fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2020

Michał Kolanko: Prezydent ma być gwarantem "dobrej zmiany"

Fotorzepa, Jakub Czermiński
To miał być efektowny, spektakularny start kampanii prezydenta Andrzeja Dudy. I pod względem formy na pewno był.

Sztabowcy przygotowywali od miesięcy konwencję, która miała dać prezydentowi impet na start jak w lutym 2015 roku. Tylko na jeszcze większą skalę niż wtedy. Przesłanie polityczne było sformułowane wyraźnie: Prezydent Duda jest gwarantem "dobrej zmiany". To ma zmobilizować wyborców do głosowania w maju. Taki jest przynajmniej plan. Takim pokazali go wszyscy mówcy sobotniej konwencji. W ciągu najbliższych miesięcy okaże się, czy prezydent Duda i jego zaplecze będą w stanie ten plan skutecznie wykonać.

- Często myślę sobie, jak wyglądałaby Polska – i ciarki przechodzą mi po plecach – gdyby 5 lat temu w wyborach prezydenckich nie wygrałby Andrzej Duda - powiedział w trakcie konwencji premier Mateusz Morawiecki. I jak dodał później, to prezydent Duda jest gwarancją realizacji "naszych marzeń".To ma być stawka tych wyborów i tak właśnie PiS będzie motywował nie tylko wyborców, ale też działaczy i aktywistów w całym kraju. Bez tej motywacji - podobnej, a może większej nawet niż w 2015 - trudno będzie o wygrana. I pod tym względem konwencja osiągnęła swój cel. Prezydent miał otrzymać poparcie od swojego obozu politycznego i je w efektowny sposób otrzymał.

Bo chociaż prezydent zarysował kilka obszarów - jak wymiar sprawiedliwości czy służba zdrowia - to nie padły w trakcie konwencji żadne konkretne deklaracje czy nowe polityczne inicjatywy. Kluczowy był więc ten polityczny przekaz o gwarancji, którą prezydent daje temu, by cały projekt był kontynuowany. Padła też deklaracja o utrzymywaniu standardów w polityce, co można odczytywać jako odniesienie się do sprawy posłanki Lichockiej i jej gestu, który dał paliwo opozycji oraz rozgrzał media społecznościowe. PiS jednak nie skorzystało z okazji, by do sprawy bezpośrednio nawiązać.

Gdyby wybory wygrywało się tylko konwencjami, to wtedy szanse prezydenta Andrzeja Dudy po sobotnim wydarzeniu na pewno by wzrosły. Problem PiS polega na tym, że nawet najlepiej przygotowana konwencja, z największym możliwym rozmachem i najlepsze przemówienie nie już wystarczą. Zwłaszcza, gdy zaczyna się piąty rok kadencji. Forma konwencji i energia, którą było w sobotę widać da teraz partii rządzącej paliwo do tego, by poprowadzić kampanię. Ale Polska i sama polska polityka mocno zmieniły się od 2015 roku. W ciągu najbliższych tygodni okaże się, na ile sztab prezydent zdiagnozował te zmiany również jeśli chodzi o metody prowadzenia kampanii. Bo opozycja - zarówno PO, PSL i Lewica - swoje lekcje już pod wieloma względami odebrała.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA