Pracodawców RP.
I rynek, i strona rządowa są jednak zgodne, że na razie jesteśmy zbyt biednym społeczeństwem, by na wzór niemiecki powstała opcja całkowitego wyjścia z systemu publicznej opieki zdrowotnej. Przede wszystkim koszt polisy może wówczas przekroczyć wysokość obecnej składki płaconej na NFZ. Poza tym ktoś rezygnujący z Funduszu musiałby udowodnić, że posiada wystarczające środki, aby w razie skomplikowanej operacji, której kosztów nie pokryje ubezpieczyciel, będzie mógł je sam sfinansować.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA