fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

W poszukiwaniu unijnej równowagi

AFP
Co wynika z piątkowej wizyty premiera Mateusza Morawieckiego w Berlinie?

— Korespondencja z Berlina

– Berlin i Warszawa są zainteresowane porozumieniem, by zrównoważyć agendę francusko-niemiecką. Jest przekonanie, jak sądzę w obu stolicach, że Europa potrzebuje równowagi politycznej, którą zapewnią dobre relacje Berlina z Warszawa – mówi „Rzeczpospolitej" wiceszef MSZ Konrad Szymański, który towarzyszył premierowi w stolicy Niemiec. – A synergie między rządem polskim a niemieckim w sprawach wspólnego rynku, polityki obronnej, reformy UE i równowagi strategicznej między Południem i Wschodem są czasem większe niż między Niemcami i Francją – dodaje.

– Nie chodzi o nowe otwarcie – mówiła w piątek rzecznik rządu Joanna Kopcińska tuż przed wylotem premiera do Berlina.

Nowe otwarcie nie było potrzebne, bo politycy obozu rządzącego wielokrotnie podkreślali, że Niemcy są dla Polski ważnym partnerem, a współpraca może się układać tylko jeszcze lepiej. I chociaż wizyta szefa polskiego rządu została przyćmiona kolejnymi wydarzeniami w polsko-izraelskim sporze o historię, to jej znaczenie dla przyszłości nie tylko wzajemnych stosunków polsko-niemieckich, ale też UE, może być bardzo duże.

Najprawdopodobniej w trakcie spotkania w cztery oczy z kanclerz Angelą Merkel premier poruszył wszystkie najważniejsze kwestie w relacjach dwustronnych, także te trudne.

– Polska i Niemcy mogą być lokomotywą wzrostu i pozytywnych zmian w UE – powiedział później na konferencji prasowej Morawiecki.

Morawiecki i Merkel rozmawiali ze sobą już wcześniej, ale spotkanie w Berlinie było pierwszym, w trakcie którego obie strony mogły się lepiej poznać. Premier zaprosił kanclerz na obchody 100-lecia polskiej niepodległości. W trakcie konferencji prasowej padło wiele deklaracji dotyczących punktów wspólnych między Berlinem a Warszawą.

Jak podkreślił premier, jednym z takich obszarów jest wspólny rynek. – Regulacje tego rynku mają służyć przede wszystkim małym i średnim przedsiębiorstwom – powiedział. Liderzy mówili też o wspólnych projektach polsko-niemieckich, między innymi w dziedzinie obronności, cyberbezpieczeństwa i walki z zagrożeniami hybrydowymi, które premier polskiego rządu określił jako jedno z wyzwań XXI wieku.

Nawet w oficjalnych oświadczeniach było widać różnice dotyczące budowy drugiej nitki gazociągu bałtyckiego z Rosji do Niemiec. – Nie zgadzam się z podejściem, że Nord Stream 2 to jest dywersyfikacja. To jest gaz z tego samego źródła, tylko inną drogą – powiedział. Kanclerz Merkel odnosiła się do tego projektu w kategoriach „projektu handlowego".

Jedno z pytań na konferencji prasowej dotyczyło listu marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego do Polonii, który przez niektóre niemieckie media został zinterpretowany jako apel o donoszenie na krytyków polskiego rządu. – Nie róbmy z igły widły. Po niemiecku mówi się: „aus einer Mücke einen Elefanten machen" – odpowiedział Morawiecki, próbując nieco rozładować atmosferę. W kwestii reformy wymiaru sprawiedliwości premier podkreślił, że sprawi ona, iż będzie on bardziej efektywny i niezależny. Kanclerz Merkel tylko pośrednio odniosła się za to do kwestii praworządności i art. 7. – Wspieramy Komisję Europejską w jej pracy – powiedziała.

Morawiecki podtrzymał też stanowisko w sprawie ustawy o IPN, podkreślając, że Polska będzie walczyć o swoje dobre imię. Kwestia tej ustawy pojawiła się też w sesji pytań i odpowiedzi po wykładzie Morawieckiego w Körber-Stiftung. Tam szef polskiego rządu wspomniał, że nie trzeba tłumaczyć, iż nie było „polskiego gestapo" czy „polskiego SS". Ale wspomniał też, że w 1968 r. nie było Polski, tylko reżim komunistyczny, który „naprawdę paskudnie traktował Żydów". To wywołało natychmiast falę komentarzy – zarówno w Polsce, jak i wśród relacjonujących spotkanie komentatorów i analityków w Berlinie.

Wcześniej premier wygłosił przemówienie o swojej wizji Europy, która jego zdaniem potrzebuje nowej „wielkiej strategii" i powinna się opierać na czterech filarach. – Europa musi być silniejsza, mądrzejsza, bezpieczniejsza i bardziej solidarna – powiedział. Ale to przemówienie rozpłynęło się w medialnym szumie, który wywołuje i będzie wywoływać ustawa o IPN.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA