fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Urzędnicy

Raport o służbie cywilnej: nie kończy się wymiana kadr kierowniczych

Adobe Stock
Nie kończy się wymiana kadr kierowniczych w służbie cywilnej. I to na osoby spoza korpusu.

Ruchy kadrowe objęły niemal co trzecie stanowisko kierownicze w służbie cywilnej w 2020 r. Tak wynika z najnowszego sprawozdania szefa Służby Cywilnej. Aż 30 proc. osób obsadzanych na wyższym stanowisku pochodziło spoza urzędniczego korpusu. To pokłosie nowelizacji ustawy o służbie cywilnej z 2015 r., zgodnie z którą wyższe stanowiska w służbie cywilnej są obsadzane w drodze powołania, a nie konkursu.

Czytaj także:

Polityczny klucz

– Tak źle w służbie cywilnej jeszcze nie było. Wcześniej oczywiście czasami omijano przepisy, powołując na pełniących obowiązki dyrektora. Teraz jednak podział na osoby namaszczone przez polityków i resztę administracji jest bardzo widoczny. Osoby bez koneksji wysoko nie zajdą – zaznacza prof. Hubert Izdebski z Uniwersytetu SWPS. I dodaje, że podstawami działania korpusu służby cywilnej, określonymi w art. 153 ust. 1 konstytucji, jest profesjonalizm, rzetelność, ale też polityczna neutralność wykonywania zadań państwa. Przy politycznym obsadzaniu stanowisk o to trudno.

Na wyższych stanowiskach w służbie cywilnej w zeszłym roku zarabiało się przeciętnie 13 926 zł brutto (rok wcześniej 13 354), najwięcej w ministerstwach, bo aż 17 025 zł (rok wcześniej 17 024 zł).

– Przeciętnemu Polakowi może się to wydawać dużo, ale w biznesie na podobnego poziomu stanowiskach zarabia się więcej. Ministerstwo nie pozyska więc za takie pieniądze najlepszych specjalistów od nowoczesnych technologii czy choćby nawet podatków – zaznacza dr hab. Grzegorz Makowski z Fundacji im. Stefana Batorego, adiunkt w SGH. I dodaje, że brakuje jasnych zasad wynagradzania w służbie cywilnej, a różnice między ministerstwami bywają duże. W rezultacie urzędnicy przenoszą się z resortu do resortu, poszukując lepszych zarobków, albo odchodzą.

Niepokoi też, że w zeszłym roku ubyło urzędników mianowanych, czyli tych najlepiej wykwalifikowanych, którzy zdali trudny egzamin lub ukończyli Krajową Szkołę Administracji Publicznej.

Na koniec 2020 r. w służbie cywilnej było ich 7659. W porównaniu z 2019 r. ubyło ich 231 (2,9 proc.). W końcu zeszłego roku stanowili zaledwie 6,4 proc. korpusu służby cywilnej. Największy spadek liczby urzędników odnotowano w ministerstwach i KPRM – o 76 (o 2,8 proc.).

Powodem jest to, że w zeszłym roku po raz pierwszy w historii, z powodu pandemii, odwołano postępowanie kwalifikacyjne w służbie cywilnej. Mianowano 34 osoby, o prawie 92 proc. mniej niż rok wcześniej. Sytuacja ta niestety powtórzy się i w tym roku. Mianowani zostaną tylko absolwenci KSAP. Limity mianowań na lata 2021–2023 zostały ustalone na bardzo niskim poziomie – najniższym w historii. W 2021 r. limit ten wyniesie 30 osób, a w dwóch kolejnych latach zaledwie 40. W rezultacie – w związku z odejściami urzędników ze służby cywilnej m.in. na emeryturę – ich liczba maleje, co, jak sam przyznaje szef służby cywilnej w sprawozdaniu, niekorzystnie wpływa na jej profesjonalizację.

– Urzędnicy mianowani to neutralny politycznie, stały element służby cywilnej. Takich urzędników trudno zwolnić. Brak egzaminu na urzędnika mianowanego można zrozumieć w pandemii, ale w przyszłym roku limit mianowań powinien być znacznie wyższy niż w latach poprzednich, by uzupełnić powstałą lukę – mówi prof. Izdebski.

Jeszcze w 2020 r. limit ten wynosił 490.

Bez mianowań

– Bez urzędników mianowanych służba cywilna to tylko szyld. Ale po co te mianowania, skoro nawet absolwent KSAP może zostać co najwyżej głównym specjalistą, bo wyżej są partyjni nominaci – pyta Grzegorz Makowski. – Mamy teraz do czynienia z karykaturą zachodnich modeli służby cywilnej, na której mieliśmy się wzorować.

Szef służby cywilnej podał w sprawozdaniu też dane o wynagrodzeniach za zeszły rok. Przeciętna pensja w urzędniczym korpusie wyniosła 6879 zł brutto, tj. nominalnie o 7,4 proc. więcej niż w 2019 r. W 2020 r. nastąpił najwyższy od 2001 r. wzrost kwoty bazowej w służbie cywilnej – o 6 proc.

Wynikało to z decyzji podjętych przed wybuchem pandemii i oznaczało wzrost pensji wszystkich członków korpusu. Na ten rok kwota bazowa została już zamrożona. Rząd podjął też decyzję, aby zmniejszyć budżety urzędów o fundusz nagród.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Jerzy Siekiera, prezes Stowarzyszenia Absolwentów Krajowej Szkoły Administracji Publicznej

Obraz służby cywilnej, który wyłania się ze sprawozdania przygotowanego przez szefa Służby Cywilnej, nie jest optymistyczny: osłabienie prawnych gwarancji stabilizacji zawodowej, „ociosywanie" rdzenia korpusu, jakim są urzędnicy mianowani, rezygnacja z podstawowych narzędzi motywacyjnych dla ogółu korpusu w imię oszczędności znikomych w skali budżetu państwa, permanentna wymiana kadr kierowniczych. Wszystko to nie może przyczynić się do uzyskania zadowalającej jakości usług administracji państwowej.

Jednocześnie Stowarzyszenie Absolwentów Krajowej Szkoły Administracji Publicznej docenia rzetelność i profesjonalizm przedłożonego sprawozdania, które pozwala zdiagnozować słabości służby cywilnej i może być podstawą do podjęcia działań naprawczych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA