fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2020

Poniedziałek może być decydujący dla Zjednoczonej Prawicy

Jarosław Gowin zaproponował, by zmienić konstytucję i przesunąć wybory o dwa lata.
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Głosowanie korespondencyjne 10 maja dzieli Zjednoczoną Prawicę. Poniedziałek może być w tej sprawie decydujący.

W samo południe Sejm ma zdecydować, czy do porządku obrad dołączyć prace nad nowelizacją kodeksu wyborczego, która zakłada powszechne głosowanie korespondencyjne. PiS chce je przeprowadzić już 10 maja.

Na to nie zgadza się wicepremier i szef Porozumienia Jarosław Gowin. Jego partia ma w Sejmie 18 posłów. I nawet jeśli kilku zagłosuje razem z PiS, to nowelizacja może zostać zablokowana. W tej sytuacji, poza zmianą konstytucji, jedyną możliwością przesunięcia wyborów jest wprowadzenie stanu nadzwyczajnego.

Jak wynika z naszych rozmów, Gowin jest zdeterminowany, by nie dopuścić do – awykonalnej zdaniem Porozumienia – organizacji głosowania kopertowego 10 maja. – Jeśli większość sejmowa się załamie, to otworzy to kolejne scenariusze, łącznie z rządem mniejszościowym – przekonuje nasz rozmówca z PiS. Dodaje, że jest to największy kryzys w Zjednoczonej Prawicy od jej powstania i że będzie on i tak rzutował na polityczną przyszłość Polski i obozu władzy. Wszystko zależy od spójności ugrupowania Jarosława Gowina.

Jaka jest alternatywa? Najpopularniejsza, która krąży w kuluarach, to kompromis w Zjednoczonej Prawicy. Wprowadzony zostanie stan nadzwyczajny, a Porozumienie zgodzi się na głosowanie kopertowe w tym roku, na przykład w sierpniu.

Opozycja domaga się wprowadzenia natychmiast stanu klęski żywiołowej i przesunięcia wyborów. Nie zgadza się też na propozycję Gowina, by zmienić konstytucję i przesunąć wybory o dwa lata.

Minister zdrowia Łukasz Szumowski deklaruje, że rekomendacja jego resortu dotycząca wyborów zostanie przedstawiona po 15 kwietnia. To był pierwotny plan obozu władzy, ustalony po wybuchu epidemii na początku marca.

Organizacja wyborów w maju jest ważna, bo według sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” z 3–4 kwietnia urzędujący prezydent Andrzej Duda może liczyć na 47 proc. poparcia, co zbliża go do zwycięstwa w pierwszej turze. Frekwencja byłaby jednak wyjątkowo niska, nieprzekraczająca 30 proc. PiS obawia się, że im później odbędą się wybory, tym szanse na zwycięstwo będą mniejsze.

Rzeczpospolita

Sondaż przeprowadzono w dniach 3–4 kwietnia metodą telefonicznych wywiadów (CATI).

Więcej w poniedziałkowym wydaniu „Rzeczpospolitej”

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA