fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2020

Senat odrzucił ustawę o wyborach korespondencyjnych. W Sejmie przeciąganie liny będzie trwało do końca

Jarosław Gowin nie porozumiał się we wtorek z prezesem PiS
Andrzej Iwańczuk/REPORTER
W środę lub czwartek PiS i Porozumienie policzą szable w kluczowym głosowaniu.

We wtorek doszło do rozmowy prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z liderem Porozumienia Jarosławem Gowinem. Ale jak wynika z kuluarowych informacji krążących w Sejmie, spotkanie nie przyniosło żadnego przełomu. Co najważniejsze, Porozumienie nadal ma dysponować wystarczającą liczbą posłów, by zablokować przejście ustawy przez Sejm. Pod warunkiem oczywiście pełnej mobilizacji po stronie opozycji. Głosowanie planowane jest na czwartek. We wtorek wznowione zostało posiedzenie Sejmu, a politycy opozycji zaczęli pojawiać się w Warszawie, na miejscu – w gmachu parlamentu. Emocje rosną z każdą godziną. A kolejni politycy PiS przyznają, że głosowanie na prezydenta 10 maja jest coraz mniej pewne.

Naciski, naciski, naciski

Porozumienie nie jest jednolite w sprawie ustawy o powszechnym głosowaniu korespondencyjnym, co próbuje wykorzystać PiS. We wtorek odbyła się konferencja trzech mniej znanych polityków tej partii, którzy przekonywali, że trzeba poprzeć majowe głosowanie korespondencyjne. Byli to Jacek Szczot, Arkadiusz Urban i Włodzimierz Tomaszewski. Tylko ten ostatni jest posłem. – Nawołujemy wszystkich posłów, żeby głosowali za stabilizacją w państwie – powiedział Jacek Szczot z zarządu partii.

Reakcja była szybka. „Stanowisko zaprezentowane przez posła Włodzimierza Tomaszewskiego jest jego indywidualną opinią. Stanowisko partii Porozumienie reprezentuje jej Prezes Jarosław Gowin” – napisała we wtorek w reakcji na konferencję rzeczniczka Porozumienia i posłanka Magdalena Sroka. Kilkanaście godzin wcześniej politycy PiS oficjalnie zaczęli deklarować, że głosowanie przeciwko majowym wyborom korespondencyjnym oznacza wyjście z Kubu PiS i ze Zjednoczonej Prawicy. Wszystko wskazuje na to, że przeciąganie liny będzie trwało aż do kluczowego głosowania, czyli do czwartku. W tej chwili wygląda jednak na to, że deklaracje i działania PiS nie robią na politykach Porozumienia sprzeciwiających się majowym wyborom większego wrażenia.

Tak jak informowała „Rzeczpospolita”, jednym z argumentów mających przekonać do poparcia głosowania w maju ma być groźba przyspieszonych wyborów. Stałoby się to poprzez dymisję rządu i nieudane trzy kroki konstytucyjne mające prowadzić do wyłonienia nowego. Na końcu tej procedury są przyspieszone wybory do Sejmu – na przykład w sierpniu, równolegle z wyborami prezydenckimi. Większość naszych rozmówców jest jednak przekonana, że PiS nie zdecyduje się na taki krok nawet przy przegranym głosowaniu w czwartek. – Optyka takiego kroku w środku kryzysu gospodarczego byłaby dla PiS mocno niekorzystna – mówi nam jeden z ważnych polityków opozycji.

Starcie w Senacie

We wtorek Senat na posiedzeniu plenarnym rozpoczął prace nad ustawą wprowadzającą powszechne głosowanie kopertowe. PiS zdecydowało się na próbę maksymalnego przedłużenia obrad, składając liczne wnioski m.in. o ich utajnienie, zmiany w regulaminie , przeniesienie obrad w tryb stacjonarny, co zmusiłoby wszystkich senatorów do przybycia do Warszawy.

Senat musiał zająć stanowisko w sprawie ustawy do środy, do północy. W przeciwnym razie trafiłaby ona do podpisu prezydenta Andrzeja Dudy. Kontrolująca Senat opozycja poradziła sobie jednak z próbami przedłużenia obrad, chociaż nie ma wątpliwości, że te próby będą się powtarzać. Marszałek Senatu Tomasz Grodzki z PO oskarżył PiS, że za pomocą „sztuczek proceduralnych” chce wepchnąć Polaków w wybory korespondencyjne.

Jednak już we wtorek wieczorem senatorowie opowiedzieli się przeciwko ustawie. Za odrzuceniem projektu w całości było 50 senatorów (z Koalicji Obywatelskiej, PSL, Lewicy oraz dwie osoby z Koła Senatorów Niezależnych i jeden senator niezrzeszony). Przeciwko głosowało 34 senatorów z klubu PiS i Władysław Komarnicki z PO. Józef Zając, jeden z senatorów Porozumienia, wstrzymał się od głosu.

Dowiedz się więcej: Wybory korespondencyjne - Senat odrzucił projekt ustawy

– Sytuacja, w której PiS za wszelką cenę chce opóźnić prace Senatu, nie wskazuje, że władze partii są pewne, jeśli chodzi o jego rezultat – zauważa nasz rozmówca z Porozumienia, sprzeciwiający się głosowaniu korespondencyjnemu w maju tego roku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA