fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Rosyjski opozycjonista: Śmiertelnie niebezpieczne zajęcie

AFP
Niemiecka policja wzięła pod ochronę rosyjskiego opozycjonistę Piotra Wierziłowa i jego rodzinę.

Wierziłow znajduje się w berlińskim szpitalu, dokąd go przewieziono z Moskwy. Tam 11 września został otruty. – Wykorzystano substancję działającą na układ nerwowy, ale nie wiemy jeszcze jaką – powiedział niemiecki lekarz agencji Reuters. Bliscy Wierziłowa poskarżyli się Niemcom, że ktoś ich śledzi, dlatego policja podjęła decyzję o wzięciu pod ochronę ich, pacjenta oraz domu, w którym mieszkają.

Rosjanin stał się znany 15 lipca, gdy w przerwie finałowego meczu mistrzostw świata w piłkę nożną w Moskwie wraz z dwiema koleżankami z grupy Pussy Riot wbiegł na murawę. Wszyscy byli przebrani w policyjne mundury, protestując przeciw politycznym prześladowaniom w Rosji. Całą trójkę aresztowano.

– Uratowało go to od śmierci, ale nie od otrucia – uważa inny opozycjonista Dmitrj Gudkow.

Wierziłow bowiem uczestniczył w przygotowaniu wyprawy rosyjskich dziennikarzy do Republiki Środkowoafrykańskiej, gdzie zamierzali prowadzić dziennikarskie śledztwo w sprawie rosyjskich najemników z tzw. Grupy Wagnera, jacy pojawili się w tym państwie. Trójka dziennikarzy została zamordowana w buszu 31 lipca. Wierziłow nie pojechał z nimi tylko dlatego, że siedział w areszcie.

Jednak później zaczął własne śledztwo w sprawie zabójstwa w Afryce. Według niezależnej moskiewskiej „Nowoj Gaziety" niedługo przed otruciem zaczął otrzymywać pierwsze informacje z Czarnego Kontynentu.

– O ile dzisiaj wiemy, nikt mu jednak nie groził, nic nie zapowiadało ataku – przypomniał jeden ze współpracowników Aleksieja Nawalnego Leonid Wołkow. Podobny był przypadek napadu na męża prawniczki z Fundacji Walki z Korupcją Nawalnego, socjologa Siergieja Mochowa. Rok temu na moskiewskiej ulicy został ukłuty czymś w nogę, stracił przytomność i wylądował w szpitalu. Już w trakcie mistrzostw świata Mochow złożył skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka na moskiewską policję, która odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie napadu i otrucia.

Wcześniej, w 2015 oraz w lutym 2017 r., inny opozycjonista Władimir Kara-Murza dwukrotnie trafiał do szpitala (raz wprost z wiecu opozycji) z objawami zatrucia. Za drugim razem lekarze stwierdzili „zewnętrzny wpływ toksycznej substancji", ale śledztwo wszczęto dopiero w czerwcu 2018 r. Jego adwokat uważa, że stało się tak wyłącznie za sprawą skandalu związanego z otruciem Skripalów w brytyjskim Salisbury. – Zadzwonił do mnie śledczy i zapytał, dlaczego ekspertyza nie wyjaśniła, czy był jakiś środek trujący. Zaproponowałem mu, by zapytał o to swoich kolegów – opowiadał prawnik.

– Zupełnie jak w XVI wieku, za czasów Medyceuszów – dziennikarz i historyk sztuki Anatolij Gołubowski przypomniał włoski ród słynący z używania trucizn przeciw swym wrogom.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA