fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Stanisław Gomułka: Mocarstwo według biznesmena

Fotorzepa, Kuba Kamiński
Strategia prezydenta elekta Trumpa dotycząca polityki zagranicznej i militarnej USA zaczyna być coraz precyzyjniej definiowana.

To definiowanie rozpoczęło się podczas kampanii wyborczej i jest kontynuowane pierwszymi decyzjami i programowymi wypowiedziami po wyborach.

Cechą charakterystyczną tej strategii jest jej silne osadzenie w nowych globalnych realiach ekonomicznych. Może to wynikać po części stąd, że Trump jest biznesmenem, a nie zawodowym politykiem. W dodatku wprowadzaniem w życie jego strategii ma się zajmować także biznesmen.

Pryncypia tej strategii są następujące:

1. Głównym konkurentem dla tzw. świata zachodniego, czyli USA, UE, Japonii i Kanady, będą w najbliższych dziesięcioleciach Chiny. Ta ocena wynika zapewne stąd, że ze swoją ludnością znacznie liczniejszą niż ludność „świata zachodniego" zaczynają być już takim konkurentem w obszarze gospodarczym, z czasem prawdopodobnie będą także w obszarze militarnym, a w końcu finansowym i technologicznym;

2. Chiny stanowią zagrożenie nie tylko dla Japonii i USA, ale także dla Rosji, szczególnie na obszarze Rosji azjatyckiej. Z kolei ta ocena wynika stąd, że ludność Chin jest około 10 razy większa niż Rosji, a ich PKB mierzone siłą nabywczą jest teraz około sześciu razy większe niż rosyjskie, a za ok. 20 lat będzie też 10 razy większe;

3. W obszarze militarnym głównym konkurentem dla NATO pozostaje Rosja, ale pojawienie się chińskiego supermocarstwa spowoduje, że sytuacja ta może się zmienić w ciągu najbliższych 20 lat, a w dłuższej perspektywie – na pewno;

4. Drugim kluczowym zagrożeniem dla USA i ich sojuszników jest radykalny czy wręcz wojowniczy islam, na obszarze od Afganistanu i Pakistanu, poprzez Bliski Wschód i północną oraz środkową Afrykę. W dodatku zaczyna on pobudzać dużą falę emigracyjną do Europy. Sojusznikiem w wojnie z tymi destabilizującymi zjawiskami mogą być Rosja, także lokalni dyktatorzy. Natomiast głównymi przeciwnikami są ISIS oraz Iran, także terroryzm w skali światowej, głównie w Europie i USA;

5. Aby wciągnąć Rosję do współpracy, szczególnie do wojny z radykalnym islamem, USA byłyby gotowe zaproponować Putinowi zmniejszenie swojej obecności militarnej w Europie, szczególnie w pobliżu zachodniej granicy Rosji, zaakceptować Assada w Syrii oraz zaprzestać wojny handlowej z Rosją.

Poważne zmniejszenie obecności militarnej USA w Europie już miało miejsce po rozpadzie ZSRR. Dalsze będzie formą presji na europejskie kraje NATO, aby zwiększyły swoje budżety obronne.

Obecne problemy gospodarcze Rosji są spowodowane w niewielkim stopniu embargiem handlowym i finansowym. Głównym powodem są stosunkowo niskie ceny energii. Te ceny mają dużą szansę utrzymania się na poziomie zbliżonym do obecnego jeszcze przez szereg lat, m.in. na skutek znacznego i rosnącego uniezależnienia się Stanów Zjednoczonych od importu ropy.

Zarysowana powyżej strategia Trumpa jest już widoczna niemal gołym okiem, a jej oznaką była m.in. rozmowa telefoniczna prezydenta elekta z panią prezydent Tajwanu. Jaka w odpowiedzi na taką strategię, jeśli się potwierdzi po 20. stycznia 2017 r., powinna być polityka zagraniczna i militarna Polski?

Odpowiedź na to pytanie już teraz daje premier Orban w odniesieniu do Węgier. Zmniejsza bowiem już od kilku lat stopień konfrontacji gospodarczej i politycznej z Rosją, ale równocześnie proponuje zacieśnienie współpracy militarnej i politycznej wszystkich krajów UE. Ponadto prowadzi politykę dialogu, a nie konfrontacji z Komisją Europejską i europarlamentem, akceptuje kluczową rolę Niemiec i Francji w UE, nie oskarża Brukseli i Niemiec o Brexit. Podobne stanowisko wydają się zajmować dwa pozostałe kraje Grupy Wyszehradzkiej: Czechy i Słowacja. Rząd Beaty Szydło idzie dotąd we wszystkich tych kwestiach dokładnie w odwrotnym kierunku.

Polscy politycy, zarówno rządzący, jak i ci w opozycji, powinni zacząć myśleć już teraz o konsekwencjach (dla Europy i dla Polski) potencjalnie znacząco odmienionej polityki globalnej USA. Osłabienie konfrontacji politycznej między Warszawą a Moskwą jest w dużym stopniu zależne od zmiany polityki samej Rosji wobec krajów flanki wschodniej NATO i Ukrainy. Ale ze strony obecnego rządu wymagałoby jako minimum nie obciążania za katastrofę smoleńską, wbrew faktom, głównie Rosji. Kluczowe zmiany muszą dotyczyć także, a może przede wszystkim, relacji między Polską a centralnymi instytucjami i krajami UE.

Autor jest głównym ekonomistą BCC, członkiem Narodowej Rady Rozwoju, członkiem korespondentem PAN

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA