fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spór o aborcję

Jarosław Myjak: Strajk Kobiet: za sumieniem, czy za prokuratorem

Marsz, manifestacja strajk kobiet
Warszawa, 30 października 2020
Fotorzepa/Jerzy Dudek
Choćby krótkoterminowo młodzi nie zrealizowali postulatu zawartego w jednym słowie na literę “w”, to w dłuższej perspektywie w Polsce nic już nie będzie takie samo.

Wydarzenia ostatniego tygodnia są jak szpilka przebijająca nadęty balon rządu dusz, którym chlubiła się władza. Młodzi odrzucili całą treść PiS-owskiej manipulacji społecznej, wyglądającą jak wnętrza placówek Poczty Polskiej, po sufit wypełnione dewocjonaliami i patriotycznymi artefaktami.

Prokurator na straży doktryny moralnej Kościoła

Obracający się w tym imaginarium Jarosław Kaczyński uczynił z polskiego katolicyzmu ideologię państwową. Wywołał wojnę kulturową, w której pomocy udzielił mu Kościół. Miała ona przeorać polskie społeczeństwo i wychować nowego człowieka, oddanego wierze i tradycji. Ataki na niepasujących do wizji Partii i Kościoła obecne były w wystąpieniach premiera, prezydenta, hierarchów i księży. Ultrakonserwatywni ministrowie edukacji i kuratorzy szkolni rozstawieni zostali na straży ortodoksji. Cierpliwość młodego pokolenia, a zwłaszcza dziewczyn i młodych kobiet skończyła się, gdy napomniano je, że dogmat wiary nie jest kwestią ich sumień, gdyż utrwalać ma go prokurator i prawo karne. Apel papieża Franciszka o “obudzenie w sercach wszystkich szacunku dla życia naszych braci (…) ochrony każdego życia ludzkiego od poczęcia", został uzupełniony w komunikacie Rady Stałej KEP o “wołanie Kościoła o ochronę prawną”. Okazało się, że w społeczeństwie XXI wieku hierarchia dopuszcza potrzebę ewangelizacji policją.

Skąd brak zaufania do sumienia? Od Soboru Watykańskiego II toczył się spór środowiska "Tygodnika Powszechnego" z prymasem Wyszyńskim. Kardynał uważał, że w komunizmie, dla ocalenia wiary potrzebne jest krzewienie prostej pobożności ludowej. Zmian soborowych, pogłębiających duchowość wiernych, nie traktowano jako kluczowych. Czy dziś, we współczesnym świecie konkurencji idei Kościół potrzebuje wsparcia władzy? Jarosław Kaczyński twierdzi, że tak bo jak mówi: “poza Kościołem jest tylko nihilizm”.

Polski październik 2020 to maj 1968 na zachodzie

Przeciw wkroczeniu przymusu państwowego w sferę ich sumienia wystąpili młodzi. Ich rewolucja nie jest roszczeniowa u podstawy. To rewolucja osobista, ludzi myślących i czujących. To antyestablishmentowa rewolucja dekonstrukcji fałszywych mitów władzy i jej paternalizmu. Istotą tego sporu stał się bunt przeciwko klerykalizacji Polski i narzucaniu wartości jednej partii wszystkim Polakom. Kobiety nie chcą być już dłużej ustawiane przez mężczyzn w pozycji “co kobiecie przystoi i wypada”. A cichy płacz w kącie nie będzie już dłużej jedyną formą ich protestu. Dlatego uważam, że wszelkie dosadne hasła jakimi szermują - są uprawnione po to, by wstrząsnąć władzą i opinią publiczną. Świętoszkowate słowa oburzenia “wulgarnym słownictwem” manifestantek płyną od ludzi, którzy z pewnością nie raz pozwolili sobie na użycie dokładnie takich samych zwrotów. Dają tylko sobie do tego prawo, bo są dorośli i są mężczyznami. Wspominając burzliwość protestów pojawiających się od 1968 w całej Europie Zachodniej i w Stanach Zjednoczonych należy jednak docenić kulturę i spokój polskiej młodzieży. Rozległość obecnego buntu społecznego i jego skład demograficzny bardzo przypomina tamte czasy na zachodzie. Polska nigdy nie przeżyła rewolucji obyczajowej i rewolty przeciw kontroli duchowych i tradycjonalistycznych autorytetów. W 1968, na Zachodzie na ulice wyszło pokolenie niepamiętające wojny, wychowane w wolności. W Polsce dziś wyszło "pokolenie niepałowanych” jak to określił prof. Adam Strzembosz. To młodzi potrafiący głośno sprzeciwić się hipokryzji i wyrazić krytykę tradycjonalistycznego Kościoła i Partii. Nie na darmo na transparentach mogłem dojrzeć "Liberté, Egalité, W**********té ».

Nośne hasło młodych pokazało swoją moc łączenia ponad podziałami klasowymi, geograficznymi i demograficznymi, Nie miałoby tej niezwykłej zdolności, gdyby nie świętoszkowatość kleru i bigoteria władzy. “W*********ć” stało się prostą odpłatą za hipokryzję. Młodzi potrafili to wykrzyczeć. Nie są bowiem "pokoleniem podległości”, jak większość z nas boomers’ów, pamiętających zasłużony szacunek jakim darzyliśmy instytucje polskiego Kościoła w latach walki o wolność. To poczucie kazało nam ważyć słowa krytyki. Powstałe tabu milczenia nie pomogło reformować się tej instytucji w miarę jak zmieniała się Polska.

W takiej głowie na ofiary czeka święty stos

Mroczne proroctwo Ryszarda Kapuścińskiego zmaterializowało sie. W “Imperium” pisał: "światu grożą trzy plagi, trzy zarazy. Pierwsza, to plaga nacjonalizmu. Druga, to plaga rasizmu. Trzecia, to plaga religijnego fundamentalizmu. Te trzy plagi mają tę samą cechę, wspólny mianownik - jest to agresywna, wszechmocna, totalna irracjonalność. Do umysłu porażonego jedną z tych plag nie sposób dotrzeć. W takiej głowie pali sie święty stos, który tylko czeka na ofiary. Umysł tknięty taką zarazą to umysł zamknięty, jednowymiarowy, monotematyczny, obracający się tylko wokół jednego wątku - swojego wroga. Myśl o wrogu żywi nas, karmi, pozwala nam istnieć. Dlatego wróg jest zawsze obecny, jest zawsze z nami"

Miarą skrajności polskiej prawicy jest odrzucanie przez nią dziedzictwa Oświecenia, nieprzyswojenie dorobku Soboru Watykańskiego II i opór wobec zmian, które na całym Zachodzie przyniósł 1968 rok. Taka ocena tamtego czasu jest widoczna w wywiadzie profesora Roszkowskiego dla “Rzeczpospolitej” z 2018 roku: “Było w nim [maju 1968] ateistyczne podejście do życia. Strajkujący uważali, że celem życia nie jest realizacja żadnych zadań, lecz po prostu korzystanie z niego. Ogólnie rzecz biorąc, takie jest podłoże kryzysu europejskiego”. Czy opinia ta nie pokrywa się z ocenami wyrażanymi przez polską, ale też i rosyjską władzę oraz obie hierarchie, kościelną i cerkiewną? Profesor Kleiber, były prezes PAN, pisze: “czyżby rysowała sie przed nami prosta droga do sytuacji, którą z przerażeniem obserwujemy od paru miesięcy np. na Białorusi? Czy właśnie tego chcemy?" Czytelnikowi pozostawiam osąd czy Kleiber obawia się bardziej “Łukaszenki”, czy demonstrantów na polskich ulicach.

Czy rzeczywiście Kościół potrzebuje fizycznej ochrony ze strony aktywu? Janusz Schwertner, dziennikarz Onetu, alarmował po orędziu prezesa Partii: “Kaczyński brzmiał jakby chciał prosić polskich mężczyzn o spacyfikowanie protestów kobiet, swoich matek, córek, sióstr, żon i dziewczyn”. Poseł “Porozumienia” Kamil Bortniczuk pytany 27 października przez Anitę Werner w TVN 24, po co prezes Kaczyński wystąpił z takim wezwaniem skoro jest szefem Komitetu ds. Bezpieczeństwa i ma od tego służby odparł: “[takie grupy] są konieczne, bo policja związana jest przepisami i nie może atakować”. W odpowiedzi na te apele lider Falangi Bartosz Bekier zapewnił “Onet”, ze w pierwszy weekend listopadowy "w Warszawie będzie czynnych 10 tysięcy narodowców. Nawet połowa z nich przeszkolona jest z taktyki walki”. Gdy piszę te słowa, 30 października dochodzi do ataków nacjonalistów na pokojowy marsz. Wojna kulturowa przeradza się w realną.

Przestańcie kłamać, wasze paski są policzone

To jedno z haseł manifestujących. Dojrzeli oni, jak bardzo z nowoczesnego świata niczego nie rozumieją ci, którzy zanurzeni są w polskim naftalinowym uniwersum. Z ich kompleksami, deficytami językowymi i międzykulturowymi, poświęceni dewocji nie wiedzieli, że internet w najmniejszej nawet miejscowości pozwoli młodym widzieć jaki jest świat. W kontrze do protestu odezwali się “zwykli podejrzani”. Krystyna Pawłowicz, sędzia Trybunału Konstytucyjnego orzekająca w sprawie przesłanek aborcji porównała protestujące kobiety do “diabelskich kobiet od czerwonych SS błyskawic, które mordowały w szale opętania”. Tezę swoją zilustrowała zdjęciem oprawczyń Bergen Belsen. Ksiądz Rydzyk jeden z “ojców” orzeczenia Trybunału, ogłosił dziewięć dni mszy wynagradzających “grzechy protestujących ich bluźnierstwa i satanistyczną agresję”. Mówił o “zaniedbaniach rodziców, szkoły i chichocie diabła w stulecie urodzin Jana Pawła II i Bitwy Warszawskiej”. Antoni Maciarewicz oceniał zaś: „przez 30 lat polska młodzież była wychowywana w duchu apatriotycznym, areligijnym, aideowym i poza Wojskami Obrony Terytorialnej, poza środowiskami patriotycznymi, narodowymi i niepodległościowymi, pozostawiana sama sobie”. Gdy rzecznik KEP, ks Gęsiak wskazał ugodowo: “to nie Kościół wywołał wojnę, nigdy nie chcieliśmy żadnych sankcji”, napomniał go Piotr Semka, ze “wchodzi w buty biskupa Pieronka”. Uświadomiłem sobie, że pomyślane było to jako inwektywa.

Może jest nadzieja i dla Kościoła

Podczas ataków na manifestacje waży się kierunek, w którym pójdzie Polska. W stronę kultu siły, czy w stronę sumienia. Burzę się, nie widząc bardzo prostej w tej mierze deklaracji episkopatu. Deklaracji rządu nie oczekuję. Może szansą na rekonstrukcję Kościoła kiedyś w przyszłości jest list księży na codzień pracujących wśród zwykłych ludzi. Opublikowany na łamach “Więzi" apel “mówi NIE, wobec nadużyć polityków i grzechów Kościoła”: Księża piszą: “w imię Ewangelii powinniśmy niezwłocznie skończyć z używaniem religii do celów politycznych i porzucić przekonanie, że rozstrzygnięcia prawne mogą przynieść trwałą zmianę wrażliwości sumień, czego my pragniemy, głosząc Ewangelię”. Ten apel pokazuje, że jest jeszcze głos rozumnego sumienia, obok wezwań do zastosowania siły, anachronicznej dyskusji o powrocie do “kompromisu aborcyjnego”, czy rygorystycznego prezydenckiego projektu ustawy o “ochronie życia”.

Jarosław Myjak jest adwokatem, m.in. byłym wiceprezesem PKO BP i wiceprzewodniczącym rady nadzorczej PZU Życie.


Poglądy wyrażane przez autorów goszczących na łamach „Opinii” nie zawsze odzwierciedlają stanowisko „Rzeczpospolitej”.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA