fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Rak płuca – choroba palaczy

Wielu chorych trafia do specjalisty, gdy na operację jest już za późno
shutterstock
Podstępny i cichy, zabija najwięcej Polek i Polaków. Najskuteczniejszą metodą, by mu zapobiec, jest rzucenie palenia.

Zapada na niego rocznie ponad 23 tys. mieszkańców naszego kraju i tyle samo umiera. Choć rak płuca – najbardziej zabójczy z nowotworów – nie jest najczęstszym ani wśród kobiet, ani wśród mężczyzn, pod względem śmiertelności wyprzedza raka piersi u pań i gruczołu krokowego u panów. Tegoroczny raport Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny (NIZP–PZH) pokazuje, że poziom umieralności kobiet z powodu raka piersi w trzynastu województwach w latach 2015 i 2016 był wyższy niż pięć lat wcześniej, a obniżył się tylko w trzech.

Pierwsze wyraźne sygnały raka płuca łatwo przeoczyć. Chory – najczęściej palący papierosy – nie zauważa albo ignoruje zmianę w częstotliwości kaszlu, który towarzyszy mu od lat. Ponieważ miąższ płucny nie jest unerwiony bólowo, człowiek może mieć guza wielkości pięści i nawet go nie poczuć, a typowe objawy raka – kaszel, ból w klatce piersiowej czy krwioplucie – zwyczajnie zbagatelizować.

To sprawia, że wielu chorych do specjalisty trafia zwykle, gdy na operację, wciąż jedyny skuteczny sposób na całkowite wyleczenie, jest już za późno. Gdyby nie to, większość chorych na któryś z kilkunastu typów złośliwego raka płuca można by uratować. Badania dowiodły, że wykrycie zmiany wielkości 1 cm i wdrożenie terapii przed upływem miesiąca przynosi całkowite wyleczenie u 93 proc. pacjentów. Kłopot w tym, że w Polsce zbyt późno diagnozowanych jest aż 90 proc. chorych. Większość z nich umiera przed upływem pięciu lat od zachorowania.

Kłopotem jest wciąż dostęp do wczesnej diagnostyki i leczenia. Jak tłumaczy prof. Andrzej Marszałek, konsultant krajowy w dziedzinie patomorfologii i prezes Polskiego Towarzystwa Patologów, żeby zaproponować pacjentowi optymalne, zindywidualizowane leczenie, trzeba pobrać jak największą ilość tkanki nowotworowej, a to jest często skomplikowane – po pierwsze, ze względu na lokalizację guza, a po drugie, ze względu na stan pacjenta. – Dlatego tak ważne jest, by już po wstępnej diagnozie raka płuca materiał był wysłany do badania w zakładzie patomorfologii ośrodka referencyjnego – mówi prof. Marszałek.

Właściwa diagnostyka patomorfologiczna i molekularna jest kluczowa, bo dzięki zdiagnozowaniu typu i podtypu nowotworu coraz częściej udaje się z nim skutecznie walczyć. A diagnostyka molekularna nie tylko pozwala wdrożyć najefektywniejsze leczenie, ale też podpowiada, jakie terapie zastosować w kolejnych liniach leczenia.

Organizacje pacjentów skarżą się, że polscy chorzy mają wciąż ograniczony dostęp do terapii powszechnie dostępnych w innych krajach europejskich. Podkreślają też, że leki teoretycznie dostępne w programach lekowych stosowane są jedynie u małej liczby chorych, ponieważ kryteria wejścia do programu lekowego są bardzo wąskie.

Coraz częściej jako najskuteczniejszą metodę walki z rakiem płuca wymienia się niepalenie papierosów. Jak wynika z danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), 80 proc. przypadków tej choroby wywołane jest paleniem papierosów, które odpowiada za 30 proc. zgonów z powodu raka płuca. Rzucenie nałogu redukuje to ryzyko o połowę.

Onkolodzy ostrzegają, że niebezpieczne są także e-papierosy. Mimo że Polacy palą znacznie mniej niż jeszcze 20 lat temu, lekarzy niepokoi, że liczba palących kobiet obniża się tylko nieznacznie, a panie chętniej sięgają po e-papierosy.

Dlatego dwa lata temu rak płuca jako główna nowotworowa przyczyna zgonów wśród kobiet zdeklasował raka piersi. Dlatego lekarze zalecają najskuteczniejszą, choć dla niektórych najtrudniejszą metodę zapobiegania rakowi płuca – całkowite zaprzestanie palenia nawet produktów tytoniozastępczych.

Jak informuje WHO, ryzyko zachorowania na raka płuca maleje do około połowy ryzyka aktualnego palacza już dziesięć lat po zaprzestaniu palenia. W 2018 roku opublikowano wyniki badania, w którym przeanalizowano losy osób palących (3905 badanych) i ich krewnych (5002 osoby). Otóż okazało się, że w grupie palaczy mających w wywiadzie więcej niż 21 paczkolat (jedna paczka wypalana codziennie przez 21 lat) po zaprzestaniu palenia ryzyko zachorowania na raka płuca było: 5 lat po rzuceniu palenia 12 razy większe w porównaniu z osobami, które nigdy nie paliły, od 5 do 10 lat po rzuceniu palenia 11 razy większe, od 10 do 15 lat po rzuceniu palenia 7,81 razy większe, a 15–25 lat po rzuceniu palenia nadal 5,88 razy większe. Natomiast po ponad 25 latach od porzucenia nałogu ryzyko zachorowania na raka płuca w grupie byłych palaczy było 3,85 razy większe niż dla osób, które nigdy nie paliły! Niemniej ważne jest to, że wśród byłych palaczy aż 40,8 proc. przypadków raka płuca wystąpiło po ponad 15 latach niepalenia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA