fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wynagrodzenia

Firmy wolą ciąć płace niż zatrudnienie

AdobeStock
Kryzys wywołany przez pandemię odchudzi portfele dużej części pracowników, co jednak pomaga ograniczyć skalę zwolnień.

Chociaż aż 13 proc. przedsiębiorstw zamierza w najbliższych sześciu miesiącach zmniejszyć zatrudnienie, to połowa ograniczy cięcia do pojedynczych pracowników, a kolejne 37 proc. do małych grup załogi. Odwrotnie jest w planach dotyczących płac - wynika z ogłoszonego we wtorek raportu z najnowszego badania Planów Pracodawców agencji zatrudnienia Randstad.

Obniżkę wynagrodzeń w najbliższych sześciu miesiącach zapowiedziało tam 14 proc. z ponad tysiąca ankietowanych przedsiębiorstw - i nie będą to pojedyncze przypadki. W odróżnieniu od zwolnień, cięcia wynagrodzeń dotkną w prawie połowie firm niemal wszystkich pracowników, a w co piątej - zdecydowaną większość załogi. Jak zwraca uwagę Mateusz Żydek, rzecznik Randstad, najnowsza edycja badania zrealizowana na przełomie kwietnia i maja, pokazuje wyjątkowość obecnej sytuacji; nawet w czasie globalnego kryzysu finansowego w latach 2009/10 w Planach Pracodawców nie było tak dużej grupy przedsiębiorstw, które zapowiadały obniżki płac - ani tak małej grupy, która planuje w kolejnych miesiącach podwyżki. Teraz przewiduje je tylko 8 proc. badanych firm.

Jak zwraca uwagę Monika Fedorczuk, ekspert rynku pracy Konfederacji Lewiatan, wyniki badania wskazują, że pracodawcy dobrze pamiętają doświadczenia z niedawnych czasów niedoboru pracowników, więc bardzo ostrożnie podchodzą do cięć zatrudnienia. Ta ostrożność jest też efektem rządowych tarcz antykryzysowych, które są mocno nastawione na wsparcie utrzymania miejsc pracy.

Jak wynika z Planów Pracodawców, w ramach zwolnień firmy najczęściej starały się zwolnić swoje rezerwy budżetowe na poczet urlopów; 56 proc. pracodawców próbując ograniczyć skutki pandemii wysłało pracowników na zaległe urlopy. Ponad jedna trzecia wstrzymała premie uznaniowe, a ponad jedna czwarta - premie za realizację celów. – Wyznaczone wcześniej cele były zresztą w wielu firmach trudne do osiągnięcia - zaznacza Monika Fedroczuk.

Co do zwolnień, to firmy najczęściej rozstawały się z osobami zatrudnionymi na umowach cywilno-prawnych, czasowych oraz z pracownikami tymczasowymi. Badanie potwierdza, że pracodawcy chętnie też korzystali z tarcz - w tym z najlepiej ocenianego zawieszenia składek na ZUS. Co piąta badana firma skorzystała też z możliwości zmniejszania wynagrodzenia w połączeniu ze zmianą wymiaru czasu pracy, a prawie tyle samo (17 proc.) wprowadziło połączony z obniżką płac przestój ekonomiczny.

Łukasz Komuda, ekspert rynku pracy z Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych zwraca uwagę, że dużą część ciężaru kryzysu ponieśli pracownicy - tym bardziej, że zwiększenie zasiłku dla bezrobotnych przesunięto na okres kampanii prezydenckiej. Co więcej część zwolnionych osób wstrzymywała się z rejestracją w urzędach pracy z powodu obaw przed koronawirusem, albo próbując najpierw znaleźć pracę na własną rękę.

Według niego, realne efekty pandemii na rynku pracy - faktyczny poziom cięć zatrudnienia - zobaczymy we wrześniu i w IV kwartale, gdy skończy się większość programów wsparcia z rządowych tarcz. Jak dodaje Monika Fedorczuk, teraz, po odmrożeniu gospodarki, w wielu firmach zaczyna się obliczanie efektywności działania w nowych warunkach i ocena tego, jak zachowają się dostawcy i rynki zbytu.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA