fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rpkom

Dwa tysiące linii FTTH na koniec roku

ROL
Telekomunikacja Polska prowadzi w Warszawie test budowy sieci FTTH i udostępniania usług abonenckich na liniach optycznych. Na razie doszło do ćwierci tysiąca aktywnych linii. Zgodnie z przewidywaniami operatora do końca roku ich liczba powinna kilkukrotnie wzrosnąć, ale w skali całej TP i tak pozostanie marginalna. Jak się może zmienić ta sytuacja - także w kontekście regulacyjnego ładu na rynku telekomunikacyjnym - rozmawiamy z Piotrem Muszyńskim, wiceprezesem zarządu operatora narodowego
rpkom.pl: Ile działa dzisiaj aktywnych modemów w nowej warszawskiej sieci FTTH?
Piotr Muszyński, wiceprezes Telekomunikacji Polskiej: - Testy dopiero się rozpoczęły i mamy ponad 250 klientów z aktywnymi modemami. W jednym z budynków przy ul. Św. Stanisława w Warszawie na 30 mieszkań naszą ofertę przyjęło 70 proc. mieszkańców, przy czym tam jeszcze nikt nie miał swojej sieci stacjonarnej. W lokalizacjach, w których działają inni operatorzy, ten odsetek jest oczywiście mniejszy. Na razie usługi są darmowe. Zobaczymy, co się stanie, kiedy zaczniemy zachęcać klientów do skorzystania z oferty komercyjnej.
- Jakie są przewidywania?
- Darmowe testy planujemy zakończyć we wrześniu br. Liczymy, że co najmniej połowa klientów zdecyduje się podpisać z nami umowę i zapłacić za ofertę. Zakładamy, że do końca tego roku będziemy mieli ponad 2 tys. klientów.
- Jaka może być cena komercyjnej oferty?
- Mamy gotową kalkulację pakietu zawierającego dostęp do Internetu, TV i telefon, ale chwalenie się teraz byłoby nierozsądne. Mogę zapewnić, że cena będzie bardzo konkurencyjna w stosunku do tego, co oferuje się dzisiaj w Warszawie. To pozostanie usługą o charakterze masowym a nie premium. Celem jest satysfakcjonujący wolumen sprzedaży.
- Odbieracie dzisiaj darmową ofertą klientów innym operatorom?
- To są testy. Jest za wcześnie, abym pokusił się o wyciąganie daleko idących wniosków. Na bardziej szczegółowe analizy przyjdzie nam jeszcze poczekać ok. 3 miesiące.
- Gdzie budujecie sieć FTTH? Wspomniał pan greenfieldy. Czy tylko tam?
- Testy FTTH prowadzimy zarówno w budynkach, gdzie nie było żadnych operatorów, jak i w miejscach obfitujących w konkurencję, którą zazwyczaj reprezentują sieci telewizji kablowych. Zdarza się też, że zastępujemy swoją sieć miedzianą technologią FTTH w standardzie GPON. Badamy różne sytuacje rynkowe i rozwiązania techniczne.
- Co decyduje o wyborze lokalizacji?
- We współpracy z Politechniką Warszawską opracowaliśmy specjalny algorytm wyboru. Posegmentowaliśmy miasto na mikrorynki, na których prowadzimy szczegółową analizę potencjału marketingowego i technicznego. Takich lokalizacji jest kilkanaście, głównie w lewobrzeżnej Warszawie.
- Decydujący jest potencjał ekonomiczny mikrorynku, czy ekonomika podłączenia danej lokalizacji?
- Obydwa czynniki są istotne. W mieście są bardzo atrakcyjne dzielnice - jeśli weźmiemy pod uwagę profil mieszkańca - do których niestety nie da się trafić z ofertą, ponieważ nie możemy ani wybudować własnej kanalizacji, ani jej od nikogo wydzierżawić.
- Jeżeli macie kanalizację, to wpuszczacie linię optyczną i już?
- Można tak powiedzieć. Jeśli dysponujemy kanalizacją z wolnym miejscem, wpuszczamy kabel i po sprawie. Czasami jednak trzeba wyciągnąć linię miedzianą i zastąpić ją światłowodem lub wręcz zbudować kanalizację od zera.
- Jak się ma nowa sieć FTTH do istniejącej sieci VDSL?
- Przestrzegamy zasady, aby ich nie dublować. FTTH ma uzupełniać zasięg NGA. Inwestycje w VDSL pozwoliły nam jednak podciągnąć węzły optyczne bliżej abonenta i z niektórych możemy dzisiaj wypuścić także linie optyczne do interesujących nas budynków. Wykorzystujemy istniejącą już w tych budynkach sieć albo budujemy własne piony pod FTTH. Linie optyczne dajemy w technologii GPON do gniazdka. W przyszłości być może będziemy korzystać z istniejącego w mieszkaniach okablowania np. koncentrycznego. Na rynku są już odpowiednie konwertery, które umożliwiają zakończenie prac instalacyjnych linii optycznej na klatce schodowej.
- Ile kosztuje ten projekt?
- Nie ujawniamy takich informacji.
- A czy musieliście zainwestować w platformę na potrzeby usług w sieci FTTH?
- Nie. Korzystamy z posiadanych już wcześniej platform. Również architektura sieci agregacyjnej i szkieletowej była przygotowana do świadczenia usług FTTH.
- Gubię się w liczbach. Podczas naszej rozmowy wspomniał pan o ponad 2 tys. podłączonych na koniec roku mieszkań. Wcześniej komunikowaliście 20 tys. mieszkań w zasięgu sieci na koniec roku. Tymczasem ustalenia z UKE wspominały o 70 tys. linii FTTH, jako finiszu zobowiązań inwestycyjnych w ramach porozumienia.
- Warszawski projekt FTTH jest zwieńczeniem porozumienia z UKE. Paradoksalnie liczby zależą od tego, w jaki sposób ktoś je liczy. Jeśli chodzi o nasze zobowiązania, to wiąże nas metodologia, w której zapewniamy uzgodnioną pojemność sieci w punktach dostępowych. Nie liczymy konkretnych gniazdek abonenckich. Identycznie było z budową i modernizacją sieci miedzianej. Do domów, czy mieszkań klientów wchodzimy z ofertą, kiedy jest na nią popyt. Inaczej wyrzucalibyśmy pieniądze w błoto.
W przypadku FTTH pojemność oznacza doprowadzenie przyłącza do budynku. I w tym modelu mamy już sieć na 145 tys. gospodarstw domowych. Kolejnym krokiem jest rozprowadzanie instalacji budynkowej i tutaj mówimy o 20 tys. mieszkań do końca 2013 roku. Natomiast wspomniana przeze mnie liczba ponad 2 tys., to aktywne łącza w mieszkaniach klientów.
Chciałbym dodać, że do tej pory nie budowaliśmy sieci FTTH, ani nie mieliśmy oferty na niej opartej. Warszawskie testy będą polem doświadczalnym i dla nas, i dla UKE. Chodzi o sposób na inwestycje, zbadanie rynkowego popytu, czy specyfikę korzystania przez abonentów z usług. Wszystkie informacje udostępnimy regulatorowi i liczymy, że dobrze posłużą do przygotowania ostatecznej decyzji dotyczącej rynku 5, czyli zasad świadczenia usług BSA.
- Jakie są kluczowe czynniki akceptowalnych dla grupy regulacji? Bo na to, że zostaną darowane, to chyba nie ma, co liczyć...?
- Absolutnie się z tym nie zgadzam. Planowane regulacje na rynku 4, czyli obowiązek udostępniania kanalizacji i ciemnych włókien, powinny być optymalne dla całego rynku.
- Uważacie konsekwentnie, że nie powinno jej być na rynku FTTH?
- Moim zdaniem tak byłoby najlepiej. Trudno regulować rynek, którego de facto nie ma. Operatorzy mają łącznie niewiele linii FTTH. W skali kraju Orange Polska w żadnym wypadku nie jest podmiotem dominującym.
Gdyby jednak polityka regulacyjna poszła w innym, ostrzejszym kierunku, to z pewnością stosowna powinna być geograficzna segmentacja rynków, prowadząca do deregulacji TP na obszarach, na których to inne podmioty są dominujące. Tak nakazuje nie tylko elementarna sprawiedliwość biznesowa, ale także logika rozwoju konkurencyjnego rynku.
- No, ale jeżeli z analizy wyniknie pozycja SMP Telekomunikacji Polskiej, to czy wyobraża pan sobie budowę na tych terenach FTTH przy obowiązku świadczenia usługi BSA?
- Najkorzystniejszy byłby brak usług BSA przy obowiązku zapewnienia dostępu do kanalizacji i ciemnych włókien, czyli regulacja rynku 4. Dysponując niewykorzystanymi zasobami, będziemy zainteresowani ich sprzedażą na warunkach komercyjnych.
- BSA w żadnej sytuacji nie jest do zaakceptowania?
Nie ma, co się zarzekać. Na określonych zasadach jest to możliwe. Jeżeli chcemy stymulować nowe technologie, należy zgodzić się na premię dla inwestora w postaci akceptacji wyższego kosztu kapitału zaangażowanego (WACC) przy kalkulacji ceny usług BSA. Analiza rynku, segmentacja geograficzna, ustalenie operatora dominującego, obowiązki regulacyjne i stawki z uwzględnieniem premii inwestycyjnej. To mogłoby razem zadziałać.
Na regulowanym rynku xDSL metodologia, która zadowalała Netię, nie zadowalała TP. Dzisiaj jest odwrotnie, a Netia zapowiada wycofanie z rynku regulowanego. Czy w sieciach FTTH możliwy byłby kompromis, który realizowałby cele operatora historycznego i alternatywnych? Albo inaczej: dowolnego inwestora i jego hurtowych partnerów?
- Przede wszystkim chciałbym, by nie dyskutowano o inwestycjach i obowiązkach wyłącznie Orange Polska, ale wszystkich operatorów. Mamy bardzo konkurencyjny rynek, a regulacje na poziomie UE coraz bardziej skłaniają się w kierunku symetrycznych regulacji. Jestem przekonany, że można wypracować ramy regulacyjne, w których będzie opłacało się budować sieci FTTH i sprzedawać je hurtowo konkurencji.
Historyczny problem z BSA na sieci xDSL nie polegał na wysokości samych stawek, ale na premii wynikającej z metodologii retail minus, jaką otrzymali na mocy decyzji regulacyjnych operatorzy alternatywni. Teraz sytuacja jest inna, a możliwości kompromisu większe.
- Pokusiłby się pan o prognozę zasięgu sieci FTTH i liczby sprzedanych usług na koniec 2014 r.? Na przykład: przy optymistycznym (ale racjonalnym) wariancie sytuacji regulacyjnej?
- Nie będę dywagował, dopóki nie zbierzemy wystarczających informacji z testów. Potrzebujemy czysto komercyjnych danych, które są równie ważne jak kwestie regulacyjne. Musimy też przetestować naszą sprawność organizacyjną i technologiczną, efektywność realizowanych inwestycji i czas, jaki nam zajmują. Dzisiaj działamy na rynku nieregulowanym, ponieważ żadna z planowanych do tej pory decyzji nie weszła jeszcze w życie. Spodziewam się, że kluczowe rozstrzygnięcia zapadną w przyszłym roku. Wtedy na rynku prócz dotychczasowych graczy powinno być jeszcze kilkunastu wojewódzkich operatorów sieci szerokopasmowych. To może diametralnie odmienić rynek.
- Co pana osobiście najbardziej interesuje w trwającym pilotażu FTTH?
- Kluczowe rzeczy znam i nie budzą u mnie przesadnych emocji. Ciekawią mnie za to ważne drobiazgi. Na przykład, jaki będzie profil ruchu i jakie proporcje downloadu do uploadu? Na ile będą się różniły od sieci miedzianej. Odpowiedzi na takie pytania pozwolą nam lepiej określić sposób korzystania z Internetu w przyszłości.
- Dziękuję za rozmowę.
rozmawiał Łukasz Dec
Źródło: rpkom.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA