fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia i odszkodowania

Odszkodowania: opona poraniła, ale w warsztacie

Fotolia.com
Czy odszkodowanie za szkodę powstałą w trakcie naprawy pojazdu w warsztacie należy się tak jak za wypadek na drodze? A może w takiej sytuacji wymagane jest dodatkowo wykazanie winy posiadacza pojazdu?

O rozstrzygnięcie tej praktycznej kwestii zwrócił się do Sądu Najwyższego poznański Sąd Apelacyjny.

Kwestia ta wynikła w sprawie, w której Roman N. domagał się od PZU SA zadośćuczynienia i odszkodowania za szkody na ciele, jakich doznał w wypadku, na podstawie polisy OC komunikacyjnego.

Był zatrudniony jako kierowca w firmie Henryka K. i kiedy przejmował ciężarówkę MAN od innego kierowcy na terenie bazy transportowej tej firmy, usłyszał, że z jednej z wewnętrznych opon, tzw. bliźniaczych, uszło powietrze. A że nie zauważył żadnych uszkodzeń na oponie, przystąpił do pompowania powietrza z kompresora i wtedy opona wręcz wybuchła, rzucając nim na sprzęty w warsztacie, wskutek czego doznał różnorakich obrażeń.

Sąd Okręgowy w Poznaniu żądanie Romana N. oddalił, uznając, że tej sytuacji nie można podciągnąć pod ruch pojazdu. SO wskazał, że ubezpieczony pojazd miał przerwę w trasie i nie był na drodze publicznej, silnik był wyłączony, więc szkody nie można wiązać z ruchem pojazdu, za którą ma odpowiadać posiadacz, a w konsekwencji zakład ubezpieczeń.

Rozpatrując odwołanie powoda, Sąd Apelacyjny w Poznaniu powziął wątpliwości, z którymi zwrócił się w pytaniu do Sądu Najwyższego: Czy za szkody powstałe na osobie w trakcie naprawy (diagnostyki) pojazdu w warsztacie, w czasie jego postoju z wyłączonym silnikiem, a pozostające w bezpośrednim związku z uszkodzeniem pojazdu wynikającym z jego eksploatacji, zakład ubezpieczeń, w zakresie obowiązkowego OC, ponosi odpowiedzialność na zasadzie ryzyka (na podstawie art. 436 § 1 i art. 435 § 1 kodeksu cywilnego, czy też na zasadach ogólnych, tj. art. 415 k.c.)?

Chodzi o to, że pierwsza podstawa prawna przewiduje ostrzejszą odpowiedzialność firmy ubezpieczeniowej, nieco upraszczając: wystarczy zaistnienie szkody, a druga wymaga wykazania winy posiadacza samochodu, z którego ruchu szkoda wynikła.

Co istotne w tej sprawie, zaznaczył sędzia Bogdan Wysocki w uzasadnieniu pytania, powód nawet nie próbował wykazywać winy posiadacza pojazdu, czyli właściciela firmy transportowej.

SA zaznaczył, że w praktyce sądów funkcjonują dwie rozbieżne wykładnie tych przepisów.

– Moim zdaniem za tę szkodę nie powinien odpowiadać zakład ubezpieczeń z polisy ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych – ocenia Aleksander Daszewski radca prawny w Biurze Rzecznika Finansowego. – Zgadzam się ze stanowiskiem sądu okręgowego, że takiego zdarzenia nie można wiązać z ruchem pojazdu w rozumieniu przepisów ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych UFG i PBUK.

Szukając jednak na tle tej sprawy możliwości skutecznego dochodzenia odszkodowania, trzeba zapytać o zasady odpowiedzialności firmy transportowej, w której pracował poszkodowany, a do której należała ciężarówka i w której siedzibie dokonywano naprawy (diagnostyki). W mojej ocenie firma taka będzie odpowiadała wobec poszkodowanego na zasadzie ryzyka.

sygnatura akt: III CZP 94/17

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA