fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Spekulacje maskami dotarły już do Polski

Adobe Stock
Pudełka masek w aptekach podrożały dziesięciokrotnie, a często są już nie do dostania. Chiny? Nie, Polska.

Rz: Ile kosztują dziś w Polsce maski chroniące przed zarażeniem się koronawirusem?

Paweł Ossowski: Pudełko masek kosztuje ok. 7-8 zł, a w tej chwili cena dochodzi do 80 zł. Jednak w aptekach nie ma teraz towaru, bo większość firm wyprzedała swoje zapasy za granicę. Nie było jeszcze w historii tej branży takiej sytuacji, by popyt tak mocno przewyższył podaż. Wraz ze skokowym wzrostem zapotrzebowania – maski z całego rynku zostały wyprzedane. W Chinach za opakowanie zawierające 50 sztuk zapłacimy dziś 20 euro, przed epidemią to samo pudełko kosztowało 2 euro.

Czy masek już brakuje na rynku?

Fabryki w Chinach działają teraz wyłącznie na potrzeby rządu chińskiego i rynku wewnętrznego. Niedobory występują już na całym świecie, bo rynek chiński jest tak chłonny, że przyjmie każdą ilość towaru, masowo skupując maski z całego świata. W Polsce już widać niedobory na otwartym rynku, w aptekach brakuje masek.

A szpitale?


Szpitale są zabezpieczone umowami przetargowymi, więc dostawca jest zobligowany dostarczyć towar. Zabezpieczyliśmy stany i dostawy do szpitali będziemy realizować bez przeszkód. Istnieje jednak ryzyko, niekoniecznie teoretyczne, że inni dostawcy masek do szpitali zapłacą kary umowne za złamanie umowy i sprzedadzą towar po cenach spekulacyjnych, bo takie są obecnie przebitki cenowe.

Czy Europa może odpowiedzieć na popyt ze strony Chin?

Europejscy producenci bazują na surowcach z Chin, bo ten kraj jest największym dostawcą włókniny do produkcji masek. W Rosji największy producent musiał z tego powodu ostatnio wstrzymać produkcję. Włóknina jest też produkowana w Europie, ale na niewielką skalę. Skala dostaw, którą europejscy producenci są w stanie wygenerować, jest dużo mniejsza niż popyt. Ale spodziewam się, że ta bańka spekulacyjna w ciągu kilku tygodni się skończy.

Fabryki mają wrócić do pracy?

Do wczoraj w Chinach nie działała żadna fabryka włókniny, ale dziś część fabryk poza prowincją Hubei miała ruszyć, czekamy na informacje. Fabryki w Hubei mają ruszyć po 14. lutego, takie są oficjalne informacje rządu. Sytuacja jest jednak dość dynamiczna, więc ciężko wyrokować, co się stanie. Ale problemów jest więcej, jedna rzecz to same fabryki, towar trzeba jeszcze przetransportować, a transport jest bardzo ograniczony, bo drogi są zablokowane.

A jednak pana firma podarowała ambasadzie Chin sto tysięcy masek. Nie będzie kłopotu z transportem ich z powrotem do Chin?

Podarowaliśmy 100 tysięcy masek, uznaliśmy, że tak należy zrobić. Przekazaliśmy je w piątek, ambasada własnymi kanałami już organizuje ich transport, loty cargo odbywają się bez zakłóceń. Rząd chiński wydaje olbrzymie kwoty na zakupy interwencyjne, natomiast my przekazaliśmy maski bezpłatnie. Priorytetem dla nas pozostaje jednak rynek krajowy, zapewnienie stałych dostaw do rodzimych placówek medycznych, szpitali, z którymi firma ma podpisane kontrakty. Nie spekulujemy, mamy zapasy towaru na co najmniej pół roku.


Paweł Ossowski, prezes firmy Zarys International Group. Firma od 30 lat produkuje odzież ochronną, rękawice medyczne, sprzęt jednorazowy, materiały opatrunkowe. Eksportuje do 40 krajów.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA