Ponad 2 mln zł wyniosła średnio strata szpitala powiatowego za pierwsze półrocze 2019 r., podczas gdy za cały 2018 r. – 2,7 mln zł – wynika z raportu Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych, do którego dotarła „Rzeczpospolita”.
Czytaj też:
Eksperci: szpitale wymagają zmiany organizacji
Milion+ dla szpitali tuż przed wyborami
Jesienna kroplówka dla diagnostów
– Sytuacja placówek jest katastrofalna, a zapowiadane przez ministerstwo zwiększenie ryczałtu o 4 proc. jej nie uratuje, bo żeby zbilansować rok, potrzebujemy podwyżki o 15 proc. – mówi Rudolf Borusiewicz ze Związku Powiatów Polskich (ZPP).
Za dużo na podwyżki
Sytuacja 117 lecznic, które wzięły udział w badaniu przeprowadzonym przez specjalistów ze Szkoły Głównej Handlowej, pogorszyła się znacznie od 2015 r., który został wzięty pod uwagę jako podstawa wyliczenia ryczałtu dla szpitali w sieci. O ile w 2015 r. stratę wykazało 52,21 proc. placówek, a na koniec 2017 r. – 54,87 proc., o tyle pierwsze półrocze 2019 r. ze stratą zamknęło już 92,24 proc. lecznic.
– Mediana straty za pierwsze półrocze tego roku jest niemal równa ze stratą za cały 2018 r. A ponieważ średnia strata szpitala to 2,6 mln zł, na koniec roku osiągnie ponad 5 mln zł. Tymczasem w 2015 r. średnia strata wynosiła niewiele ponad 1 mln zł – mówi Andrzej Płonka, prezes ZPP, starosta bielski.
Co spowodowało taką różnicę?
– Przede wszystkim ustawowe podwyżki wynagrodzeń, których pewne elementy nie zostały zrekompensowane z NFZ. Wzrost wynagrodzeń objął tylko niektóre grupy – np. pielęgniarki czy lekarzy – a to spowodowało presję płacową innych, np. fizjoterapeutów czy diagnostów laboratoryjnych. Wreszcie – brak kadr. Jeżeli brakuje lekarzy czy pielęgniarek, szpitale muszą o nich walczyć – tłumaczy Andrzej Płonka.
Krzysztof Żochowski, wiceprezes OZPSP, tak złego wyniku finansowego nie miał od 11,5 roku, kiedy został dyrektorem Szpitala Powiatowego w Garwolinie.
– Gdyby nie „milion plus dla szpitali”, czyli przyznana tydzień temu 4-proc. podwyżka ryczałtu, moja strata przekroczyłaby amortyzację. To daje szansę przeżycia tego roku, ale nie rozwiązuje problemu systemowo – tłumaczy dyrektor.
– Toniemy – kwituje krótko szef innej placówki, wolący zachować anonimowość.
Rekordowa strata
Zdaniem autorów raportu tempo pogarszania się sytuacji finansowej szpitali jest niepokojące, a jeżeli pierwsze wartości za 2019 r. zaczynają być tak złe jak za rok 2017 i 2018, koniec roku szpitale mogą zakończyć z rekordową stratą.
– A nie wiadomo, jak dużą stratę przyniesie rok 2020, w którym zapowiadany jest kolejny wzrost płacy minimalnej. Jeśli sprzątaczka ma zarabiać 4 tys. zł, fizjoterapeuta czy diagnosta nie zgodzi się na niższą pensję. A samorządy nie mają już pieniędzy, by dotować ubożejące szpitale – mówi Rudolf Borusiewicz z ZPP.
Opinia dla „Rzeczpospolitej”
prof. Ewelina Nojszewska, ekonomistka, Szkoła Główna Handlowa
i źle finansowany. Dzisiejsza sytuacja szpitali powiatowych, zobrazowana w naszym raporcie, jest wynikiem tego, że od czasów transformacji ustrojowej żaden rząd nie podjął się budowy systemu ochrony zdrowia od podstaw, opierając się na efektywności ekonomicznej i skuteczności klinicznej, które powinny być podstawą do tego, by dobrze leczyć ludzi i nie marnować zasobów, w tym oczywiście finansowych. Niechęć do podjęcia się poważnej reorganizacji systemu wynika z przesłanek politycznych – to trudna decyzja, która mogłaby się nie spodobać wyborcom. Dziś jednak wiadomo, że rozwiązania doraźne nie poprawią sytuacji szpitali. Nawet zapowiadana podwyżka ryczałtu o 4 proc. nie przełoży się na ich dobrostan.