fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Węgiel

Fundusz dla górnictwa rodzi się w bólach

W resorcie skarbu trwają gorączkowe negocjacje z firmami energetycznymi o ich bezpośrednim zaangażowaniu się w Nową Kompanię Węglową.
Bloomberg
Powraca pomysł bezpośredniego zaangażowania się energetyki w Nową Kompanię Węglową.

Zbieranie pieniędzy na Fundusz Inwestycji Polskich Przedsiębiorstw (FIPP), który ma ratować przed bankructwem Kompanię Węglową, idzie bardzo opornie. Co prawda do zarządzających funduszem Polskich Inwestycji Rozwojowych spływają oferty od firm kontrolowanych przez Skarb Państwa, ale – jak wynika z naszych informacji – jest ich wciąż za mało, by fundusz samodzielnie mógł sfinansować tzw. Nową Kompanię Węglową (NKW), która przejmie od starej Kompanii 11 kopalń i da im nowe życie.

– Dlatego resort skarbu powrócił do rozmów ze spółkami energetycznymi na temat ich bezpośredniego zaangażowania się w NKW – mówi nasze źródło znające kulisy sprawy.

Energetyka na ratunek

O ewentualnej inwestycji energetyki w NKW mówi się już od kilku miesięcy. Pierwotnie oferty trafiły do wszystkich firm z branży kontrolowanych przez Skarb Państwa, a więc do Polskiej Grupy Energetycznej, Energi, Enei i Tauronu, a nawet do Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, które ma w grupie energetyczną spółkę PGNiG Termika. Jednak Tauron zainteresował się zakupem od Kompanii Węglowej kopalni Brzeszcze, a w przypadku Enei – jak już pisaliśmy na podstawie naszych nieoficjalnych informacji – pojawiła się koncepcja inwestycji w giełdową Bogdankę. Na placu boju pozostają więc PGE, Energa i PGNiG. Żadne z nich nie chce komentować sprawy.

NKW potrzebuje od inwestorów 1,5 mld zł, ale kwota ta może być rozłożona na raty. Jak ustaliliśmy, nowy plan resortu skarbu jest taki, by fundusz zainwestował maksymalnie 800 mln zł w NKW, a pozostali inwestorzy wyłożyli po 200–300 mln zł.

Wiceminister skarbu Wojciech Kowalczyk zasygnalizował już, że taki scenariusz jest możliwy. – Działamy dwutorowo. Rozmawiamy z inwestorami o zaangażowaniu się poprzez FIPP, jak i bezpośrednim wejściu do nowej spółki – przekonywał na ostatnim posiedzeniu Sejmu. Decyzje w tej sprawie mogą zapaść w najbliższych dniach.

Czasu jest coraz mniej. – Nowa spółka musi powstać do końca sierpnia i powstanie – zapowiedział Kowalczyk.

Dlaczego do końca sierpnia? Bo Kompanii Węglowej, która w I półroczu miała aż 746,7 mln zł straty netto, już we wrześniu może zabraknąć pieniędzy na dalszą działalność.

Problem funduszu

Teoretycznie fundusz ma już pieniądze na ratowanie górnictwa. Wyłożenie w sumie 1,5 mld zł gotówki zadeklarowały bowiem PIR i Bank Gospodarstwa Krajowego. Problem w tym, że FIPP może w jeden projekt zainwestować maksymalnie 20 proc. swoich aktywów. To dlatego fundusz poszukuje kolejnych aktywów. Żeby wyłożyć 1,5 mld zł na NKW, musiałby mieć w portfelu ponad 7 mld zł aktywów. Agencja Reutera już wcześniej ujawniła, że chęć wejścia do funduszu zadeklarowały nie tylko spółki energetyczne, ale i kontrolowane przez państwo: miedziowy KGHM oraz chemiczna Grupa Azoty.

Zmiana koncepcji

Polski rząd ogłosił plan podziału znajdującej się na krawędzi bankructwa Kompanii Węglowej i zapowiedział utworzenie NKW na początku stycznia 2015 r. Od tego czasu pomysły na pozyskanie środków dla nowej spółki zmieniły się już kilkakrotnie. Najpierw poszukiwano inwestorów, głównie wśród firm energetycznych, z zamiarem ich bezpośredniego wejścia do nowej spółki, która swoją drogą już powstała w strukturach państwowej grupy Węglokoks. Energetyka nie pałała jednak entuzjazmem do tego pomysłu. Największym oponentem była ponoć PGE.

Dlatego pod koniec czerwca powstał pomysł utworzenia FIPP i rozpoczęto naprędce poszukiwanie chętnych, którzy mogliby włożyć do funduszu gotówkę lub aktywa. Gdy zorientowano się, że składka na fundusz przeciąga się, a czasu jest coraz mniej, powstał pomysł połączenia planu A i B: jedni inwestorzy mieliby wejść bezpośrednio do NKW, inni pośrednio – przez fundusz. Tak czy inaczej, za każdym razem znaczący ciężar finansowania NKW miały wziąć na siebie spółki energetyczne. Pytanie tylko, w jakiej formie miałyby to zrobić.

Opinia

Jerzy Markowski | prezes Silesian Coal, b. wiceminister gospodarki

Nowa Kompania Węglowa musi powstać, bo rząd wykorzystał już wszystkie inne możliwości pozyskiwania pieniędzy na utrzymanie Kompanii. To jednak tylko doraźnie uratuje wypłacalność tej spółki, a nie przeciwdziała procesom, które spowodowały zapaść finansową firm węglowych. Wcale się nie dziwię, że energetyka nie chce wejść kapitałowo do nowej spółki, która będzie łączyć kopalnie dobre ze złymi. Warto odejść od myślenia o całej Kompanii i ratować poszczególne kopalnie, bo każda ma inne warunki. Dlatego lepszym pomysłem byłoby wydzielenie z Kompanii poszczególnych kopalń. Dla każdej z nich można utworzyć plan ratunkowy i szukać inwestorów, np. wśród firm energetycznych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA