fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Skrajna prawica podziwia Polskę. Rozmowa z eurodeputowaną Frontu Narodowego Mylene Troszczynski

AFP
Z polskim rządem łączy nas wiele, np. stosunek do euro i uchodźców czy sprzeciw wobec nadmiernych kompetencji Brukseli – mówi eurodeputowana Frontu Narodowego Mylene Troszczynski.

Rzeczpospolita: Dlaczego eurodeputowani FN stanęli jednomyślnie w obronie rządu PiS i głosowali przeciw rezolucji?

Mylene Troszczynski: Z zasady uważamy, że należy szanować decyzje rządów. Unia miesza się w sprawy, które nie powinny ją obchodzić. Przed głosowaniem mieliśmy spotkanie z eurodeputowanym Michałem Marusikiem, który, tak jak Front Narodowy, należy do klubu Europy Narodów i Wolności. Powiedział nam, że to, co się u was dzieje, dotyczy Polski i nikogo innego.

Mówimy o fundamentalnych wartościach: demokracji, państwie prawa. UE nie ma tu prawa głosu?

Kompetencje Unii sięgają zbyt daleko. Zajmuje się dosłownie wszystkim. Instytucje europejskie, zanim zaczną pouczać, na czym polega demokracja, powinny najpierw jej przestrzegać. Przykład: przewodniczący PE Martin Schultz kilka dni temu uznał, że nie ma co słuchać ugrupowań zasiadających najbardziej na prawo, bo nie ma to żadnego znaczenia. A przecież, jak pokazały wybory do PE w 2014 r., narasta sceptycyzm wobec Unii, ludzie przedkładają prawdziwy patriotyzm nad wyimaginowaną europejskość. Teraz z niecierpliwością oczekujemy na wynik referendum w Wielkiej Brytanii. Mamy nadzieję, że zwycięży Brexit i wróci nadzieja na szeroką przebudowę całej Europy.

Protest przeciw rezolucji to tylko jednorazowe wsparcie Frontu Narodowego?

Sądzę, że podzielamy wiele aspektów wizji przyszłej Europy. W lutym nasz klub zorganizował w tej sprawie konferencję w Krakowie. Bardzo doceniamy opór Polski przed przyjęciem euro, które okazało się narzędziem zniewolenia francuskiej gospodarki. Polska przyjęła także bardzo słuszną strategię w sprawie uchodźców. Większość tych ludzi szuka lepszych warunków życia. Ale polski rząd najwyraźniej doszedł do wniosku, że nie ma finansowych możliwości ich przyjęcia i podjął stosowne decyzje. Francja jest w tej samej sytuacji. Mamy wielu biednych i wysokie bezrobocie. Powinniśmy pójść waszym śladem.

Polski rząd chce też budować alternatywny wobec współpracy z Niemcami sojusz krajów Europy Środkowej, tzw. międzymorze. Francja ze strategicznych relacji z Niemcami zrezygnować nie może, to fundament integracji...

Niemcy to jedyny wielki kraj Unii, który wygrywa w każdym aspekcie integracji. Tak się dzieje, bo konstrukcja europejska została zaplanowana na wzór niemieckich instytucji państwa, zaczynając od Bundesbanku, modelu dla Europejskiego Banku Centralnego. Ale kryzys uchodźców i fatalne decyzje Angeli Merkel pokazują, że taki model musi się skończyć.

Sondaże pokazują, że Marine Le Pen przejdzie do drugiej tury wyborów prezydenckich w maju 2017 r. Jeśli te wybory wygra, jak będzie chciała współpracować z polskimi władzami?

Jej pierwszą decyzją będzie renegocjowanie warunków członkostwa z Unią, tak jak to zrobił David Cameron. I tu bardzo liczymy na wsparcie Polski, bo pod wieloma względami mamy wspólną wizję Europy. Jeśli Bruksela nie zgodzi się na warunki, jakie postawi Marine Le Pen, zorganizujemy referendum, czy pozostać w strefie euro i w ogóle w UE. Z całą pewnością będziemy chcieli znieść zasadę wyższości prawa unijnego nad narodowym: dziś przeszło 80 proc. ustaw, jakie przyjmuje Zgromadzenie Narodowe, to wdrożenie przepisów ustalonych w Brukseli i Strasburgu. Nie kontrolujemy budżetu, waluty, granic. Nie mamy żadnej suwerenności! Chcemy powrotu do państw narodowych, które jednak mogą rzecz jasna z sobą współpracować.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA