fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Dzieci chorują na raka inaczej niż dorośli - trzy różnice, które trzeba znać

Jeśli tylko zostanie zastosowana odpowiednia terapia, udaje się uratować ponad 80 proc. maluchów.
Adobe Stock
U dzieci nowotwory charakteryzują się inną biologią niż u dorosłych. Trzeba o tym pamiętać, bo dzięki temu szanse małych pacjentów na wyzdrowienie rosną – przypominają onkolodzy. Zwracają też uwagę na brak odpowiedniej opieki psychologicznej i rehabilitacyjnej, które w przypadku dzieci zmagających się z rakiem są szczególnie ważne.

W Polsce co roku diagnozuje się 1200-1300 nowych zachorowań na nowotwór wśród dzieci, a tendencja jest, niestety, wzrostowa. Rozpoznanie choroby  w 1 i 2 stadium daje bardzo duże szanse na wyleczenie. Trzeba uważnie obserwować dziecko, konsultować wszelkie niepokojące zmiany w zachowaniu lub na ciele malucha z lekarzem (np. bóle, guzy, złamania, nieprawidłowe oddawanie stolca czy moczu itp). Warto wiedzieć, że nie tylko objawy, ale też rodzaj raka, sam przebieg choroby i rokowania są u dziecka inne niż u dorosłego.

1. Dzieci chorują na inne nowotwory niż dorośli

- U dzieci na ogół nie występują nowotwory, które często atakują ludzi dorosłych, takie jak rak piersi, płuca czy jelita grubego, choć u nich też się zdarzają – podkreśla prof. Bożenna Dembowska-Bagińska, kierownik Kliniki Onkologii Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Dzieci chorują przede wszystkim z powodu nowotworów układu nerwowego, białaczek, chłoniaków i mięsaków. W naszym kraju co roku są one wykrywane u ponad 1,2 tys. małych pacjentów.

2. Nowotwór u dzieci rozwija się szybciej, więc szybciej potrzebują pomocy

 Inna biologia nowotworów u dzieci polega również na tym, że choroba ta zwykle rozwija się u nich w szybszym tempie. Zwraca na to uwagę prof. Alicja Chybicka, kierownik Katedry i Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

-  Dziecko choruje jak burza i równie szybko umiera. To jest zupełnie inna biologia nowotworu. Ono nie ma czasu, aby czekać na cokolwiek. Jeśli nie dostanie leku na czas, jeśli o odpowiedniej porze nie zostanie postawiona diagnoza, jeśli wszystko nie zostanie zrobione natychmiast zgodnie ze standardami światowymi, to dziecko umrze. W odróżnieniu od dorosłego, u którego nowotwór rozwija się wolno – tłumaczy specjalistka w informacji przekazanej PAP.

Przykładem jest ostra białaczka limfoblastyczna u dzieci, która rozwija się błyskawicznie. Mimo to na ogół udaje się ją skutecznie leczyć, do wznowy dochodzi u około 20-25 proc. spośród 300 maluchów, u których co roku choroba ta jest wykrywana.

3. Dzieci lepiej reagują na chemię niż dorośli

Inna niż u dorosłych biologia nowotworów sprawia, że mali pacjenci znacznie lepiej reagują na leczenie niż dorośli. – Inna jest odpowiedź na leczenie u dzieci, jeśli tylko zostanie zastosowana odpowiednia terapia, udaje się uratować ponad 80 proc. maluchów – przyznaje prof. Dembowska-Bagińska. Szczególnie w przypadku schorzeń hematoonkologicznych trzeba jednak zastosować bardzo agresywne leczenie.

– Chemia w onkologii dziecięcej jest mordercza, wysokodawkowana i nastawiona na to, żeby szybko uzyskać remisję w przypadkach, które mają złą genetykę czy chorobę resztkową. Stosujemy wówczas chemioterapię i transplantację komórek macierzystych układu krwiotwórczego. We wznowach, kiedy ta terapia zawiodła – stawiamy na przeciwciała monoklonalne – opisuje prof. Chybicka.

Specjalistka dodaje, że w onkologii dziecięcej, we wszystkich 13 ośrodkach w Polsce, leczenie jest identyczne. „Mamy wspólne protokoły i w każdym mieście, gdziekolwiek polskie dziecko nie trafi, dostanie takie same leczenie. To jest bardzo ważne – na tym polega sukces i to samo powinni zrobić dorośli. Nie ma takiej możliwości, żeby ktoś gdzieś był leczony inaczej - podkreśla.

Dzieci chore na nowotwór potrzebują lepszej opieki psychologicznej i rehabilitacjnej

Onkolodzy zwracają jednak uwagę, że jak najszybciej należy w naszym kraju poprawić opiekę psychologiczną nad małymi pacjentami z chorobą nowotworową oraz ich rehabilitację niezbędną po zakończeniu leczenia. Kłopot polega na tym – zauważa prof. Dembowska-Bagińska - że psychologów zajmujących się dziećmi jest u nas zbyt mało, a rehabilitacji prawie nie ma. – Opieka psychologiczna jest bardzo ważna zarówno dla chorego dziecka, jak i całej jego rodziny, rodziców, rodzeństwa i dziadków – dodaje.

Specjalistka podkreśla, że nie ma płynnego przejścia od onkologii dziecięcej do opieki w onkologii dorosłej. – Kiedy pacjent skończy 18 lat, przez pewien czas jest on pozostawiony niejako samemu sobie – tłumaczy. Przyznaje to Weronika Kudłacz z Fundacji „Iskierka”, która w dzieciństwie chorowała z powodu neuroendokrynnego raka trzustki z przerzutami do wątroby (z tego powodu przeprowadzono u niej przeszczep tego narządu). – Występuje u nas silne odcięcie leczenia dzieci i dorosłych, nie ma ciągłego procesu – przekonuje. Dodaje, że w trakcie terapii, czego żałuje, nie mogła korzystać z pomocy psychologicznej.

–  Otworzyliśmy poradnię dla +onkoozdrowieńców+, na którą środki udało nam się uzyskać od Narodowego Funduszu Zdrowia. Każde dzieciątko, które skończy leczenie, jest kierowane do +onkoMOCNYCH+ – poradni, gdzie przeprowadza się bilans kardiologiczny oraz endokrynologiczny. Jest to miejsce, gdzie pod każdym względem sprawdzamy, jakie szkody zostawiła w organizmie choroba, a jakie wyrządziło nasze leczenie –   wyjaśnia. Placówka zapewnia także pomoc psychologiczną dla pacjentów onkologicznych i ich rodzin.

Źródło: naukawpolsce.pap.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA