fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

W Warszawie dalej będzie ryczałtowa opłata za śmieci

Śmieciarka
Fotorzepa / Rafał Guz
Na razie warszawiacy nie będą płacić za śmieci według wskazań wodomierza. Nowe zasady zakwestionowano. W czwartek radni zastanowią się, co dalej.

Regionalna Izba Obrachunkowa podważyła uchwałę miasta w tej sprawie. Nowe zasady naliczania opłat miały obowiązywać od 1 grudnia. Budzą ogromne emocje. Protestowały stołeczne spółdzielnie. Ich zdaniem po zmianach opłaty poszybują ostro w górę.

A gdzie wybór?

Regionalna izba obrachunkowa nie zakwestionowała stawek ani sposobu obliczania opłaty, lecz zapis trzech uchwał dotyczący m.in. dokumentu, na podstawie którego ustala się zużycie wody w lokalu czy domu. Z uchwały wynikało, że może to być odczyt wskazania wodomierza głównego przypisanego do nieruchomości albo informacja, faktura lub korekta faktury uzyskana z przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjnego.

Zdaniem RIO radni użyli spójnika „lub", tzw. alternatywy łącznej, nie wskazując jednocześnie, którą z metod właściciel nieruchomości ma obowiązek zastosować w pierwszej kolejności.

– W związku z decyzją RIO w czwartek zostanie zwołana nadzwyczajna sesja rady miasta. Radni zdecydują, co zrobić – mówi rzeczniczka stołecznego ratusza Karolina Gałecka.

Wszystko więc wskazuje, że warszawiacy będą płacić na razie po staremu.

Od marca mieszkańcy stolicy płacą co miesiąc ryczałt za wywóz śmieci. Za mieszkanie jest to 65 zł, a za dom jednorodzinny – 94 zł. Od 1 grudnia mieli płacić za wywóz śmieci 12,73 zł od metra sześciennego zużytej wody. Gdy w lokalu nie ma wodomierza, nie jest podłączony do sieci wodociągowej lub brakuje danych za sześć kolejnych miesięcy, opłata miała być naliczana jako iloraz 4 m sześc. zużytej wody na osobę.

Ile tak naprawdę zapłacą warszawiacy? Według GUS średnie zużycie wody na jednego warszawiaka wynosi 47,5 m sześć. w skali roku, czyli miesięcznie 3,95 m sześc. Oznacza to, że samotny za odpady zapłaci 50 zł, dwuosobowa rodzina 100 zł, a trzyosobowa 150 zł.

– W zarządzanych przez nas wspólnotach wyliczyliśmy podwyżki. Po zastosowaniu nowej metody ustalenia ceny za wywóz i zagospodarowanie odpadów wysokość opłat wzrośnie od 400 do ponad 600 proc. w porównaniu z kosztami poniesionymi w 2019 r. – uważa Mariusz Łubiński, prezes zarządu Admus Sp. z o.o., firmy specjalizującej się w zarządzaniu nieruchomościami.

Czytaj także:

Gorące kubły

Uchylenia uchwały domagało się Stowarzyszenie Spółdzielców Mieszkaniowych i Zarządców Nieruchomości „Konfederacja Warszawska", zrzeszające kilkadziesiąt stołecznych spółdzielni mieszkaniowych, w których zasobach mieszka ok. 600 tys. osób. Ich zdaniem uzależnienie wysokości opłaty za odbiór odpadów jedynie od zużycia wody nie jest spójne z ilością faktycznie wytworzonych odpadów.

Brak ustalenia maksymalnej wysokości opłaty za odbiór odpadów jest sprzeczny z konstytucją.

Rozstrzygnięciem RIO jest zaskoczony Maciej Kiełbus, partner w Kancelarii Dr Krystian Ziemski & Partners.

– Organ nadzoru niekonsekwentnie przyjął, że rada gminy nie może pozostawiać właścicielom nieruchomości swobody w wyborze dokumentów, na podstawie których deklarowana będzie ilość zużytej wody na potrzeby ustalania opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Jednocześnie nie miał uwag do pozostawienia właścicielom nieruchomości możliwości wyboru okresu rozliczeniowego mającego być podstawą ustalenia wysokości opłaty. Skoro prawodawca lokalny nie wskazał kolejności wyboru przez właściciela jednego z określonych w uchwale dokumentów ani nie określił przesłanek, którymi właściciel powinien się kierować, to wszystkie dokumenty są sobie równoważne. Swobodny wybór jednego z nich należy do właściciela nieruchomości –uważa Maciej Kiełbus.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA