„Jeszcze jedno takie zwycięstwo i jesteśmy zgubieni” – miał powiedzieć król Epiru Pyrrus, oceniając zwycięstwo nad Rzymianami pod Ausculum, po którym stracił ponad połowę armii. Gdyby Pyrrus obserwował to, co dzieje się obecnie w PiS, powiedziałby pewnie, że jeszcze trochę takiej jedności i nie będzie czego dzielić. 

Nowe stowarzyszenie, czyli PiS to za mało do działania w ramach PiS

Wzmacnianie jedności zagrożonej przez stowarzyszenie Mateusza Morawieckiego „Rozwój Plus” poprzez założenie konkurencyjnego stowarzyszenia przypomina działania o racjonalności podobnej do tej, jaka towarzyszy gaszeniu pożaru benzyną tudzież leczeniu dżumy cholerą. Innymi słowy, nie brzmi to jak optymalne rozwiązanie problemu, a raczej jak jego wyeksponowanie. Nie jest bowiem z tą jednością za dobrze, skoro do aktywnego wspierania kandydata PiS na premiera nie wystarczy sam PiS, trzeba koniecznie w jego ramach utworzyć odrębną platformę, która – cóż za zaskoczenie – składa się z polityków oceniających Mateusza Morawieckiego i jego stowarzyszenie wyłącznie na dwa sposoby: źle albo bardzo źle. 

Czytaj więcej

Nowe stowarzyszenie w PiS. „Deklarujemy pełną lojalność wobec Jarosława Kaczyńskiego”

Przemysław Czarnek występując na wspólnym wiecu z Mateuszem Morawieckim opisał łączącą ich relację, porównując ją do relacji między Zieloną Górą a Gorzowem. Wydaje się jednak, że bliżej jej do relacji o znacznie wyższym poziomie antagonizmu – czymś na poziomie sympatii, jaką czują do siebie fani Legii i Widzewa. Całe oświadczenie Jacka Sasina, prezesa nowego stowarzyszenia, zawiera zresztą niedwuznaczne aluzje do inicjatywy Morawieckiego. Stowarzyszenie „Po pierwsze Polska” deklaruje „pełną lojalność wobec PiS oraz Prezesa (oczywiście pisanego przez »P«) Jarosława Kaczyńskiego” i „nie będzie tworzyć własnych struktur terenowych” – czyli jest wolne od wad towarzyszących inicjatywie byłego premiera. Złośliwy mógłby spytać – dlaczego więc jest potrzebne, skoro ma działać wyłącznie w ramach PiS, gdyż wydaje się, że najlepszą strukturą do działania w ramach PiS jest sam PiS, ale złośliwych ludzi nie warto słuchać. 

Przyszłość PiS nie maluje się w różowych barwach

Być może chodzi o to, że dotychczasowa nazwa frakcji Sasina, Patryka Jakiego i spółki była zbyt mało patriotyczna. Trudno bowiem iść do walki o nową, lepszą Polskę pod sztandarem „maślarzy” z zawołaniem bojowym „dał nam przykład Tobiasz Bocheński, jakiego masła jeść nie mamy”. „Po pierwsze Polska” brzmi już znacznie lepiej. Niepokoi tylko, że z nazw konkurencyjnych stowarzyszeń wynika, że musimy wybierać między Polską a Rozwojem, ale może taki już nasz los.

A wracając do wspomnianej na wstępie jedności – wydaje się, że PiS jednoczy obecnie przekonanie, iż wszystko będzie dobrze, gdy ci drudzy już sobie stąd pójdą ewentualnie zajmą należne im miejsce na marginesie polityki. Wydaje się więc, że jeśli chodzi o przyszłość Prawa i Sprawiedliwości, to Annuszka może jeszcze nie rozlała oleju, ale z pewnością go kupiła i do rozstrzygnięcia pozostało już tylko, kto w tej historii wykaże się nieostrożnością spacerując w pobliżu torów.