fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Nawet kilka plasterków szynki dziennie zwiększa ryzyko raka

Adobe Stock
Nie ma dobrych wieści dla miłośników kotletów, szynek i bekonu. Najnowsze badania wykazały, że ich jedzenie, nawet w niewielkich ilościach, znacząco zwiększa prawdopodobieństwo zachorowania na raka jelita grubego. To kolejne, w krótkim czasie, doniesienia o szkodliwości nawet małych porcji czerwonego mięsa.

Związki między jedzeniem czerwonego mięsa a rakiem znane są od dawna. W 2015 roku Światowa Organizacja Zdrowia, na podstawie analizy 800 badań naukowych, uznała bekon, kiełbasy i szynki  za główną – obok papierosów, przyczynę zachorowań na raka. W raporcie WHO wędliny i przetworzone mięso znalazło się więc w tej samej kategorii co azbest, alkohol, arsen i tytoń, co nawiasem mówiąc, wywołało oburzenie zarówno przedstawicieli przemysłu mięsnego, jak i samych konsumentów.

Niestety, nowe badania nie tylko podtrzymują wnioski z dotychczasowych, ale idą dalej, wskazując, że nawet trzymanie się zalecanych norm spożycia czerwonego mięsa wiąże się ryzykiem raka.

Niedawno amerykańscy naukowcy, analizując dane zdrowotne dużej grupy Adwentystów Dnia Siódmego wykazali, że istnieje wyraźny związek między jedzeniem nawet bardzo małych ilości czerwonego mięsa a wyższym ryzykiem zgonów z każdej przyczyny oraz z przyczyn sercowo-naczyniowych.

Równie niepokojące wnioski płyną z projektu badawczego brytyjskiego Biobanku. Jego wyniki, opublikowane dzisiaj, 17 kwietnia, w International Journal of Epidemiology wskazują, że jedzenie czerwonego i przetworzonego mięsa w ilościach zgodnych z oficjalnymi wytycznymi instytucji rządowych zwiększa prawdopodobieństwo zachorowania na raka jelita grubego.  

W ramach projektu przebadano pół miliona mężczyzn i kobiet. Okazało się, że osoby, które przestrzegając dietetycznych zaleceń jadły średnio 76 g czerwonego mięsa dziennie, miały o 20 proc. większe ryzyko zachorowania na raka jelita w porównaniu z tymi, które jadły 21 g mięsa dziennie.

Ryzyko rosło o 20 proc. przy każdym dodatkowym kawałku szynki lub boczku (około 25 g), które jedli uczestnicy badania, i o 19 proc. przy każdym grubym kawałku pieczonej wołowiny lub jadalnej części kotleta jagnięcego (około 50 g).

Co ciekawe wyniki badania kwestionują tezę, jakoby to azotyny zawarte w przetworzonym mięsie były główną przyczyną ryzyka raka jelita grubego. Analizy nie potwierdziły takiego związku. Zdaniem naukowców zmniejszenie ilości azotynów w produktach mięsnych lub nawet ich usunięcie nie zmniejszyłoby ryzyka zachorowania na raka.

Brytyjski Departament Zdrowia i Opieki Społecznej (DHSC) sugeruje, że każdy, kto spożywa więcej niż 90 g czerwonego lub przetworzonego mięsa dziennie, powinien starać się obniżyć porcję do 70 g lub mniej, właśnie ze względu na ryzyko raka jelita grubego. 90 g czerwonego mięsa to np. trzy cienko pokrojone plasterki wołowiny, jagnięciny lub wieprzowiny. Śniadanie z dwiema „typowymi brytyjskimi” kiełbaskami i dwoma plasterkami boczku to aż 130 g czerwonego mięsa.

Analiza związku między spożyciem mięsa a rakiem jelita grubego  była, zdaniem ekspertów, bardzo dokładna. Jak podkreślił prof. Timothy J Key, współautor projektu oraz zastępca dyrektora wydziału ds. epidemiologii nowotworów na Uniwersytecie Oksfordzkim, badania były tak zaprojektowane, by uczestnicy dokładnie informowali, co jedzą.

 - Nie twierdzimy, że oficjalne zalecenia [dotyczące spożycia mięsa] są błędne i powinny zostać zmienione - powiedział Timothy J Key dla The Guardian. Jego zdaniem wyniki badania opublikowane International Journal of Epidemiology trzeba rozpatrywać w szerszym kontekście. Mięso jest cennym źródłem żelaza i trzeba to wziąć pod uwagę – podkreślił. Póki co, jak twierdzi, nowe wyniki badań powinny być dodatkowym argumentem, by przynajmniej nie przekraczać norm, o których mowa w zaleceniach.

Polskie zalecenia dietetyczne są podobne do brytyjskich. Zgodnie z wytycznymi Instytutu Żywności i Żywienia nie powinniśmy jeść więcej niż 500 g mięsa tygodniowo, co oznacza ok. 70 g dziennie, przy czym  IŻiŻ wyraźnie rekomenduje, by było to raczej mięso białe (drób), niż czerwone. Jednak jak wynika z danych GUS normy te są znacznie przekraczane - w 2016 roku statystyczny Polak zjadł 77 kg mięsa, co daje zamiast zalecanych 500 g tygodniowo, prawie 1500 g.

Źródło: rp.pl, The Guardian
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA