fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2020

Grodzki: Porozmawiam z wicemarszałkiem Pękiem. Na zasadzie mistrz i uczeń

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Marszałek Senatu Tomasz Grodzki odniósł się w Polsat News do opinii senatorów PiS, którzy twierdzą, że "to nie Grodzki dyktuje warunki w Senacie, lecz Borys Budka pod dyktando Rafała Trzaskowskiego”. - Traktuję ten zarzut z pobłażliwym uśmiechem. Formułuje te zarzuty nowy wicemarszałek Senatu Marek Pęk. Myślę, że czeka mnie z nim poważna rozmowa - powiedział.

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki skomentował w Polsat News słowa marszałek sejmu Elżbiety Witek, która stwierdziła, że „jest zaniepokojona tym, co się dzieje w Senacie oraz tym, jak postępuje marszałek Grodzki”. - Otrzymałam od niego zapewnienie, że nie będzie trzymał ustawy ws. wyborów prezydenckich przez 30 dni. Nie wierzę już w żadne zapewnienia marszałka Grodzkiego - powiedziała Witek.

Tomasz Grodzki w odpowiedzi zaznaczył, że „nieprawdą jest, że Senat nic nie robił przez dwa tygodnie”. - Pani marszałek Witek, jak i cały Sejm, powinni być wdzięczni Senatowi za to ze, że bierze się na poważnie do pracy nad ustawą tak ważną dla Polski. Ona kolejny raz przemknęła przez Sejm w kilkanaście godzin. Tak się nie pracuje, nie tworzy legislacji. Nie dziwota, że w Senacie musimy tę lekcję odrabiać za Sejm - powiedział. - Dlatego spodziewalibyśmy się pewnych wyrazów podziękowania, nie zarzutów. Jeszcze niedawno pan marszałek Terlecki mówił, że dłużej procedując, Senat nie służy kandydatowi PO. Dziś okazuje się, że musimy to robić dużo szybciej. Mam wrażenie, że propozycjami poprawek dotknęliśmy jakimś czułej struny w mechanizmie PiS. Nerwowość po ich stronie jest dla mnie zadziwiająca - dodał. - Senat od początku kieruje się jedną przesłanką. Wybory muszą być demokratyczne, muszą oddawać rzeczywistą wolę narodu a prezydent wybierany w tych wyborach musi mieć pełny, demokratyczny mandat. Wynik wyborów nie może być podważany ani przez SN, ani w kraju, ani zagranicą. Gdy zaczęły spływać opinie konstytucjonalistów, okazało się, że naruszeń artykułów Konstytucji w tym niechlujnie przygotowanym akcie, przez dwóch panów gdzieś w gabinecie, jest tyle, że przed nami ogromna praca. Połączone komisje już dwa razy się zebrały i nie mogą dojść do wspólnej konkluzji, wciąż będą się spotykały. Warto dojrzeć w stenogramy i zapisy. To nieprawda, że nic przez ostatnie dwa tygodnie się nie działo. Działo się, i to dużo. Spotkałem się z przedstawicielami izby najwyżej SN, rozmawiałem z premierem Gowinem. Komisje zbierają się już któryś raz. Przypomnę, że mamy 30 dni - podkreślił.

Tomasz Grodzki zaapelował również do marszałek Sejmu. - Mam prośbę do Marszałek Witek. Ja nie śmiem mówić jej, jak urządza obrady Sejmu, choć mam wiele zastrzeżeń do trybu tych prac. Prosiłbym, aby i ona nie dyktowała senatorom i mnie, jak mamy sobie radzić w Senacie. Wypełniamy wszystkie kryteria konstytucyjne w trosce o to, aby prawo, które przychodzi z Sejmu w katastrofalnym stanie, przepuszczone na kolanie, było poprawione - zapewnił.

Marszałek, zapytany o to, czy zmieni decyzję ws. daty posiedzenia Senatu powiedział, że „jest to niemożliwe”. - Senat jest zwołany na poniedziałek, wtorek i środę. Dodam, że komisje jeszcze raz spotykają się w poniedziałek, bo zaproszono ministra zdrowia, który nijak nie ma się do wyborów. A w tym akcie ustawodawczym odgrywa niezrozumiale wysoką rolę, choć to powinna być domena PKW - stwierdził. - Zaproszony będzie także pan premier i inne osoby. Dlatego jest to niemożliwe. Mam nadzieję, że przy okazji, wprowadzimy to do porządku obrad, załatwimy tzw. Tarczę 4. Żeby znów nikt tam nie zarzucał, że coś opóźniamy. Jeżeli ta tarcza będzie się  nadawała do zatwierdzenia przez Senat, mam nadzieję, że zostanie zatwierdzona. Mam wrażenie, że próbuje się stworzyć wrażenie, że Senat niewiadomo, co wyprawia. On po prostu pracuje, aby prawo było możliwie jak najlepsze - dodał.

- Nie chodzi o daty, a o zasady. Nie lubię, kiedy dzieli się konstytucjonalistów na lepszych i gorszych, naszych i waszych. Skończmy z tym. W naszym narodzie wszyscy jesteśmy równi. Kiedy czytam poważne opinie poważnych konstytucjonalistów, to jasno mówią, że aby być w zgodzie z Konstytucją, są dwa mechanizmy. Albo stan klęski żywiołowej, 90 dni karencji i wybory, albo zakończenie kadencji prezydenta Dudy lub jego dymisja, i wówczas marszałek Sejmu w ciągu 15 dni ma obowiązek rozpisać wybory, które w ciągu kolejnych 60 dni powinny się odbyć. Wtedy będziemy w stu proc. zgodni z zasadami Konstytucji - tak Tomasz Grodzki odniósł się do poprawki senator Gabrieli Morawskie-Staneckiej.

Zapytany o to, czy poprze poprawkę, zaznaczył, że „jeżeli wejdzie pod obrady, powinna być poważnie wzięta pod rozwagę”.

Zdaniem Grodzkiego „PiS jest zafiksowany na 28 czerwca”, jeśli chodzi o termin wyborów prezydenckich. - Samorządowcy mówią tymczasem, że to czas matur, szkoły są zajęte. Niektórzy mówią, że lepszy byłby 5, 12 lub 19 lipca. SN mówi natomiast, że potrzebuje czasu na ocenę ważności wyborów. W Konstytucji jest to jasne zapisane. Po 6 sierpnia obowiązki prezydenta pełni marszałek Sejmu, który ma obowiązek rozpisać wybory w ciągu 15 dni. Przypomnę, że takie sytuacje się zdarzały - stwierdził Grodzki.

Trzaskowski przyznał, że nie martwi się tym, czy Rafał Trzaskowski będzie miał wystarczającą ilość czasu na zebranie podpisów. - Kompletnie bym się tym nie martwił, bo Senat przygotuje znacznie więcej poprawek. Między innymi taką, która nie pozwoli ministrowi zdrowia dyktować, gdzie i jakie wybory mają się odbyć. Minister może co najwyżej wyrazić opinię, a decyzję podejmuje PKW. Między zakazem normalnych wyborów, a pozwoleniem na nie, jest cały szereg działań pośrednich - powiedział. - Poprawi będzie znacznie więcej, ich los oczywiście będzie w rękach Sejmu. Nie obawiam się, jeśli 1 czy 2 czerwca ustawa zostanie przegłosowana przez Sejm, pozostanie jeszcze kilkanaście dni, a jestem pewien, że poważny kandydat jakim jest prezydent Rafał Trzaskowski, nie będzie miał problemów z zebraniem podpisów. Senat się tym nie kieruje, to nie jest faktor, który decyduje o pracach Senatu - dodał.

Grodzki odniósł się także do opinii senatorów PiS, którzy twierdzą, że "to nie Grodzki dyktuje warunki w Senacie, lecz Borys Budka pod dyktando Rafała Trzaskowskiego”. - Traktuję ten zarzut z pobłażliwym uśmiechem. Formułuje te zarzuty nowy wicemarszałek Senatu Marek Pęk. Myślę, że czeka mnie z nim poważna rozmowa, trochę na zasadzie mistrz i uczeń. Jego poglądy są co najmniej powierzchowne, żeby nie powiedzieć nieprawdziwe - podkreślił Grodzki. - To oczywiste, że marszałek Sejmu i Senatu nie działa w próżni politycznej i ma dość niezależności, by podejmować decyzje, które wynikają z zapisów konstytucji. Senatorowie kierują się dobrem narodu i własnym sumieniem - dodał.

Źródło: Polsat News
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA