fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

60 obrazów Wilhelma Sasnala w Muzeum Polin

Wilhelm Sasnal Herschel Grynszpan, 2020, olej
Fundacja Galerii Foksal
Muzeum Polin prezentuje 60 obrazów Wilhelma Sasnala, malarza o światowej sławie. Konfrontuje on nas z trudnymi pytaniami o przeszłość i współczesność.

To pierwsza tak duża indywidualna wystawa artysty po kilkunastu latach. Prezentuje prace z ostatnich 20 lat, nosi tytuł „Taki pejzaż", nawiązujący do dramatycznej piosenki Ewy Demarczyk, sugerując zarazem, że to malarska opowieść o polskim pejzażu.

– Jest to wystawa o rozszerzonym pojęciu krajobrazu – wyjaśnia „Rz" jej kurator Adam Szymczyk. – Krajobrazu wielokulturowego, zaludnionego przez rozmaitych bohaterów, postaci historyczne i współczesne. Choć przedstawione miejsca można konkretnie zlokalizować, to jednak Sasnal maluje często pejzaże nie do końca geograficznie określone.

Miejsce pokazu, Muzeum Historii Żydów Polskich, zapewne zdecydowało, że jego tematem dominującym jest Holocaust i zagłada Żydów. Wilhelm Sasnal mierzy się w swej sztuce z traumatycznymi przeżyciami wojennymi, a raczej zbiorową pamięcią o nich. Jak sam wyjaśnia we wprowadzeniu do wystawy: „Pejzaż nie jest neutralny, ma wiele warstw. Pod pierwszą warstwą zachwytu pejzaż polski kryje wiele innych, skłaniających do refleksji".

Jeden z najnowszych obrazów, „Pierwszy stycznia", na pozór opowiada o beztroskiej drodze powrotnej samochodem z zabawy sylwestrowej spod Krakowa, podczas której nagle na horyzoncie wyłoniło się Muzeum Auschwitz. Artysta w katalogu komentuje, że było to tak wstrząsające doznanie, że musiał zatrzymać auto.

Urodzony w 1972 roku Sasnal często zaskakuje. Dlaczego pamięć zbiorowej traumy pozostaje w nim tak silna? Czasem są to reminiscencje wspomnień z najbliższego otoczenia, jak w komiksowym wielkoformatowym płótnie „Synagoga Mościce", inspirowanych lokalnym pejzażem dzielnicy Tarnowa, w którym artysta się wychował. A właściwie poczuciem niepokojącej nieobecności polskich Żydów, po których pozostały we współczesnym krajobrazie tylko nikłe ślady.

Częściej Sasnala inspirują przekazy z filmów, książek, fotografii i mediów. Obrazy z serii „Maus" powstały pod wpływem komiksu Arta Spiegelmana o Polakach żydowskiego pochodzenia, ukrywających się podczas wojny przed Niemcami. 11-godzinny filmu dokumentalny „Shoah" Claude'a Lanzmanna zainspirował m.in. obrazy „Las" i „Tłumaczka". Z kolei „Strach" namalował pod wpływem książki „Sąsiedzi" Jana Tomasza Grossa.

Na pytanie, dlaczego temat Zagłady jest dla niego tak ważny, odpowiada: „Z jakiegoś nieświadomego poczucia braku, który trudno zdefiniować. A może z poczucia winy, jakie, będąc wychowanym w tradycji chrześcijańskiej Polakiem, noszę".

Sasnal mocno piętnuje także nazizm i niemiecką ideologię narodowego socjalizmu, która doprowadziła do wojny i masowego ludobójstwa. Trudno też nie zauważyć, że interesują go nie tylko tematy historyczne, ale również współczesna nietolerancja, wrogość i uprzedzenia wobec Obcego (czego przykładem choćby prace o wrogości wobec czarnoskórych mieszkańców świata).

Artystyczna droga Wilhelma Sasnala – od popkulturowych obrazów z czasów, gdy był współtwórcą grupy „Ładnie" do niespodziewanie sztuki „zaangażowanej", okazuje się konsekwentna i motywowana także doświadczeniami transformacji politycznej po 1989 roku, kluczowym dla jego generacji.

Wystawa czynna będzie do 10 stycznia 2022 roku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA