fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Kiedy można przywrócic termin czynności administracyjnej

www.sxc.hu
Oceniając, czy strona nie ze swojej winy spóźniła się z pismem, trzeba m.in. ustalić, czy dochowała staranności.

Jeśli zainteresowany nie dokona czynności w terminie, np. spóźni się ze złożeniem pisma, może się starać o przywrócenie terminu. Zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego (art. 58 § 1) organ powinien się przychylić do jego prośby – jeśli zainteresowany uprawdopodobni, że uchybienie nastąpiło bez jego winy.

Stopień prawdopodobieństwa

W orzecznictwie sądów administracyjnych często pojawia się wyjaśnienie pojęcia „uprawdopodobnienie". Jak podkreślił Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 8 grudnia 2015 r. (sygn. akt II OSK 900/14), nie jest to tożsame z udowodnieniem.

Z orzecznictwa

Uprawdopodobnienie istnienia danej okoliczności jest środkiem zastępczym dowodu w ścisłym tego słowa znaczeniu i nie daje pewności, lecz tylko wiarygodność (prawdopodobieństwo) twierdzenia o jakimś fakcie. Nie oznacza zatem udowodnienia braku winy, ale wskazanie z dużym stopniem prawdopodobieństwa, że dana czynność w określonym przez przepisy prawa czasie nie mogła zostać dokonana z przyczyn nieleżących po stronie zainteresowanego

– tak w wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 8 grudnia 2015 r. (sygn. akt II OSK 900/14).

Strona, która domaga się przywrócenia terminu, powinna więc uprawdopodobnić, że uchybienie nastąpiło bez jej winy. Jak podkreślił Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie w wyroku z 4 listopada 2015 r. (sygn. akt I SA/Kr 1445/15), aby to zrobić, powinna uwiarygodnić odpowiednią argumentacją swoją staranność. Powinna też wykazać, że przeszkoda była od niej niezależna oraz istniała przez cały czas – aż do momentu wniesienia wniosku o przywrócenie terminu.

Z orzecznictwa

Jako miernik ziszczenia się przesłanki braku winy należy przyjąć obiektywną staranność w działaniu, której można wymagać od każdego należycie dbającego o swoje interesy, w tym także od pełnomocnika strony. Brak winy w uchybieniu terminu można przyjąć tylko wtedy, gdy strona nie mogła usunąć przeszkody nawet przy użyciu największego wysiłku w danych warunkach, przy jednoczesnym przyjęciu, że za winę nie można poczytać niedopełnienie jakiegoś nadzwyczajnego wysiłku, np. zagrażającego jej zdrowiu lub życiu albo narażającego ją na poważne straty

– tak w wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 13 października 2015 r. (sygn. akt I OSK 301/14).

Czasowa nieobecność

To właśnie m.in. w kontekście owego „obiektywnego miernika staranności" należy oceniać wszelkie usprawiedliwienia składane przez strony. Te często jako powód niezłożenia pisma w terminie wskazują wyjazdy. W jednej ze spraw zainteresowana przekonywała, że nie mogła odebrać decyzji w sprawie zasiłku, od której później chciała się odwołać, gdyż wyjechała do rodziny na święta. Organ wyjaśniał, że wezwał skarżącą do uprawdopodobnienia przyczyny uchybienia terminu, doprecyzowania okresu, w jakim przebywała poza miejscem zamieszkania, oraz do przesłania pisma, z którego dowiedziała się o wydaniu decyzji. Ta argumentowała, że odebrała jedno awizo, sądziła jednak, że dotyczy ono innej sprawy.

Organ ocenił też, że co prawda wskazała termin, w jakim przebywała poza miejscem zamieszkania, ale „nie uprawdopodobniła tego faktu". Podkreślał też, że wiedziała o tym, iż na jej wniosek toczy się postępowanie administracyjne. Dlatego jako osoba dbająca o swoje interesy i dochowująca wszelkiej staranności powinna była poinformować organ o czasowej nieobecności w stałym miejscu zamieszkania. Pozwoliłoby to wysłać korespondencję na adres tymczasowy bądź poczekać z doręczeniem na jej powrót.

Także Naczelny Sąd Administracyjny nie dopatrzył się w tej sprawie przesłanek dla usprawiedliwienia zainteresowanej.

Z orzecznictwa

Wyjazd nie uprawdopodobnia braku winy w niedotrzymaniu terminu do dokonania określonej czynności procesowej, jeżeli nie towarzyszą mu okoliczności, które mogą świadczyć o tym, że przeszkoda ta była niezależna od zobowiązanego do dokonania czynności i dla niego niemożliwa do przezwyciężenia. Jako kryterium przy ocenie winy w uchybieniu terminu procesowego należy przyjąć obiektywny miernik staranności, jakiej można wymagać od osoby dbającej należycie o swoje interesy. Przywrócenie terminu, o którym stanowi art. 58 § 1 kodeksu postępowania administracyjnego, nie jest możliwe, gdy strona dopuściła się choćby lekkiego niedbalstwa, a zatem może mieć ono miejsce jedynie wtedy, gdy uchybienie terminu nastąpiło wskutek przeszkody, której strona nie mogła usunąć, nawet przy użyciu największego w danych warunkach wysiłku

– tak w wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 15 października 2015 r. (sygn. akt I OSK 672/14).

Podobnie w innej sprawie NSA (wyrok z 28 kwietnia 2015 r., sygn. akt II GSK 477/14) podkreślił, że strona, przewidując dłuższą nieobecność, powinna należycie zadbać o swoje interesy. Zwrócił bowiem uwagę, że nieobecność skarżącego w miejscu zamieszkania, nawet jeśli spowodowana ważnymi przyczynami, nie musi niweczyć skutków doręczenia zastępczego. Skarżący, przewidując dłuższą nieobecność, powinien zorganizować odbiór kierowanej do niego korespondencji – np. poprzez udzielenie właściwego pełnomocnictwa. Mógłby także uniknąć komplikacji, podając organowi adres, pod jakim czasowo przebywa.

Z orzecznictwa

Strona, wyjeżdżając z kraju na okres jednego tygodnia, powinna przewidywać skutki swojej nieobecności. W rezultacie trudności w powrocie z urlopu – w sytuacji gdy strona wie o trwającym postępowaniu administracyjnym – nie można zaliczyć do przyczyn usprawiedliwiających uchybienie terminowi przewidzianemu na złożenie zażalenia

– tak w wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 19 września 2014 r. (sygn. akt II OSK 646/13).

WSA we Wrocławiu (wyrok z 26 lutego 2015 r., sygn. akt IV SA/Wr 639/14) zgodził się natomiast z organem, że sam wyjazd i pobyt w ośrodku leczniczym nie uprawdopodobnia okoliczności, że skarżący został pozbawiony możliwości sporządzenia i wniesienia odwołania. Sama bowiem konieczność realizacji określonych zabiegów medycznych według zaleceń lekarskich w związku z chorobą nie jest równoznaczna z pozbawieniem możliwości samodzielnego sporządzenia odwołania lub skorzystania z pomocy innych osób.

Nie zawsze choroba wyłącza winę

Częstym usprawiedliwieniem dla osób, które wnoszą o przywrócenie terminu, jest także choroba. Sądy administracyjne nierzadko jednak uznają, że nie ma tu automatyzmu.

Z orzecznictwa

Fakt choroby nie jest równoznaczny z niemożnością dokonania czynności procesowej przez zainteresowanego i nadania pisma przez pocztę osobiście lub przez osobę trzecią bądź wynajęty podmiot. Mechaniczne przyjmowanie, że każda cięższa choroba wywołuje obiektywną niemożliwość dokonania czynności procesowej i uzasadnia przywrócenie terminu, byłoby sprzeczne z doświadczeniem życiowym. Zgodnie z utrwaloną wykładnią art. 58 § 1 kodeksu postępowania administracyjnego przywrócenie terminu może mieć miejsce tylko wtedy, gdy uchybienie terminu nastąpiło wskutek przeszkody, której osoba nie mogła usunąć, nawet przy użyciu największego w danych warunkach wysiłku. Sam fakt choroby nie jest taką przeszkodą

– tak w wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Bydgoszczy z 3 listopada 2015 r. (sygn. akt II SA/Bd 822/15).

Podobnie wskazał Naczelny Sąd Administracyjny we wcześniejszym orzeczeniu – z 20 maja 2015 r. (sygn. akt I OSK 2011/13). Podkreślił mianowicie, że sam fakt występowania schorzeń, nawet ciężkich, nie przemawia, przy zastosowaniu obiektywnego miernika wymaganej staranności, za stwierdzeniem braku winy w uchybieniu terminu. Choroba czy podeszły wiek nie są bowiem równoznaczne z niemożnością dokonania czynności procesowej przez zainteresowanego. Usprawiedliwieniem mogłaby tu być tylko taka choroba, która uniemożliwia nie tylko osobiste dokonanie czynności procesowej, ale i brak możliwości skorzystania z pomocy lub zastępstwa innych osób.

O jakich schorzeniach może więc być mowa? Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 5 lutego 2015 r. (sygn. akt I OSK 1550/13) podkreślił, że jeśli dana osoba stale cierpi na zaburzenia neuropsychologiczne, związane m.in. z zaburzeniami poznawczymi i problemami z tzw. świeżą pamięcią, to trudno uznać, że nie ma to żadnego znaczenia dla możliwości uczynienia zadość czynnościom procesowym w ustawowych terminach.

Uszkodzona skrzynka

Często powoływaną przyczyną niemożności dokonania czynności w odpowiednim terminie są też problemy z doręczeniami. W jednej ze spraw spółka jako na okoliczność, która miałaby ją usprawiedliwić, wskazywała uszkodzoną skrzynkę. Jej przedstawiciele podkreślali m.in., że w nieruchomości, w której znajduje się skrzynka pocztowa, doszło kilkakrotnie do aktów wandalizmu: niszczono korytarz, skrzynki, zabierano ich zwartość. Wskazywali, że można przypuszczać, iż był to wynik albo celowego działania z zemsty (w związku z konfliktem mieszkańców), albo efekt libacji alkoholowych.

Organ nie uwzględnił jednak takich tłumaczeń. Podkreślił, że władze skarżącej spółki miały wiedzę o tym, jakie osoby zamieszkują tę nieruchomość. Nic nie stało na przeszkodzie, by wskazać jako adres do doręczeń siedzibę spółki. Mimo to spółka ustanowiła jako pełnomocnika osobę mieszkającą na stałe w Słowacji, która wskazała adres do korespondencji właśnie w tej kamienicy. Podkreślił też, że ewentualne niedopełnienie staranności pełnomocnika w postępowaniu administracyjnym może być przedmiotem postępowania cywilnego.

Rozpatrując tę sprawę, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie w uzasadnieniu do orzeczenia z 19 października 2015 r. (sygn. akt II SA/Kr 949/15) podkreślał, że za okoliczność wskazującą na brak winy w uchybieniu terminu nie może być uznany fakt, że strona nie odebrała dwukrotnie awizowanej przesyłki zawierającej decyzję, ponieważ w skrzynce oddawczej awiza nie było. Gdyby nawet przyjąć, że uszkodzona skrzynka była przyczyną nieodebrania przez stronę kierowanej do niej przesyłki, to i tak niedbalstwo strony w zaniechaniu przeciwdziałania takiej sytuacji przemawia na jej niekorzyść.

W innym orzeczeniu NSA podkreślił (wyrok z 15 października 2015 r., sygn. akt II FSK 1854/13), że przesłanką przywrócenia uchybionego terminu nie jest nadmiar obowiązków zawodowych i domowych.

Termin to siedem dni

Na złożenie prośby o przywrócenie terminu strona ma siedem dni. Reguluje to art. 58 § 2 kodeksu postępowania administracyjnego. Zgodnie z tym przepisem, na co także często zwracają uwagę sądy administracyjne, termin ten liczy się od dnia ustania przyczyny uchybienia terminu. Jednocześnie ze złożeniem prośby strona powinna dopełnić czynności, dla której określony był termin.

Właściwy organ

O przywróceniu terminu postanawia właściwy w sprawie organ administracji publicznej (art. 59 § 1 kodeksu postępowania administracyjnego). Z kolei o przywróceniu terminu do wniesienia odwołania lub zażalenia postanawia ostatecznie organ właściwy do rozpatrzenia odwołania lub zażalenia.

Jak podkreślił Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w wyroku z 16 października 2015 r. (sygn. akt II SAB/Wa 1070/14) – gdy strona wraz z odwołaniem składa wniosek o przywrócenie terminu do wniesienia tego odwołania, organ powinien wydać dwa postanowienia. Jedno – o odmowie przywrócenia terminu. Drugie – o stwierdzeniu uchybienia terminu do wniesienia odwołania.

Musi być wyraźna prośba

Aby możliwe było przywrócenie terminu, niezbędny jest wyraźny wniosek zainteresowanego. Zdaniem WSA w Krakowie (wyrok z 29 października 2015 r., sygn. akt I SA/ Kr 573/15) nie wystarczy samo wniesienie spóźnionego odwołania, jeśli z jego treści nie wynika, że strona domaga się przywrócenia terminu. Konieczna jest więc wyraźna prośba.

podstawa prawna: ustawa z 14 czerwca 1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego (tekst jedn. DzU z 2016 r., poz. 23)

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA