fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia

UOKiK zapowiada ostrzejsze kary dla łamiących prawo ubezpieczycieli

Fotorzepa/Krzysztof
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów bierze pod lupę m.in polisy komunikacyjne.

Silne zwyżki cen OC dla kierowców sprawiły, że zainteresował się nimi strzegący konkurencyjnej równowagi UOKiK. Od miesiąca urzędnicy sprawdzają, czy drastyczne podwyżki stawek nie wynikają ze zmowy cenowej ubezpieczycieli.

– Jeśli się okaże, że ubezpieczyciele zmówili się co do poziomu cen polis komunikacyjnych, kary mogą sięgnąć 10 proc. rocznych obrotów zakładów, które brały udział w zmowie – zapowiada prezes UOKiK Marek Niechciał, który nie wyklucza żadnej z możliwości. – Z perspektywy prawa antymonopolowego zmowa może dotyczyć zarówno sztucznego utrzymywania niskich cen, podziału rynku, jak i wprowadzania podwyżek – wskazuje. Niechciał zapowiada też możliwość zwiększenia kar nakładanych na firmy. Obecnie maksymalny poziom to właśnie jedna dziesiąta obrotów przedsiębiorstwa, jednak wyjściowe stawki sięgają 0,1 proc. rocznego obrotu, 1 proc., czasem 3 proc.

– To zdecydowanie za mało. Kara w wysokości odpowiadającej zyskowi przedsiębiorstwa wypracowywanego w ciągu jednego dnia nie robi na nim większego wrażenia. Dlatego chcę zmienić wytyczne dotyczące karania za łamanie przepisów i podnieść pułap wyjściowy z 1–3 proc. do około 6 proc. – zapowiada prezes UOKiK.

Na razie urząd bada rynek. Rozesłał do ubezpieczycieli ankietę z zapytaniami o dane, które mają pomóc w ustaleniu mechanizmów kształtowania cen. – To wstępny etap analizy. Na dane i wyjaśnienia przyjdzie więc poczekać jeszcze kilka tygodni – zaznacza Niechciał.

Przedstawiciele ubezpieczycieli, z którymi rozmawiała „Rzeczpospolita", potwierdzają, że otrzymali ankiety. Zapewniają jednak, że o zmowie nie może być mowy.

– Nie ma i nie było żadnej zmowy cenowej, ale oczywiście dostosujemy się do badania i będziemy współpracować z UOKiK – mówi „Rzeczpospolitej" przedstawiciel jednego z ubezpieczycieli.

W podobnym tonie wypowiadają się przedstawiciele całej branży zrzeszonej w Polskiej Izbie Ubezpieczeń. – Zasadniczą przyczyną obecnych zwyżek cen jest znaczący i trwający od kilku lat wzrost wartości wypłacanych odszkodowań i świadczeń na rzecz osób poszkodowanych w wypadkach i ich rodzin – tłumaczy Jan Grzegorz Prądzyński, prezes PIU. Jak dodaje, droższe stają się nie tylko naprawy aut czy ceny części samochodowych, ale również opieka lekarska czy rehabilitacyjna nad poszkodowanym.

To wszystko sprawia, że odszkodowania, które ubezpieczyciele wypłacają z takich polis, rosną od lat w tempie dwucyfrowym. Za tym wzrostem jednak nie podążały wcześniej ceny ubezpieczeń, a działo się nawet wręcz odwrotnie. Zakłady, prowadząc wyniszczającą wojnę cenową w tym segmencie, obniżały stawki bez opamiętania. Kierowców to cieszyło, jednak w efekcie w ubiegłym roku strata rynku na tych produktach przekroczyła miliard złotych. Widząc rosnącą dziurę na rynku, Komisja Nadzoru Finansowego kilkakrotnie podejmowała próby wymuszenia urealnienia cen.

Pomimo wzrostu cen od początku roku biznes OC jest wciąż nierentowny. Obecny rok będzie kolejnym, w którym ubezpieczyciele dołożą do tego segmentu. W I półroczu byli już 0,6 mld zł pod kreską. Niewykluczone są więc dalsze zwyżki cen polis dla kierowców. Poza tym dalsze podwyżki mogą być powodowane przez kolejne zapowiedzi związane między innymi z nowym tzw. podatkiem Religi (część składki OC miałaby finansować leczenie ofiar wypadków w publicznej służbie zdrowia) oraz pokrywaniem kosztów leczenia i rehabilitacji w prywatnej służbie zdrowia.

Dziesięć lat strat na biznesie

Straty z polis OC nie są dla ubezpieczycieli czymś nowym. Problem istnieje już od dekady.

Analitycy internetowej porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl na podstawie danych Polskiej Izby Ubezpieczeń wywnioskowali, że ostatni zysk techniczny z obowiązkowych polis wcale nie był duży (0,20 mld zł w 2006 r.). Ubezpieczyciele chcieliby jednak powrócić do takiego wyniku, gdyż w dziesięciu kolejnych latach odnotowali roczne straty. Największa strata techniczna z OC (-1,02 mld zł) dotyczyła minionego roku. Trzeba jednak odnotować, że straty z 2009 r. (-0,95 mld zł) i 2010 r. (-0,90 mld zł) miały zbliżoną wartość. Różnica między wynikami z 2009, 2010 oraz 2015 r. staje się mniejsza, gdy uwzględnimy inflację.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA