fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

WOŚP

Rafał Sonik: Nobel dla WOŚP jest potrzebny Polsce

Rafał Sonik, sportowiec, przedsiębiorca, współwłaściciel Gemini Holding
tv.rp.pl
Zebranie 16 mln w „ostatniej puszce Pawła Adamowicza" pokazuje determinację, by nie poddać sił dobra wobec złego – mówi Rafał Sonik, przedsiębiorca, współwłaściciel Gemini Holding.

Rzeczpospolita: Zwycięzca Rajdu Dakar rozpoczyna rajd po dobro. Skąd pomysł, żeby zabiegać o Pokojową Nagrodę Nobla dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy?

Rafał Sonik: Mam nadzieje, że to będzie rajd z sukcesem na końcu, mierzony nie pucharem i osobistą nagrodą, a poczuciem satysfakcji, dla tych którym WOŚP zmienił życie przez ostatnie 20 parę lat. Nobel jest swojego rodzaju symbolem, szczególnie dla kilku pokoleń Polaków pamiętających Nobla dla Lecha Wałęsy, czy Wisławy Szymborskiej. Nobel był bardzo ważny dla przełomowych momentów naszych dziejów. Przez 9 lat od 1980 roku, od skoku przez płot Wałęsy i powstania Solidarności do 1989 roku, wielokrotnie wątpiliśmy w to, czy wielka rewolucja, którą gdzieś czuliśmy, ma szanse, czy się uda. W takim właśnie momencie zwątpienia niezwykłą role odegrał WOŚP, a wcześniej Nobel dla Wałęsy. Myślę, że mało kto dzisiaj myśli, że dzięki tamtemu Noblowi staliśmy się też ludźmi wolnymi, że dzięki temu możemy robić z własnym życiem co chcemy.

Dzisiaj Nobel jest potrzebny w Polsce?            

Chyba jak nic innego. Jest bardzo potrzebny dla setek tysięcy, milionów wolontariuszy WOŚP, ale też dla liderów organizacji społecznych i dla tych którzy te organizacje wspierają. Nobel byłby świadectwem, że warto czynić dobro, że warto pomagać innym.

Zebranie miliona podpisów pod petycją #NobelDlaWOŚP to zadanie wykonalne?

Jak startowałem pierwszy raz w Dakarze w 2009 roku, dystans każdego dnia do przejechania był kilkakrotnie większy niż, najdłuższy który przejechałem wcześniej w życiu. Miałem do przejechania 600- 700 kilometrów, a nigdy wcześniej, bo nawet nie było gdzie, nie przejechałem więcej niż 300 kilometrów. Właściwie nie wiedziałem, czy mam jakieś szanse, ale później okazało się, że ta determinacja i uczciwa motywacja, która jest bazą do pchania dużo dalej, że za każdym horyzontem, jest kolejny horyzont i horyzont ostateczny jest dużo dalej niż się wydaje. Kto przypuszczał, że do „Ostatniej puszki prezydenta Adamowicza” trafi 16 milionów złotych? Spotkałem bardzo świadome osoby, które powiedziały mi, że liczyli na milion może dwa, a później jak się okazało że jest 5, czy 6 i to było właśnie przekroczeni kolejnych horyzontów. To pokazuje, jakie są pokłady determinacji w Polakach, żeby nie poddać sił dobra wobec złego.

Części Polakom nie podoba się Jurek Owsiak, nie chcą dawać na WOŚP, nie chcą dawać na Owsiaka, bo uważają, że jest zbyt egocentryczny, a pieniądze nie do końca rozliczane są transparentnie.

Od tego, czy pieniądze są rozliczane są transparentnie są instytucje nadzorcze, które nadzorują każdą fundację, stowarzyszenie, firmę. Każdy rodzaj działalności, która ma w obrocie pieniądze, podlega nadzorowi. O to, czy ta pomoc jest potrzebna czy nie, najlepiej zapytać dzieci którym jest udzielana w szpitalach. Każdy z nas, który wchodzi do przychodni, ma okazje zobaczyć sprzęt z naklejką podarowany przez WOŚP. Uczestniczę w wielu projektach, choćby hospicyjnych, gdzie WOŚP funduje samochody dla hospicjów. Lekarze mogą dotrzeć do dzieci nieuleczalnie chorych, dzięki autom ufundowanych przez WOŚP, czyli przez na wszystkich. W szpitalu pediatrycznym w Bielsko-Białej jest cała lista produktów, urządzeń, które zostały podarowane przez WOŚP, co nie tylko powoduje zmianę jakości obsługi leczenia dla dzieci, ale zachęca też lokalne organizacje społeczne do tego, żeby również przyczynić się do projektu pomocy. To jest nie tylko wywoływanie dobra, ale i inspirowanie do okazywania i działania na rzecz innych.

Mimo wszystko Owsiak spotyka się z dużą niechęcią. Wiele osób ucieszyło się, gdy zrezygnował z szefowania WOŚP. Również politycy partii rządzącej są sceptyczni wobec akcji Owsiaka.

Krytykować można wszystko. Zdecydowanie łatwiej jest krytykować i o wiele prościej jest prowadzić dekonstrukcje niż konstrukcje. I wiele łatwiej zburzyć niż zbudować. Najciekawszym i najbardziej inspirującym jest przemyślenie konfrontacji zła i dobra. Prezydent Adamowicz wypuszczał „Światełko do nieba”, był uosobieniem dobra w tym momencie, które rozlewało się po całej Polsce. Co zrobiło zło? Wbiło nóż! I był bezpośredni moment konfrontacji zła i dobra. Dzisiaj my mamy okazje, jako społeczeństwo doświadczone w najbardziej brutalny i bezwzględny sposób przez życie, żeby samemu określić, czy chcemy być po tej stronie czy po tamtej stronie. Czy chcemy wysyłać „Światełko do nieba” i pomagać, czy chcemy wbijać nóż pomagającym? Nie chce przychodzić gdziekolwiek, nie chce w jakichkolwiek okolicznościach mojego życia, bać się odwrócić plecami do innego Polaka. Nie chce mieć takiego poczucia, że jeśli się odwrócę plecami, to ten Polak może wbić mi nóż w plecy. Chcę się z ufnością poruszać po świecie. Chcę żeby moi bliscy, przyjaciele, znajomi, też mieli w sobie tę ufność. Nie pozwolę na to, żeby bez walki, dać się zainfekować nienawiścią, hejtem, czy złym spojrzeniem na innego człowieka.

W wyborach prezydenckich popierał pan Bronisława Komorowskiego. Już wtedy naraził się pan na krytykę.

Moja motywacja była bardzo prosta. To nie była motywacją polityczna. Wyobraziłem sobie, co będzie w następnych zbliżających się wyborach. Zanosiło się na to, że w tych wyborach może dojść do monowładzy, to znaczy, że na trzech poziomach władzy będzie rządziła jedna opcja polityczna i gdyby było odwrotnie, jeśli tą opcją miałaby być inna partia, to zareagowałabym dokładnie tak samo. Dla demokracji rządy jednej partii na wszystkich trzech poziomach są złe. Moje poparcie w wyborach prezydenckich nie brało się z tego, że byłem w jakimś obozie politycznym, ja byłem jako obywatel przeciwny monopolowi władzy. Widziałem w tym zagrożenie i wszyscy mogą teraz ocenić, czy słusznie, czy niesłusznie. Najlepiej by było, żeby trójpodział władzy był zupełnie z różnych opcji politycznych. Trzeba szukać konsensusu. Konsensus w demokracji jest podstawą, jeżeli nie potrzebny jest konsensus, wówczas demokracja jest koślawa.

Jarosława Kaczyński w swojej ostatniej książce przestrzegał, przed monowładzą, kiedy jeszcze PiS monowładzy nie miało.

To jest niestety ogromna pokusa w człowieku. Większość dyktatorów tego świata zdobywało władzę jeszcze przy jako takich pozorach podziału władzy. Jeżeli tylko okoliczności im na to pozwalały, i potrafili sobie takie okoliczności wykreować, to kończyli jako satrapowie, jako dyktatorzy, ale zaczynali jako demokratyczni kandydaci. To ogromna pokusa w człowieku do zdobywania coraz większej władzy.                                

Nie ma pan obaw, że stając za WOŚP sam opowiada się pan po jednej z stron politycznego sporu, ale również pan naraża się na hejt?

W ogóle nie mam wrażenia, że to ma jakiś aspekt polityczny i nie chce, żeby miało. Nie mam w sobie w ogóle w sobie żadnego założenia, że polityce tej czy innej partii to są źli a ci są dobrzy. Dla mnie ważne jest to, czy człowiek, który zajmuję się czymkolwiek, czy jest przedsiębiorcą, czy politykiem, chce być dobry, czy jest świadom, tego, że może czynić zło. Populizm w polityce jest gangreną, w efekcie…

…ale pomaga wygrywać wybory.

No tak, ale to jest infekowanie własnego narodu. Czymś co prędzej czy później okaże się fatalne. A czy populistą jest przedstawiciel partii x, czy partii y, jest mi to kompletnie obojętne. Jeżeli jest populistą, to znaczy, że robi dla mnie jako obywatela coś złego.

Jak można pomóc w tym, żeby WOŚP dostał Nobla?

Słowa „Siła dobra” oznaczają ilość. Ja to odnoszę do czasów Solidarności, do czasów w których byłem młody. Siła Solidarności, siła ilościowa, czyli ile osób przyłączyło się do Solidarności, była tym co przeważyło wobec siły władzy. Władza miała czołgi, armaty, milicje, wojsko, ZOMO, ale miała też świadomość, że tych, którzy są za zmianą systemu jest więcej. Nie pokonaliśmy siłą zła, nie doprowadziliśmy do upadku ZSRR i komunizmu siłą wojska, tylko siłą dobra. Siłą woli milionów ludzi wywalczyliśmy wolność. Dzisiaj jesteśmy trochę w takiej sytuacji. Tylko to nie jest na dzisiaj ponowna walka o wolność. Dzisiaj to jest walka o dobro, o to, żeby dobro nie dało się skutecznie zainfekować przez zło. Jest mi zupełnie obojętne z jakiej partii i z jakiego ugrupowania pochodzi zło. Zło nie może zwyciężyć nad dobrem. Chciałbym spróbować zdobyć tak dużą drużynę dobra, nie przeciwko komukolwiek,- przeciwko złu nie innym ludziom, żebyśmy mogli znowu powiedzieć: „siła dobra zwycięża nad złem”. Hasło, które wywołaliśmy to milion plus. Ponad milion podpisów za Noblem dla WOŚP to jest ambitny, ale realny cel. Jeśli się nie uda za pierwszym razem, no to tak jak w 80 roku będziemy próbować, strać się aż do skutku. Świat zobaczył, że Polska ma problem, że doszło do takiej pośredniej konfrontacji dobra i zła. Teraz pokażmy, że znowu jesteśmy liderami dobra i to jest nasz cel.

A czynnie jak można wesprzeć akcję?

Można póki co wejść na mojego Facebooka, tam jest załączony link do petycji, i podpisać petycję. Petycja jest apolityczna, jak i cały projekt. Nie jest wymierzony przeciwko komukolwiek . Nikt z nas nie chce wskazywać palcem, nawet hejterów. My chcemy skłonić hejterów i ludzi, którzy mają łagodny stosunek do języka nienawiści, do refleksji, żeby zobaczyli jaka jest siła dobra i żeby postanowili się przeorientować i przyłączyć się do tych którzy pomagają.

Można też wylicytować rzeczy na aukcji WOŚP-u.

Przez wiele lat na rajdzie Dakar, na którym występują zawodnicy z prawie 60 krajów, czyli niemalże ze wszystkich krajów, w których uprawia się motor sport, Polacy kwestujący na rzecz WOŚP w tą styczniową niedziele, a to z reguły jest dzień przerwy w Dakarze, byliśmy obiektem zdziwienia a potem trochę pozytywnej zazdrości. Zgromadzili się wokół nas, pytali co to za projekt i z uznaniem i szacunkiem Polacy byli liderami i pokazywali, że robimy coś wartościowego. Nagle okazało się, że przestaliśmy być wzorem, że zaczynają stronić od nas i to było przykre. Ludzie z wielu krajów zobaczyli, że w Polsce coś niedobrego się dzieje i w tym roku opowiadaliśmy o WOŚP i momentalnie każdy dawał nam coś cennego. Bez żadnej wątpliwości ludzie się chcą przyłączać do dobrego. Nie możemy pozwolić na to byśmy się stali obiektem wstydu, Polacy się kłócą biją, to nie było by fajne. To byłoby porażką naszego pokolenia, nie chciałbym, żeby ktokolwiek z moich bliskich, musiał uczestniczyć w wojnach, powstaniach, rewolucjach, czy strajkach by odzyskać wolność, dlaczego mamy ją w ogóle tracić.

Świecić oczami za Polskę za granicą.

Świecić oczami za Polskę za granicą, Polska flaga i Polski symbol narodowy były zawsze wielkim powodem do dumy, w Dakarze też. W tym roku niestety towarzyszył im też kir.

Rafał Sonik ma czas na tego typu akcje?

Tak mam czas, po pierwsze dlatego, że przez wiele lat budowałem w firmach zespół który może sobie poradzić bez mojej bezpośredniej obecności, po drugie dlatego, że doskonale rozróżniam w czym muszę uczestniczyć osobiście, a co mogą robić menadżerowie. Przede wszystkim mam czas dlatego, że przeżyłem lata 80 i początek 90, doskonale pamiętam jak ciężko nam było wywalczyć to co dzisiaj wydaje się oczywiste, czyli wolność i swobody choćby naszej rozmowy nikt nam nie zabrania mówić o czymkolwiek. Kiedyś to nie było możliwe, a później wywalczyliśmy to, mam świadomość wartości. Czuje się w jakiś sposób zobowiązany do tego by nie pozwolić młodym pokoleniom uznać tego o co trzeba walczyć za oczywiste, dane nam raz na zawsze.

Kolejne Rajdy Dakar jeszcze przed panem?                  

Oczywiście. Za kilka tygodni startuje w Emiratach Arabskich. Rozpoczyna się kolejna batalia o puchar świata. To jest moje główne wyzwanie sportowe w tym roku. Dwa wielkie projekty tegoroczne, będą się znakomicie uzupełniać, walczę o puchar świata, i w drużynie sił dobra.

rozmawiał Jacek Nizinkiewicz, współpraca Karol Ikonowicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA