fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Państwu coraz trudniej koordynować walkę z epidemią

Adam Niedzielski
Adam Niedzielski
Fotorzepa, Jakub Czerminski
Po zetknięciu z Covid-19 wiele osób nie ma kontaktu z sanepidem i nie może dodzwonić się do lekarza.

Podczas gdy nowe odmiany Covid-19 zbierają żniwo w postaci lawinowego wzrostu zakażeń, osoby, które miały kontakt z chorymi, zgłaszają trudności z dodzwonieniem się do przychodni podstawowej opieki zdrowotnej (POZ), by dostać skierowanie na test na koronawirusa. Napór na POZ odnotowało też Ministerstwo Zdrowia, które w ubiegłym tygodniu odnotowało 125 tys. zgłoszeń, o 29 tys. więcej niż tydzień wcześniej.

Objętym kwarantanną, z którymi miała kontakt „Rz", udało się to dopiero drugiego dnia. Mama dziecka z podejrzeniem koronawirusa dodzwoniła się, ale usłyszała, że przez najbliższy tydzień nie ma już wolnych terminów teleporady i ma dzwonić do nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej, do której telefony znajdzie na stronie NFZ. Po dwóch godzinach dzwonienia dała za wygraną.

Być może kanały w POZ udrożni ostatnia decyzja resortu zdrowia, który ograniczył teleporady. Nowe regulacje podwyższają dolną granicę wieku do sześciu lat, chyba że rodzic wyraźnie zażyczy sobie teleporady. Z kolei osoby powyżej 65. roku życia będą mogły zamiast porady zażyczyć sobie wizyty w tradycyjnej formule. Z drugiej jednak strony może się okazać, że lekarze zajmujący się stacjonarnie dziećmi do szóstego roku życia i pacjentami 65+ nie będą mieli czasu na teleporady.

Sanepid nie zadzwonił

Z kolei problemy w kontakcie z inspekcją sanitarną mają rodzice przedszkolaków i uczniów klas I–III, które nie zostały objęte zdalnym nauczaniem. O tym, że w grupie pięciolatka z Mokotowa jest dziecko z potwierdzonym koronawirusem i chłopiec przebywa na kwarantannie, jego rodzice dowiedzieli się we wtorek wieczorem z e-maila od dyrektora przedszkola. Zostali więc w domu w oczekiwaniu na e-mail od sanepidu. Nie dostali go do niedzieli, czyli ostatniego dnia kwarantanny. – Dyrektor zaznaczył, że w kwarantannie jesteśmy tylko my, nie Adaś. Mimo to ograniczyliśmy kontakty i prawie nie ruszaliśmy się z domu – mówią rodzice dziecka.

Dyrektor przedszkola zaznacza, że osobiście rozmawiał z sanepidem i wysłał do niego listę dzieci z kontaktami do rodziców, a nawet informacją, kiedy ostatni raz miały kontakt z zakażonym, co miało znaczenie dla długości kwarantanny. – Na specjalny numer dla oświaty dodzwoniłem się za którymś razem, szybciej niż podczas II fali w listopadzie. Zapewniono mnie, że dzieci są w systemie, a inspektorzy skontaktują się ze wszystkimi rodzicami – mówi dyrektor.

Podobne doświadczenia w ciągu ostatnich dwóch tygodni mieli rodzice przedszkolaków z Rembertowa, Wawra, Ursusa czy Ochoty. – Sanepid nie zadzwonił, mimo że Alek miał indywidualne zajęcia z zakażoną przedszkolną terapeutką. Kiedy pojawiły się objawy przeziębienia, zrobiliśmy mu test. Wyszedł pozytywnie. Dwa dni później oboje także otrzymaliśmy wynik pozytywny. Być może gdyby zadzwonił do nas ktoś z sanepidu, nie wychodzilibyśmy z domu. Nie dam głowy, że ktoś się od nas nie zaraził – mówi Dorota, mama Alka.

bez domowników

Rzecznik głównego inspektora sanitarnego Jan Bondar tłumaczy, że zgodnie z przepisami obecnie nie wydaje się decyzji administracyjnej nakładającej obowiązek kwarantanny. – Kwarantannie podlegają osoby z kontaktu, bez ich współdomowników. Dzięki wprowadzonym rozwiązaniom technologicznym i organizacyjnym 85 proc. spraw jest podejmowanych i rozwiązywanych w ciągu pierwszych trzech godzin, a 98 proc. w ciągu 24 godzin – mówi Jan Bondar.

Uważa, że brak kontaktu ze strony sanepidu wynika z niedopełnienia formalności przez dyrekcje przedszkoli. – Kwarantannę na konkretne osoby nakłada inspektor sanitarny, a nie dyrektor placówki oświatowej. Dyrektor, mając informację o wirusie na terenie placówki oświatowej, powinien niezwłocznie przesłać ją do właściwej stacji sanitarno-epidemiologicznej. Niestety, nie zawsze tak się dzieje. Zgłoszenia może dokonać również sam rodzic – podpowiada rzecznik GIS.

Dyrektorzy zapewniają, że dopełnili formalności.

– Inspektor sanepidu zapewnił mnie, że otrzymał listę kontaktów i będzie się kontaktował z rodzicami przedszkolaków. Być może byli tak daleko na liście, że ich kolej przyszła, gdy kwarantanna już wygasła – zastanawia się dyrektor.

prof. Marcin Czech lekarz epidemiolog, były wiceminister zdrowia

Masowy wzrost zakażeń, szczególnie w takich województwach jak mazowieckie, gdzie przez ostatnich kilka dni ich liczba jest większa niż 2,5 tys., przekracza możliwości sanepidu, który najwyraźniej złapał fazę niewydolności w kierowaniu na kwarantanny. Wygląda na to, że mimo zapowiedzi inspekcja sanitarna nie została wzmocniona ani kadrowo, ani informatycznie w stopniu, który pozwoliłby poradzić sobie z III falą. Tymczasem powinnna zostać potraktowana priorytetowo. Dziwi mnie też, że zasada „kontakt kontaktu nie jest kontaktem" dotyczy także rodziców małych dzieci. W moim przekonaniu, gdy małe dziecko narażone jest na kontakt z covidem i zachoruje, rodzice najprawdopodobniej również zostaną zakażeni i powinni być objęci kwarantanną. Gdyby sanepid miał większe możliwości i wydawał decyzje urzędowe w przypadku wszystkich zakażonych, można by łatwiej opanować epidemię.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA