fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Wakacje z covidowym paszportem?

Charles Michel
Przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel, w tle ekran z 27 przywódcami państw unijnych
AFP
W ciągu trzech miesięcy powstanie system umożliwiający wprowadzenie certyfikatów szczepionkowych, zwanych też popularnie paszportami szczepionkowymi — postanowił w czwartek wieczorem unijni przywódcy w czasie wideo szczytu poświęconego walce z pandemią.

— To jest technicznie wymagające zadanie, potrzebne są wysiłki Komisji i państw członkowskich. Ale najważniejsze, że mamy zgodę żeby to robić i jakie podstawowe informacje mają być zawarte w certyfikacie — powiedziała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Po pierwsze, czy osoba była szczepiona. Po drugie, czy przeszła Covid-19. Po trzecie, czy ma negatywny wynik testu genetycznego. Jeśli już takie standardy dla wspólnego europejskiego systemu zostaną stworzone, to trzeba będzie sobie odpowiedzieć na pytanie, w jakim celu certyfikat może mieć zastosowanie. Bruksela ma nadzieję, że za trzy miesiące będzie już zaszczepionych znacznie więcej ludzi. A ci, którym szczepionki jeszcze nie zaoferowano będą mieli dostęp do testów genetycznych i takie samo prawo o swobodnego przemieszczania się w UE.

Certyfikaty to postulat przede wszystkim państw Południa Europy, które boją się kolejnego straconego sezonu turystycznego.

Komisja Europejska przedstawiła przywódcom 27 państw Unii najnowsze prognozy dostaw szczepionek. Wynika z nich że niezagrożony jest cel zaszczepienia przynajmniej 70 procent populacji UE do końca lata, czyli 255 mln ludzi. Bruksela pracuje teraz aktywnie z firmami w ramach nowego projektu HERA nad zwiększeniem zdolności produkcyjnych. Do końca roku UE ma być światowym liderem w produkcji szczepionek. Sam BioNTech/Pfizer w swoich zakładach położonych na terenie UE ma w lipcu osiągnąć zdolności produkcyjne na poziomie miliarda dawek rocznie.

UE, inaczej niż Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, nie zakazuje eksportu szczepionek. To z jej zakładów idą np. dostawy do Kanady i Australii, będą też dostarczane wkrótce szczepionki do biedniejszych krajów w ramach inicjatywy COVAX.

Przez ostatnie tygodni było słychać wiele krytyki pod adresem Komisji Europejskiej za opóźnienia dostawach szczepionek. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że w czasie wideo dyskusji do frontalnego ataku nie doszło. — Wszystkie małe i średnie kraje UE, a tych jest przecież w UE większość, podkreślały, że bez wspólnego unijnego programu zakupów nie miałyby nawet jednej dawki — mówi nam nieoficjalnie unijny dyplomata.

Po słowach podziękowania następowały jednak apele, również ze strony premiera Mateusza Morawieckiego, o przyspieszenie dostaw. Emmanuel Macron dał też wprost do zrozumienia, a premier Włoch Mario Draghi zasugerował, żeby zastanowić się nad skopiowaniem amerykańskiego i brytyjskiego zakazu eksportu szczepionek. To jednak nie spotkało się z poparciem innych przywódców.

Rada Europejska tylko nominalnie odbyła się w belgijskiej stolicy, bo faktycznie z tego miasta łączyli się przez łącze wideo tylko szefowie Rady i Komisji Europejskiej oraz premier Belgii. Pozostałych 26 premierów i prezydentów siedziało przed ekranami w swoich biurach w stolicach państw członkowskich.

To wyraźny sygnał, że nie nastąpił jeszcze przełom w walce z pandemią. Przywódcy woleli zostać u siebie nie ze strachu przed zarażeniem, bo dla nich na pewno można byłoby, jak to już działo się w przeszłości, zorganizować bezpieczne pod względem sanitarnym warunki pracy. Ale w sytuacji, gdy wiele krajów wprowadza ograniczenia w podróżach, nie chcieli dawać złego sygnału swoim obywatelom.

– Naszym priorytetem jest przyspieszenie szczepień w całej UE. Oznacza to przyspieszenie procesu autoryzacji szczepionek, a także ich produkcji i dostaw. Będzie to wymagało na przykład poszukiwania rozwiązań, które pozwolą zbliżyć producentów w ramach łańcuchów dostaw w celu zwiększenia produkcji w UE – napisał przed szczytem Charles Michel, przewodniczący Rady Europejskiej, w liście do przywódców państw członkowskich. Komisja Europejska już się tym zajmuje, a odpowiedzialnym uczyniła komisarza Thierry'ego Bretona. To on ma koordynować współpracę firm i z wyprzedzeniem pracować nad tym, by nie zabrakło im surowców do produkcji szczepionek.

Bruksela podtrzymuje swój cel zaszczepienia minimum 70 proc. dorosłej populacji do końca wakacji. Planu nie zaburza ciągle niejasna komunikacja ze strony firmy AstraZeneca, która najwyraźniej sprzedała różnym odbiorcom te same szczepionki i teraz ma kłopoty z dostawami. Najpierw zmniejszyła obiecane dostawy na pierwszy kwartał, teraz agencja Reuters poinformowała, że również w drugim kwartale będzie musiała dokonać 50-proc. redukcji.

Sama firma temu zaprzecza i twierdzi, że będzie mogła uzupełnić braki wynikające z niewystarczającej produkcji w fabrykach w UE dostawami z zakładów z innych państw. Ale na wszelki wypadek KE tych zmieniających się planów AZ nie bierze już pod uwagę i twierdzi, że nawet bez dostaw od niej cel 70 proc. jest do zrealizowania.

Jeśli faktycznie dostępnych szczepionek będzie znacząco więcej, to ciężar szybkiego zaszczepienia przenosi się na rządy państw członkowskich. Już teraz widać bardzo duże różnice między poszczególnymi państwami UE w tempie wykorzystywania dostępnych szczepionek. O ile kraje północne – Estonia, Litwa, Irlandia czy Dania – idą bardzo szybko, o tyle np. Francja czy Węgry i Bułgaria ciągną się w ogonie. Według zestawienia sporządzonego przez „Financial Times" Estonia i Dania wykorzystują wszystkie dawki na bieżąco, Polska ok. 80 proc., a Francja tylko połowę. Dania i Szwecja przygotowują się już do przyspieszenia akcji wraz ze zwiększonymi dostawami i zaszczepienia większości dorosłej populacji nawet do końca czerwca, na miesiąc wcześniej, niż planuje to Wielka Brytania, do tej pory znacznie bardziej zaawansowana.

Zdążyć przed mutacją

Ale ten cel wydaje się być już tylko celem pośrednim, bo pojawiają, i będą się pojawiać, nowe odmiany wirusa, które mogą wymagać podania kolejnej dawki lub modyfikacji już dostępnych szczepionek. Nie każda z nich jest tak samo skuteczna. Np. AstraZeneca w ogóle nie działa na południowoafrykańską odmianę wirusa, natomiast – jak wynika z ostatnich badań amerykańskiej agencji FDA – Johnson and Johnson sprawdza się bardzo dobrze. Już w sobotę ta szczepionka powinna zostać dopuszczona na amerykański rynek. USA, podobnie jak UE, też ma problemy z dostawami. J&J już zapowiedział, że na razie dawek będzie mniej, niż obiecano na początku, głównie z powodu problemów z surowcami do ich produkcji.

Nawet w pozytywnym scenariuszu potrzeba jeszcze dwóch–trzech miesięcy, zanim będzie można zacząć znosić obostrzenia, w tym również dotyczące ruchu międzynarodowego. – Nadal mogą być potrzebne restrykcyjne środki dotyczące podróży, które są niezbędne, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się wirusa. Niemniej jednak kluczowe pozostaje zapewnienie przepływu towarów i usług na jednolitym rynku, a także rola, jaką odgrywają zielone pasy – powiedział Michel. Niektóre państwa UE – Belgia, Dania, Finlandia, Niemcy, Szwecja i Węgry – wprowadziły ograniczenia dla podróżnych i utrzymują je mimo krytyki Brukseli. Nie zatrzymują ruchu towarów, ale kontrole i testowanie kierowców może prowadzić do długich kolejek na granicach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA