fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Mesut Özil ma dość Niemiec

Kanclerz Merkel doceniała sukces Özila jako symbol udanej integracji. Na zdjęciu gratuluje mu wygranej Niemiec z Turcją w 2010 roku.
AFP
Rezygnacja piłkarza o tureckich korzeniach z drużyny narodowej wywołała gorącą debatę o integracji.

„Po długich rozważaniach i z ciężkim sercem postanowiłem, że nie będę więcej grał w niemieckiej kadrze narodowej z powodu poczucia rasizmu i braku szacunku" – wyjaśnił na Twitterze Mesut Özil, niemiecki piłkarz o tureckich korzeniach. Takie słowa odebrane zostały w Niemczech z największym zdumieniem. Wprawdzie kontrowersje wokół Özila trwają już z górą od trzech miesięcy, ale takiego obrotu sprawy nikt się nie spodziewał.

Wszystko zaczęło się od słynnego spotkania trzech niemieckich piłkarzy tureckiego pochodzenia grających w brytyjskich klubach z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdroganem. Spotkanie miało miejsce w Londynie, gdzie Erdogan przebywał z oficjalną wizytą. Prócz Özila z Arsenalu London przybyli na nie także grający w FC Everton Cenk Tosun oraz Ilkay Gündogan z Manchester City. Wręczyli prezydentowi Turcji koszulki klubowe i wymienili szereg uwag na temat piłki nożnej. Miało to miejsce przed niezwykle ważnymi wręcz przełomowymi wyborami w Turcji.

Znienawidzony Erdogan

Sprawa wywołała w Niemczech falę oburzenia. Bynajmniej nie wyłącznie dlatego, że Erdogan ma w niemieckich mediach oraz przeważającej części społeczeństwa opinię satrapy i bezwzględnego dyktatora. Chodziło raczej o to, że niemieccy piłkarze, Niemcy urodzeni nad Renem, spotykają się publicznie z takim politykiem, co może świadczyć, że nie są im bliskie ideały demokracji.

A powinny być, gdyż nie są zwykłymi Niemcami, ale symbolami bajkowego sukcesu finansowego i społecznego, a także udanej integracji, której nieodzownym elementem jest akceptacji zasad państwa demokratycznego. Zdaniem niemieckich komentatorów piłkarze ci nie powinni uczestniczyć w spotkaniu z Erdoganem, jak to uczynił ich kolega Emre Can z FC Liverpool. W atmosferze krytyki Ilkay Gündogan oraz Cenk Tosun tłumaczyli, że nie o politykę chodziło, ale i sport.

Mesut Özil konsekwentnie milczał. Do czasu gdy w minioną niedzielę w dwu obszernych tweetach dał wyraz swej frustracji. Ma w końcu 23 mln obserwatorów, w większości zapewne w Turcji i w Niemczech. Ale nie użył języków żadnego z tych krajów. Wszystko jest po angielsku. Także zarzuty do niemieckich mediów. „Nikt nie miał pretensji do Lothara Matthäusa honorowego kapitana niemieckiej drużyny za spotkanie z Putinem. Czyżby moje tureckie pochodzenie czyniło ze mnie bardziej pożądany cel?" – pisał Özil.

Ale najbardziej bronił swego spotkania z prezydentem Turcji. „Zdjęcie z prezydentem nie miało nic wspólnego z polityką czy wyborami, ale chodziło o szacunek wobec najwyższego urzędu w kraju pochodzenie mojej rodziny" – tłumaczył piłkarz Arsenalu.  Przypomniał, że matka zadbała o to, aby nigdy nie  zapomniał o swym pochodzeniu, dziedzictwu i tradycji. Stąd spotkanie z Erdoganem, tak bardzo i niezwykle niesprawiedliwie, w ocenie Özila, krytykowane przez niemieckie media.

Tymczasem urodzony w Gelsenkirchen Mesut Özil mógł do niedawna uchodzić za symbol udanej integracji i zaprzeczenie kasandrycznych głosów o pogłębiającym się procesie rozwoju tzw. równoległego społeczeństwa imigranckiego.

Nowy konflikt turecko-niemiecki

To takich i podobnych zjawiskach fiaska integracji i niemieckiego modelu multi-kulti pisze od lat odsądzony od czci i wiary przez liberalnych polityków Thilo  Sarrazin, którego pierwsza książka „Samolikwidacja Niemiec" sprzedała się w nakładzie półtora miliona egzemplarzy. Z drugiej strony to sam prezydent Erdogan nawoływał przed laty w Niemczech mieszkających tam Turków, aby nie ulegali przestępczej asymilacji. Rzecz w tym, że nie odróżnił asymilacji od integracji.

Nie ulega wątpliwości , że sprawy Özila nie byłoby, gdyby Niemcy nie pożegnali się z mundialem w pierwszej rundzie rozgrywek. Po powrocie do domu Reinhard Grindel, szef DFB, czyli niemieckiego związku piłkarskiego, już po skandalicznym występie niemieckiej jedenastki na mistrzostwach w Rosji powiedział, że może występ drużyny byłby lepszy, gdyby nie poświęcano tyle czasu na ocenę spotkania piłkarzy z tureckim dyktatorem. To odświeżyło całą sprawę.

– Decyzją o opuszczeniu niemieckiej drużyny Mesut Özil strzelił najwspanialszą bramkę przeciwko faszystowskiemu wirusowi – oświadczył minister sprawiedliwości Turcji Abdulhamit Gül. – Wyobraźmy sobie, w jakiej sytuacji znalazł się Mesut. Gdzie jest uprzejmość, tolerancja i pluralizm? – pytał rzecznik prezydenta Erdogana. – Nie sądzę, aby mieszkający w Anglii multimilioner miał oceniać proces integracji w Niemczech – powiedział na konferencji prasowej Heiko Maas, szef niemieckiej dyplomacji. Taka wymiana zdań prowadzi do kolejnego kryzysu w relacjach pomiędzy Ankarą a Berlinem. Nie brak opinii, że minie w sposób tak naturalny, jak upalne lato.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA