Jakie najważniejsze nowe zjawiska widzi pan teraz na rynku?

Tych zjawisk jest bardzo dużo, zaczynając od szybko zmieniających się preferencji i zwyczajów żywieniowych, przez preferencje dotyczące opakowań i miejsca zakupu. Konsumenci oczekują żywności coraz bardziej indywidualnej, dopasowanej nie tylko co do wartości odżywczej, zawartości określonych składników lub ich braku, ale również odpowiadającej ich przekonaniom dotyczącym środowiska, właściwego traktowania pracowników, fair trade czy też dobrostanu zwierząt. Te początkowo indywidualne oczekiwania przekształcają się błyskawicznie w nowe trendy. Jeszcze nigdy sytuacja producentów, jeśli chodzi o gusty konsumentów, nie była aż tak niepewna.

Trendy zmieniają się błyskawicznie, także dzięki internetowi. Ale nie wszystkie mody są trafne czy korzystne dla konsumentów.

Kilka okazało się kompletnie chybionych, jak choćby moda na olej kokosowy. W pewnym momencie należało go dodawać wszędzie, jako zdrowy zamiennik powszechnie stosowanych tłuszczów, aż po dwóch latach okazało się, że do konsumpcji jest on zupełnie niezalecany ze względu na niekorzystny profil tłuszczowy. A przecież miał być cudownym tzw. super food.

Zmieniają się mody na produkty bez określonego składnika, ale sama moda trwa. Kiedyś były produkty bez tłuszczu, dziś bez cukru, bez soli czy bez laktozy.

Kilka lat temu trudno by było takie mleko znaleźć, a dziś mamy mleko bez laktozy dla specyficznych grup konsumentów oraz napoje roślinne, migdałowe, owsiane, jako alternatywy. Ten trend opiera się na obawach konsumentów, alergiach pokarmowych, nietolerancji laktozy czy glutenu. Jednak udział w rynku tych produktów jest często większy niż odsetek osób z tego typu alergiami, co potwierdza tezę, że ich konsumpcja wynika bardziej z mody niż z realnej potrzeby. Histeria glutenowa wywołana na całym świecie przez grupę amerykańskich celebrytów dała początek ogromnej kategorii nietypowych produktów, jak choćby zupełnie mąki z ciecierzycy czy owoców.

Mamy też nowy trend, wart już wiele miliardów dolarów, czyli produkty bez mięsa.

Zamienniki mięsa są ważnym graczem na rynku wegetariańskim, oferta jest coraz bogatsza. To odpowiedź na przekonania konsumentów dotyczące chociażby dobrostanu zwierząt i wpływu na środowisko. W przyszłości może też rozwinąć się trend wykorzystania białka z owadów, które jest lepiej przyswajalne niż białko pochodzenia zwierzęcego czy roślinnego i ma wysoką wartość odżywczą. Biorąc pod uwagę kurczące się zasoby do produkcji roślinnej ze względu na zmiany klimatyczne, ten rodzaj białka wydaje się bardziej przyjazny dla środowiska niż białko roślinne. Jego produkcja jest wydajna i nie ma ograniczeń co do miejsca hodowli. To też świetny materiał na pasze dla zwierząt jako alternatywę dla pasz GMO. W UE jeszcze nie można wykorzystywać tego surowca do żywności, ale możemy spodziewać się kolejnej żywieniowej rewolucji.

Nie mogę nie zapytać o pana zdanie na temat podatków prozdrowotnych. Domyślam się, że Federacja podchodzi do takich pomysłów krytycznie.

Faktycznie część krajów zdecydowała się na wprowadzenie tego typu podatków. To próba profilowania fiskalnego preferencji konsumentów. Jednak naszym zdaniem wyniki uzyskiwane w tych krajach w zakresie redukcji spożycia cukru czy zmniejszenia dziennej porcji kalorii świadczą o braku skuteczności tych metod.

Bank Światowy jest dokładnie odwrotnego zdania. Uważa, że podatki działają i są świetnym narzędziem do regulacji popytu.

Wyniki uzyskane w Wielkiej Brytanii, na Węgrzech czy np. w Meksyku pokazują, że efekty tego typu interwencji są znikome, a czasami wręcz odwrotne do zamierzonych. Po chwilowym spadku popytu na opodatkowaną kategorię następuje powrót do poprzedniego poziomu. Odpowiada za to efekt substytucji. Polega on na tym, że drożejące produkty konsumenci zastępują produktami innych kategorii, czyli słodki napój zastąpimy jeszcze bardziej słodkim produktem z innej kategorii lub poszukamy produktu tańszego.

Ale skąd ta pewność, że produkty tańsze zawsze są gorszej jakości? Zarówno napoje globalnych producentów, jak i polskich mają w składzie podobne substancje słodzące, wodę, barwniki...

Musi pani porównać konkretne kategorie napojów gazowanych, konsumenci płacą za określony smak. Niektóre napoje mają koncentraty zastrzeżone patentem. Nie mylmy właściwości prozdrowotnych produktu ze smakiem produktu. Słodzone napoje pijemy, żeby ugasić pragnienie i dla przyjemności. Tak nazywa się oryginalnie ten podatek – sin tax, czyli podatek od grzechu.

Jakie są strategie producentów, co mówi się nieoficjalnie?

Trudno o dobrą strategię na dziś, bo ciągle nie wiadomo ostatecznie, jak ten podatek będzie wyglądał. Pożądaną strategią regulatora i przemysłu powinno być wsparcie i zachęta do reformulacji, czyli zmiany składu produktu i zmniejszenie zawartości cukru. Tego producenci nie są w stanie zrobić do 1 lipca 2020, a nawet do stycznia 2021 to nie będzie proste.

Czy widzicie państwo przygotowania do gospodarki obiegu zamkniętego?

Na razie nie widać żadnych obiecujących rozwiązań. Sam system rozszerzonej odpowiedzialności producenta za opakowania budzi wiele kontrowersji. To nie sztuka nałożyć opłaty na opakowania, sensem tej gospodarki jest, by odzyskać jak najwięcej zasobów i użyć ich ponownie. Udział odzyskanego surowca w butelkach typu pet ma wynosić co najmniej 30 proc. Jeśli do tego zobowiązania nie podłączy się systemu zbiórki odzysku recyklingu i dostarczania recyklatu, to ten wysiłek pójdzie na marne. Bo nie będzie surowca.

Z jednej strony jest rosnąca świadomość ekologiczna konsumentów, a z drugiej w sklepach jest coraz więcej warzyw opakowanych w plastik, są nawet obrane i zafoliowane rzodkiewki.

Część tych opakowań wynika z dystrybucji, nie z uwielbienia dla plastiku. Niektóre warzywa muszą pokonać drogę z Hiszpanii czy Maroka, więc potrzebują większej ochrony. Ale na pewno jednym z trendów, trudnych dla przemysłu, będzie odchodzenie od opakowań wielomateriałowych. Kartony na soki składają się z co najmniej trzech warstw: kartonu, folii aluminiowej i warstwy plastiku. Tego typu opakowania będą najdroższe w nowym systemie, bo najtrudniej jest wydzielić z nich jednolite strumienie surowców, rozdzielać te ściśle ze sobą połączone materiały. To wymusi poszukiwania nowych materiałów. Może też pojawić się więcej plastikowych butelek, bo jednak je łatwiej jest rozdzielać.

CV

Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności, jest związany z tą organizacją od 2001 r. Członek Związku Stowarzyszeń Rada Reklamy oraz Stowarzyszenia Food for Future, redaktor naczelny kwartalnika „Food Lex". Absolwent Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie, uzyskał doktorat z zakresu nauk rolniczych na SGGW. ?