fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Kardiolodzy: można by uratować więcej chorych z wadą zastawki

fot. Eleven Zett Productions/Jakub Gadzalski
Nowoczesne i małoinwazyjne zabiegi wszczepienia zastawek mogłyby uratować życie i sprawność wielu chorych w sile wieku. Niestety, w ocenie lekarzy, zbyt mało tych zabiegów jest refundowanych. – Chorzy mają ciągle mniejsze szanse na leczenie, niż pacjenci w innych europejskich krajach. Trzeba to zmienić – apelują kardiolodzy.

Wady zastawkowe serca są drugim, największym po chorobie niedokrwiennej serca schorzeniem kardiologicznym w Polsce. Jeszcze do niedawna leczenie takich wad możliwe było tylko metodami kardiochirurgicznymi, co dla pacjentów oznaczało poważną operację z przecięciem mostka, otwarciem klatki piersiowej oraz zatrzymaniem czynności serca. Starsi, pacjenci niekwalifikujący się do takiej operacji, po prostu umierali. Obecnie możliwe jest wykonanie małoinwazyjnych zabiegów wszczepiania zastawek aortalnych oraz mitralnych. Zabiegi te nie wymagają otwierania klatki piersiowej, często nie wymagają nawet uśpienia czy znieczulenia ogólnego, a jedynie miejscowego.  Są  o wiele  bezpieczniejsze dla pacjentów, a dla niektórych są jedyną szansą na leczenie, czyli na życie. 

TAVI – ratunek dla starszych pacjentów

Pierwszy nieinwazyjny zabieg wszczepienia zastawki bez otwierania klatki piersiowej wykonano w Polsce już 10 lat temu. Był to zabieg wszczepienia zastawki aortalnej metodą TAVI. Tego rodzaju zabiegu  potrzebują głównie starsi pacjenci, powyżej 70 roku życia, dla których tradycyjna operacja jest ryzykowna. Jak podkreślają kardiolodzy, dzięki kampanii informacyjnej „Stawka to Życie. Zastawka to Życie”, zainicjowanej przez Polskie Towarzystwo Kardiologiczne, liczba zabiegów wykonywanych tą metodą zwiększyła się z 453 w 2015 roku do ponad 1000 w roku 2017. Oznacza to przeprowadzanie ok. 27 zabiegów na milion mieszkańców. Choć Zabiegi TAVI są w 100 proc. refundowane, to jednak – jak podkreślają kardiolodzy – w zbyt małej liczbie.

– To tylko w połowie zaspokaja potrzeby pacjentów. W Polsce powinniśmy przeprowadzać co najmniej  2 tysiące  takich  zabiegów rocznie. Niemniej jeśli chodzi o stosowanie metody  TAVI, zdecydowanie widać postęp. Zabiegi te wykonuje już 20 ośrodków w Polsce - podkreśla prof. Adam Witkowski, prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, koordynator kampanii Zastawka to Życie.

Młodsi potrzebują nowych zastawek mitralnych

Dużo gorsza sytuacja ma miejsce, jeśli chodzi o możliwości nieinwazyjnego wszczepiania zastawek mitralnych. Tego rodzaju interwencji potrzebują znacznie młodsi pacjenci, którzy cierpią z powodu niedomykalności tych zastawek. To dużo częstszy problem, dlatego też większa liczba pacjentów potrzebuje zabiegów wszczepienia zastawki mitralnej niż aortalnej. To na przykład osoby, u których doszło  do zwężenia i uwapnienia płatków oraz pierścienia zastawki w wyniku choroby reumatycznej, która często dotyczy ludzi młodych. Niedomykalność zastawki mitralnej może powstać również z powodu uszkodzenia mięśnia lewej komory, np. w wyniku zawału serca.

Jest kilka metod implantowania zastawek mitralnych, które dobiera się w zależności od stanu zdrowia konkretnego pacjenta. Niestety w Polsce refundowana jest tylko jedna metoda -  MitraClip, która dotyczy klipsowania płatków zastawki mitralnej w taki sposób, by się domykały. Niestety zabieg ten nie jest przeznaczony do wszystkich rodzajów schorzeń związanych z zastawką mitralną. Kardiolodzy zwracają uwagę na to, że są różne rodzaje problemu z niedomykalnością zastawki, które wymagają zastosowania różnych technologii. 

Brak refundacji innych zabiegów wszczepiania zastawki mitralnej sprawia, że polscy pacjenci mają dużo mniejsze szanse na leczenie niż w innych krajach europejskich. W 2017 roku w Polsce przeprowadzono tylko 140 tego typu zabiegów, co daje niespełna 4  zabiegi na milion mieszkańców. Dla porównania we Włoszech już w 2015 roku wykonywano 11,5 takich zabiegów na milion mieszkańców, a w Szwajcarii - 32,5.

Nie chcemy być w tyle Europy

Kardiolodzy zgadzają się, że zabiegów na zastawkach mitralnych wykonuje się w naszym kraju zdecydowanie za mało. Ich zdaniem do 2020 roku powinniśmy dojść do minimum 16 zabiegów przezskórnej naprawy zastawki mitralnej na milion mieszkańców, a w 2018 przynajmniej podwoić liczbę z roku 2017, aby nie zostać w tyle Europy.

Jeszcze gorzej jest z dostępnością do nowoczesnego leczenia zastawki trójdzielnej, ponieważ w Polsce nie ma de facto zabiegi korygujące wady (głównie niedomykalność) w ogóle nie są finansowane przez NFZ.

- Sytuację chorych zdecydowanie poprawiłaby większa ilość zabiegów klipsowania płatków zastawki mitralnej, ponieważ tą technikę efektywnie możemy stosować zarówno w przypadku korekcji wad mitralnych, jak i w zastawce trójdzielnej. Czekamy również na rozwój i różnorodność innych systemów do naprawy tych zastawek – mówi prof. Dariusz Dudek, prezydent-elekt Europejskiej Asocjacji Interwencji Sercowo-Naczyniowych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego, koordynator kampanii „Zastawka to Życie”.

Niewydolność serca, na którą cierpią pacjenci ze schorzeniami zastawkowymi powoduje bardzo złą jakość życia. Lekarze są zdania, że już dziś sytuacja mogłaby być lepsza dzięki zwiększeniu dostępności do zabiegów, a także różnorodności możliwych do zastosowania rozwiązań technologicznych w leczeniu.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA