Reklama

Spór o kamienicę po adiutancie generała Sikorskiego

Werdykty komisji weryfikacyjnej, chociaż publicznie kontestowane przez PO i władze Warszawy, natychmiast są realizowane przez miejskich urzędników.

Publikacja: 15.10.2019 00:01

Michał Sobański

Michał Sobański

Foto: tv.rp.pl

3 września komisja do spraw reprywatyzacji nieruchomości warszawskich, na czele której stoi wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta, uchyliła decyzję prezydenta miasta o zwrocie nieruchomości przy ul. Puławskiej 107B. Już dwa dni później ratusz wysłał wniosek do wydziału ksiąg wieczystych sądu, aby właścicieli wykreślić z księgi, a w ich miejsce wpisać urząd miasta.

– Ograbiono mnie z kamienicy, dzisiejsze działania można porównać z tymi z końca lat 40., gdy wprowadzono dekret Bieruta – mówi „Rzeczpospolitej" Michał Sobański, przedstawiciel arystokratycznego rodu, którego przodkowie zostali przez komunistów ograbieni z wielu nieruchomości.

Spór dotyczy kamienicy, którą kupił wraz z żoną. Dom powstał w 1939 r. Pierwszym właścicielem był Jerzy hr. Łubieński – współpracownik szefa MSZ Józefa Becka, a potem jego brat Ludwik, adiutant gen. Władysława Sikorskiego oraz współpracownik gen. Władysława Andersa, po wojnie zaś pracownik Radia Wola Europa.

W 1949 r. pełnomocnik Łubieńskiego złożył tzw. wniosek o przyznanie prawa własności czasowej dla gruntu. Został on najpewniej wyrwany z akt sprawy, dowodem na jego złożenie są zapisy figurujące w rejestrze wniosków dekretowych urzędu wojewódzkiego. Do lat 60. domem administrował pełnomocnik Łubieńskiego, dopiero w 1964 r. kamienica została skomunalizowana. Od 2008 r. jego córki starały się o zwrot domu, co nastąpiło w 2010 r. Tą nieruchomość kupił w 2013 r. ich krewny Sobański.

Niekorzystna dla niego decyzja komisji weryfikacyjnej opisana jest na 60 stronach. Przyznała, że po przejęciu budynku Sobański podniósł czynsz lokatorom, ale też pomagał im w otrzymaniu lokali socjalnych i je umeblował. Nie były podejmowane „pozaprawne czynności mające na celu wymuszenie na lokatorach wyprowadzkę, w tym nie stosowano wobec lokatorów gróźb ani przemocy". Komisja uznała, że decyzja reprywatyzacyjna została wydana z naruszeniem prawa, bo nie został złożony wniosek o przyznanie prawa własności czasowej do gruntu w 1949 r. Czyli stwierdzono brak jednego dokumentu w archiwach, chociaż fakt jego złożenia widnieje w rejestrze.

Reklama
Reklama

Miasto, którego przedstawiciele publicznie kwestionowali legalność działania komisji weryfikacyjnej (Hanna Gronkiewicz-Waltz nie stawiała się na jej wezwania), natychmiast podjęło działania, aby usunąć z nieruchomości właściciela. Ewa Rogala, rzeczniczka prasowa urzędu miasta, wyjaśniła nam, że „decyzje Komisji są ostateczne i stanowią podstawę wykreślenia w księgach wieczystych wpisów dokonanych na podstawie aktów notarialnych sporządzonych z uwzględnieniem uchylonej decyzji reprywatyzacyjnej". Nie są jednak prawomocne, Sobański chce je zaskarżyć do sądu administracyjnego.

Konsekwencją decyzji może być opóźnienie budowy kościoła w Guzowie koło Żyrardowa. Rodzina Sobańskich odkupiła zabrany im przez komunistów pałac w tej miejscowości i go odbudowuje. Obok ufundowała kościół. – Chciałem sprzedać dwa mieszkania w kamienicy, aby środki te przeznaczyć na kościół, te plany się skomplikowały – dodaje Sobański.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama