– Jesienią z powodu koronawirusa setki tysięcy młodych, liberalnych światopoglądowo Polaków, aktywnych zawodowo, odbierających niepisowskie media, wróciły do Polski powiatowej. To nie jest skala na poziomie pół procenta. Wrócili wraz ze swoim informacyjnym, politycznym i ideologicznym bagażem – odpowiada gość podcastu.
– Do tej pory bycie działaczem lub wyborcą PiS-u nie było problemem. To był powód do dumy. Uważano, że przeciwnik jest gdzieś w Warszawie. Nagle się okazało, że przeciwnikiem władzy Jarosława Kaczyńskiego nie jest Donald Tusk tylko czyjaś wnuczka i jej koleżanka – dodaje.