fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Instalacje architektoniczne czy rzeźby z recyklingu?

Fotorzepa
Warszawska Zachęta prezentuje pierwszą monograficzną wystawę Moniki Sosnowskiej, polskiej artystki, która od udziału w Biennale w Wenecji 2007, cieszy się międzynarodowym zainteresowaniem.

Prezentacja w Zachęcie obejmuje kilkanaście prac, pozwalających przyjrzeć się jej drodze twórczej. Najczęściej określa się te przestrzenne obiekty jako instalacje architektoniczne, bo jednym z głównych źródeł inspiracji jest dla artystki właśnie architektura, szczególnie modernistyczna. W najbardziej krytyczno-ironicznej wersji Sosnowska odnosi się do PRL-owskiego budownictwa – standardowych blokowisk i miejskiej infrastruktury. Artystka chętnie korzysta przy tym z oryginalnych  materiałów. 

Już na schodach Zachęty widza prowadzi na wystawę pogięta „Poręcz” z PCV, typowego tworzywa, wykorzystywanego w budownictwie mieszkaniowym w czasach PRL-u. W Sali  Matejkowskiej czerwona poręcz (jej kolorystyka to wyraźna aluzją do komunizmu) przybiera abstrakcyjny kształt, kreśląc na ścianie esy-floresy. W dziele Sosnowskiej traci więc całkowicie dawną funkcjonalność, przekształcając w przypadkowy ornament, podważający sens modernistycznego racjonalizmu i estetykę minimalizmu.

W trójwymiarowych instalacjach przestrzennych Monika Sosnowska także często korzysta z pozyskanych ze złomowisk elementów, np. w pracy „Targowisko”. Ta potężna w rozmiarach  stalowa konstrukcja, zwieszająca się z sufitu, powstała z powyginanych, zdeformowanych elementów autentycznych straganów Jarmarku Europa na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie, które po zamknięciu bazaru w 2008 roku w związku z budową nowoczesnego PGE Narodowego, stały się bezużyteczne. Artystka przetworzyła je tak dalece we własne abstrakcyjne dzieło, że gdyby nie mówiła otwarcie o jego pochodzeniu, pewnie nawet  nie domyślilibyśmy się źródeł inspiracji.

Modernizm interesują ją także jako styl międzynarodowy. Konstrukcję zatytułowaną  „Fasada”,  przypominającą gigantycznego pająka, stworzyła w nawiązaniu do technologii  budynków, powstających w XX wieku na całym świecie, wzorowanych na architekturze Le Corbusiera, czy Miesa  van der Rohe. A jedocześnie znów poprzez odkształcenia i deformacje podkreśla tu, że czas tamtych utopijnych idei przeminął.

Z kolei praca z serii „Krzyżulce”, sprawiająca wrażenie, że wykonano ją z gumy, a nie ze stali, jest wyrazem fascynacji artystki rosyjską architekturą inżynieryjną Władimira Szuchowa, twórcy konstrukcji przemysłowych o ogromnej wytrzymałości.

A do najnowszych swych dzieł znalazła inspiracje w podróży do Bangladeszu, gdzie odkryła modernizm w azjatyckiej wersji kolonialnej i postkolonialnej, jak i zainteresowała się lokalnymi praktykami  budowlanymi. Efektem  tej podróży są  rzeźby z prętów zbrojeniowych, osadzone w kawałkach betonu. Wbrew pozorom nie tyle wyglądają jak wyprute elementy z budynku, ile przypominają abstrakcyjny rysunek kreślony w powietrzu. To zastanawiające, że fizycznie ciężkim obiektom, wymagającej specjalnej obróbki, artystce  udaje się nadać wrażenie lekkości.

Mimo inspiracji architektonicznych, Sosnowska w gruncie rzeczy tworzy autonomiczne  oryginalne rzeźby z recyklingu, w których od konstruktywizmu przechodzi do dekonstruktywizmu, łącząc technologie ze szczyptą surrealizmu.

Wystawa czynna do  25 października.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA