fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia i odszkodowania

Pasażer nie zapiął pasów, straci część odszkodowania - wyrok Sądu Najwyższego

Adobe Stock
Poszkodowanego, który jechał bez pasów, w wypadku sądy potraktowały jako współwinnego i ukarały, zmniejszając mu należne świadczenie o 100 tys. zł.

Niezapięcie pasów to coraz częstszy zarzut firm ubezpieczeniowych, które w ten sposób próbują ograniczyć odpowiedzialność i dzięki temu wypłacić niższe odszkodowanie. Przekonał się o tym poszkodowany w wypadku, którego sprawa dotarła aż do Sądu Najwyższego. Jechał na tylnym siedzeniu samochodu bez zapiętych pasów, dlatego stracił 30 proc. powypadkowego odszkodowania (konkretnie 90 tys. zł, a z kosztami procesu ponad 100 tys. zł).

Czytaj także: Picie alkoholu z kierowcą zmniejsza odszkodowanie za wypadek

I tak miał szczęście. Mógł stracić dużo więcej, gdyż Sąd Apelacyjny w Białymstoku oszacował jego przyczynienie się do własnej szkody aż na 50 proc. Udział poszkodowanego zmiarkował dopiero Sąd Najwyższy.

Nie miało go co zatrzymać

W trakcie feralnej jazdy poszkodowany siedział na środkowym miejscu na tylnym siedzeniu golfa, bez pasów. W trakcie zderzenia auta jako jedyny doznał poważnych obrażeń, zwłaszcza głowy. Mówiąc krótko, nie miało go co zatrzymać.

Za sam wypadek odpowiada oczywiście kierowca golfa, który w trakcie wyprzedzania pojazdu, ponaddwukrotnie przekraczając dozwoloną prędkość, doprowadził do zderzenia z sygnalizującym skręt w lewo autem z naprzeciwka. Został za to skazany. Poszkodowany w wypadku pasażer golfa pozwał towarzystwo ubezpieczające auto o zadośćuczynienie za szkody na zdrowiu. A były one poważne, gdyż nie jest w stanie pracować. Sądy wyceniły je na 300 tys. zł, ale aż tyle nie zasądziły.

Dzielenie szkody

Sądy stanęły wobec coraz częściej zresztą występującej w takich sytuacjach kwestii przyczynienia się do ich własnej szkody. Mówi o nich, ale bardzo ogólnie, art. 362 kodeksu cywilnego: jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron.

Jak widać, pozostawia on dużą swobodę. Sąd Najwyższy postawił jednak tę kwestię jasno.

– Nie budzi wątpliwości, że powód przyczynił się do powstania szkody, powstaje natomiast pytanie, czy uzasadnia to zmniejszenie odszkodowania o 50 proc. – jak przyjął sąd apelacyjny, czy o 30 proc. – jak uznał sąd okręgowy, czy też o 20 proc. – jak twierdzi powód – wskazał sędzia SN Krzysztof Pietrzykowski.

Zdaniem SN przyczynienie się w 50 proc. może być przyjmowane, gdyby poszkodowany wiedział, że sprawca wypadku prowadzi pojazd pod wpływem alkoholu.

– Niezapięcie pasów bezpieczeństwa na tylnym siedzeniu nie jest tak wysokim przyczynieniem. Przeczy temu porównanie stopnia winy poszkodowanego i sprawcy szkody, który w tej sprawie umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu, a to jest niewspółmierne do niezapięcia pasów przez pasażera. Jednakże pasażer mógł i powinien przewidywać konsekwencje ewentualnego wypadku, więc niezapięcie pasów można kwalifikować jako rażące niedbalstwo i przyczynienie się do szkody w 30 proc. – skonkludował sędzia Pietrzykowski.

– W sprawach karnych spotkałem się ze stanowiskiem, że niezapięcie pasów przez śmiertelną ofiarę czołowego zderzenia nie zmniejsza odpowiedzialności kierowcy, choć być może by nie zginęła, gdyby je zapięła – mówi Tadeusz Wolfowicz, warszawski adwokat. – Uważam, że podobne zasady powinny być stosowane w sprawach cywilnych, kiedy wina sprawcy jest ewidentna. Wtedy przyczynienie poszkodowanego nie powinno mieć znaczenia. ©?

Sygn. akt IV CSK 114/17

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Aleksander Daszewski - radca prawny w Biurze Rzecznika Finansowego

Standardowo – jeżeli można tu w ogóle mówić o pewnym wzorcu – przyczynienie się poszkodowanego do wypadku określane jest na poziomie 15–30 proc. Najwyższe są przyczynienia w sytuacjach, gdy poszkodowany decyduje się (mając oczywiście tego świadomość) na jazdę z pijanym kierowcą. W takich sytuacjach jest ono określane przez sądy na 70 proc., a w skrajnych przypadkach nawet na 90 proc. Oznacza to, że świadczenia przysługujące poszkodowanemu zostaną zredukowane o taki właśnie procent przyczynienia. W każdym przypadku zakład ubezpieczeń w postępowaniu likwidacyjnym powinien jednak wykazać i uzasadnić, na jakiej podstawie określił poziom przyczynienia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA