fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Mufti widzi Rosję aż po Mekkę

123RF
Przywódca religijny rosyjskich muzułmanów zaproponował Putinowi przyłączenie sporych połaci Bliskiego Wschodu, tak samo jak Krymu.

– W Dzień Jedności Narodowej (4 listopada), gdy przedstawiciele tradycyjnych religii składali życzenia Władimirowi Władimirowiczowi, ja się do niego zwróciłem: Może z Syrią i Izraelem jak z Krymem postąpimy? On się zaśmiał i odpowiedział: Szanowny mufti, pomyślimy – oświadczył kilka dni temu główny mufti Rosji Tagłat Tadżutdin podczas swojego wystąpienia w Ufie.

Powiedział to, nawiązując do sytuacji na Bliskim Wschodzie, i stwierdził, że „Arabowie nie mogą się porozumieć" i że „w Jerozolimie nie ma pokoju".

Gdy wypowiedź muftiego opublikował lokalny portal proufu.ru, w rosyjskiej przestrzeni medialnej zawrzało. Na słowa przywódcy rosyjskich muzułmanów (których jest co najmniej 20 milionów, stanowią kilkanaście procent mieszkańców) musiał zareagować Kreml.

– Wszystko wskazuje na to, że chodzi o jakiś żart muftiego. Słowa te nie mogą być niczym innym jak żartem – tłumaczył się rzecznik rosyjskiego prezydenta Dmitrij Pieskow.

Jednak opublikowane w lokalnych mediach nagranie wystąpienia muftiego świadczy, że Tadżutdin wcale nie żartował. – Tu nie trzeba myśleć, tylko zabierać. Niech do Mekki będzie Rosja. Jest to wola Allaha, by ludzie żyli razem, w przyjaźni, miłości i zgodzie – konkludował mufti.

– Jest to skandaliczna wypowiedź. Reakcja Kremla powinna być bardziej stanowcza, ponieważ tak ważna postać życia religijnego nie powinna wypowiadać takich rzeczy – mówi „Rz" lider opozycyjnej partii Jabłoko Siergiej Mitrochin. – Jeżeli zwierzchnictwo rosyjskich muzułmanów będzie w ten sposób podlizywać się rządzącym, niczym dobrym się to nie skończy – dodaje.

Podlizywać się jednak muszą, ponieważ rosyjskie media od kilku lat zarzucają islamskim duchownym „brak skutecznego przeciwdziałania propagandzie ekstremistycznej".

– Mówiąc o przyłączeniu Syrii i Izraela do Rosji, główny rosyjski mufti broni swojej posady i chce być bardziej papieski od papieża – mówi „Rz" Aleksiej Małaszenko, ekspert ds. islamu z moskiewskiego Centrum Carnegie. – Nie wszyscy przedstawiciele 20-milionowej społeczności muzułmańskiej w Rosji są lojalni wobec rządzących.

Świadczą o tym codzienne operacje antyterrorystyczne przeprowadzane w rosyjskiej części Kaukazu, gdzie ponad 90 proc. ludności to muzułmanie. W skali roku ofiary tych operacji liczy się w setkach. Według danych Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji tylko na terenie Dagestanu działa 12 uzbrojonych band. Niektóre z nich są związane z tak zwanym Państwem Islamskim. Lista zagrożeń, przed jakimi stanęła Rosja, zwiększyła się, gdy Moskwa rozpoczęła operację w Syrii. Niedawno prezydent Putin ostrzegał, że po stronie Państwa Islamskiego walczy od 5 do 7 tysięcy obywateli Rosji i innych krajów WNP.

– W warunkach kryzysu ekonomicznego i cięć budżetowych dla kaukaskich regionów powrót tych ludzi do Rosji byłby zjawiskiem bardzo niebezpiecznym – twierdzi Małaszenko.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA