fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Leczenie psychiatryczne nadal zamknięte, nie ma pieniędzy na Narodowy Program Zdrowia Psychicznego

ROL
Nie ma szans na wdrożenie Narodowego Programu Zdrowia Psychicznego. NFZ nie sfinansuje też w 2017 r. programu pilotażowego.

Pilotażowy program psychiatrii środowiskowej, który w 2017 r. miał objąć stawką kapitacyjną (po 60 zł rocznie na każdego zapisanego pacjenta) 25 centrów zdrowia psychicznego, nie ma szans na finansowanie – dowiedziała się „Rz". Odsuwa się w czasie wdrożenie jednej z flagowych zmian zapowiadanych przez obecne kierownictwo resortu zdrowia.

Program nie został uwzględniony w planie NFZ na kolejny rok.

– Prezes Funduszu nie przyznał finansowania wobec braku decyzji w ministerstwie – słyszymy.

NFZ płaci, jak chce

Działające w każdym powiecie, a w wielkich miastach w każdej dzielnicy, centra zdrowia psychicznego miały rozwiązać problem przepełnionych oddziałów szpitalnych i przestarzałych metod leczenia, kojarzących się z drzwiami bez klamek. Docelowo miało ich powstać 300. Złożone z poradni psychiatrycznej, zespołu środowiskowego oraz oddziału dziennego i stacjonarnego, miały umożliwiać leczenie chorego w jego naturalnym środowisku.

– To alternatywa dla psychiatrii skoncentrowanej w gabinetach lekarskich i szpitalach, czyli modelu, jaki niestety nadal obowiązuje w Polsce. 70 proc. leczenia wciąż odbywa się w szpitalu, podczas gdy powinno tylko 10–20 proc. –mówi dr Marek Balicki, były minister zdrowia, członek ministerialnego Zespołu ds. Wdrożenia Pilotażu Programu Psychiatrii Środowiskowej i szef Wolskiego Centrum Zdrowia Psychicznego. I dodaje, że kilkadziesiąt takich centrów w Polsce działa dziś głównie dzięki dobrej woli dyrektorów placówek, bo usługi rozliczane są pojedynczo. NFZ nie płaci za całościową opiekę nad pacjentem w środowisku, a każdą usługę – wizytę u psychiatry, pobyt na oddziale dziennym, terapię – wycenia oddzielnie.

Brakuje pieniędzy

Zdaniem Balickiego dużo większym problemem jest jednak zwłoka we wdrożeniu Narodowego Programu Zdrowia Psychicznego na lata 2016–2020. Choć gotowy jest od 15 grudnia 2015 r., resort zdrowia zwleka z przedstawieniem go Radzie Ministrów.

Zwłoki nie rozumie opozycja.

– To kolejne niezrealizowane obietnice ministra Konstantego Radziwiłła. Tym dziwniejsze, że jako szef Naczelnej Izby Lekarskiej wielokrotnie domagał się poprawy sytuacji chorych psychicznie i optował za psychiatrią środowiskową. Za każdą decyzją o cofnięciu finansowania w psychiatrii stoją tragedie ludzkie – mówi Marek Hok, lekarz, członek sejmowej Komisji Zdrowia. I podkreśla, że problem dotyczy najbardziej zaniedbanej dziedziny medycyny i chorych, którzy nie są w stanie sami o siebie zawalczyć.

Zachowanie ministra zdrowia dziwi też Beatę Małecką-Liberę, byłą wiceminister zdrowia i autorkę ustawy o zdrowiu publicznym.

– Niepokoi mnie brak podpisów zarówno pod programem pilotażowym, jak i Narodowym Programem Zdrowia Psychicznego. To kompletnie niezrozumiałe – mówi.

Eksperci podejrzewają, że za niechęcią do wdrażania rozwiązań w psychiatrii może stać brak pieniędzy, które kierownictwo resortu przeznaczyło na inne cele, np. wdrożenie zapowiadanych reform, takich jak darmowe leki dla seniorów czy zwiększenie finansowania dla lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, środowiska, z którego wywodzi się minister zdrowia.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: k.kowalska@rp.pl

Opinia

prof. Bartosz Łoza, kierownik Kliniki Psychiatrii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego

Polska psychiatria nie potrzebuje programu pilotażowego psychiatrii środowiskowej, ale jego wdrożenia, bo taki model leczenia funkcjonuje od lat 50. XX w. i zdążył się sprawdzić na całym świecie. A jeszcze pilniej wymaga doinwestowania, bo utrzymujące się od dziesięciu lat finansowanie z NFZ na poziomie 3,2–3,4 proc. budżetu płatnika nie wystarcza na zaspokojenie podstawowych potrzeb. W kraju o najmniejszej liczbie psychiatrów w UE, w dodatku zmagającym się z epidemią samobójstw, brak programu pilotażowego to najmniejszy problem. Choć Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) dawno uznała depresję za najbardziej inwalidyzującą chorobę na świecie, w Polsce są miasta, w których nie ma ani jednej poradni psychiatrycznej. Choć takich zaburzeń przynajmniej raz w życiu doświadczył co czwarty Polak, NFZ nie wyodrębnił produktu pod hasłem „leczenie depresji".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA