fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia

W Himalajach polisa nie zawsze pomoże

Ubezpieczyciele niechętnie ubezpieczają wyjazdy w wysokie góry
Adobe Stock
Nie jest łatwo kupić ubezpieczenie na wyprawę najwyższych górach, a nawet najlepsza polisa nie zagwarantuje, że zorganizowanie pomocy będzie możliwe.

Ubezpieczyciele niechętnie ubezpieczają wyjazdy w wysokie góry. Limit wysokości, do której udzielana jest ochrona, ustalany jest przez każdego z asekuratorów indywidualnie. Zazwyczaj waha się w granicach 5000-5500 m n.p.m.

Specjalną ofertę dla osób uprawiających ekstremalną aktywność górską ma stowarzyszenie Alpenverein, które chroni uczestników ekspedycji, których plan zakłada zdobywanie szczytów górskich o wysokości powyżej 6000 m oraz podczas ekspedycji do Arktyki (do miejsc docelowych położonych za północnym kołem podbiegunowym), na Antarktydę (do miejsc docelowych położonych za południowym kołem podbiegunowym) i na Grenlandię. W przypadku ekspedycji górskich na wysokości powyżej 6000 m Alpenverein za pośrednictwem firmy ubezpieczeniowej Europäische Reiseversicherung oferuje odrębne ubezpieczenie podróżne.

To ubezpieczenie jest popularne wśród alpinistów oraz uczestników wypraw komercyjnych w Andy, Kaukaz czy Pamir.

Nawet jednak to, że ubezpieczyciel zgodzi się sprzedać polisę, nie oznacza, że ochrona będzie wystarczająca.

- Taka wyprawa, jak na Nanga Parbat po opłaceniu zwyżki 200 proc. byłaby objęta naszym ubezpieczeniem – tłumaczy Magdalena Oszczak, menedżer ds. produktu i oceny ryzyka w Axa Ubezpieczenia - Koszty ratownictwa w najwyższym wariacie wynoszą 10 000 euro i obejmują: koszty akcji poszukiwawczej, udzielnie pomocy w miejscy zdarzenia, transport ubezpieczonego do placówki medycznej.

W TU Europa suma ograniczona jest do 5 tys. euro

Taka suma ubezpieczenia nie wystarczyłby na pokrycie kosztów śmigłowca, co wynosi kilkanaście tysięcy dolarów.

Z polskich ubezpieczycieli najszerszą ofertę ma PZU, które zapewnia ubezpieczenie wypraw wysokogórskich, również przekraczających 8 000 m n.p.m. Zawarcie umowy wymaga jednak indywidualnej oceny ryzyka. W ramach podpisanej specjalnej umowy z Polskim Związkiem Alpinizmu PZU może też indywidualnie ubezpieczyć osoby uprawiające wspinaczkę wysokogórską do wysokości nieprzekraczającej 6000 m n.p.m. (bez Arktyki, Antarktydy i Grenlandii). Po spełnieniu dodatkowych wymogów, określonych wspólnie z PZA, tj. m.in. obowiązku przedstawienia odpowiednich badań lekarskich, posiadania odpowiedniego doświadczenia i zapłaceniu dodatkowej składki, PZU może rozszerzyć ochronę do wysokości 7.600 m n.p.m. Przy czym cel wyprawy nie może przekraczać tej wysokości.

Ochrona ubezpieczeniowa przede wszystkim zapewnia organizację leczenia lub zwrot kosztów leczenia oraz transport poszkodowanego. PZU zapewnia też zwrot kosztów poszukiwania i ratownictwa ubezpieczonego do sumy określonej w umowie.

Narodowy ubezpieczyciel objął ochroną narodową zimą wyprawę na K2. Jak mówi kierownik komitetu organizacyjnego narodowej wyprawy na K2, Janusz Majer, polisa obejmuje ewentualne akcje helikopterowe.

Nawet najlepsze ubezpieczenie nie oznacza, że pechowy himalaista, który uległ wypadkowi powyżej 8 tys. m. n.p.m., może zadzwonić na infolinię ubezpieczyciela i wezwać helikopter, a odpowiednie służby sprowadzą go na dół. U podnóża Karakorum i Himalajów, podobnie jak w okolicach biegunów, nie działają placówki odpowiednich służb, które są w stanie udzielić pomocy. W najwyższych górach na ratunek idą przeważnie członkowie innych wypraw i to tylko przy założeniu, że są odpowiednio zaaklimatyzowani. I o ile w ogóle są w pobliżu. Jeśli ich nie ma, polisa nie sprawi cudu i zapewni znalezienia osób, które byłyby w stanie działać skutecznie bez przygotowania na wys. 7 czy 8 000 m. n.p.m.

- Himalaiści i alpiniści biorący udział w zorganizowanych wyprawach zazwyczaj są bardzo dobrze przygotowani. W skład ekipy wchodzą między innymi lekarze. Uczestnicy posiadają telefony satelitarne, GPS, lekarstwa, tlen. W przypadku wypadku czy nieprzewidzianej sytuacji dokładnie wiedzą gdzie zadzwonić oraz potrafią bezbłędnie podać swoje położenie - tłumaczy Piotr Ruszowski, dyrektor sprzedaży i marketingu w Mondial Assistance.

To, co może zrobić ubezpieczyciel to zorganizowanie helikoptera (a i tak nie na każdą wysokość doleci helikopter) oraz opłacenie kosztów akcji ratunkowej oraz późniejszego leczenia i transportu do Polski.

Polisy nie są tanie

- Stawki zależą są od strefy, w której znajduje się góra, na którą zamierzają wspinać się uczestnicy wyprawy oraz czas trwania podróży – wyjaśnia Piotr Ruszowski.

Koszt jest znaczny, ponieważ tego typu wyjazdy bardzo często trwają około dwóch miesięcy ze względu na przygotowania i aklimatyzację. Himalaiści często wykupują polisę wyłącznie na czas trwania właściwej wspinaczki.

- Średni koszt dwutygodniowego ubezpieczania, w lutym, rozszerzonego o ochronę w przypadku amatorskiego uprawiania sportów ekstremalnych, dla dwóch osób, na terenie Pakistanu to około 1300 złotych – podaje Ruszowski

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA