fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Nocne zdjęcia z odcinkowych kontroli nadają się do kosza

Nocna piracka jazda często uchodzi kierowcom na sucho – zdjęcia z kamer systemu CANARD są niewyraźne, nie można odczytać tablic rejestracyjnych
shutterstock
Jadą szybko, ale nie ponoszą kar, bo zdjęcia są nieczytelne. To ma się zmienić.

Nie ma szans, by kierowca jadący nocą lub późno o zmierzchu został złapany i ukarany – nawet gdy jedzie dużo szybciej niż to dozwolone. Zdjęcia z urządzeń do odcinkowego pomiaru prędkości zrobione w porze nocnej nadają się do kosza. Okazuje się, że ze wszystkich odrzuconych spraw o wykroczenia ujawnione przez system CANARD, aż w 78 proc. powodem ich dyskwalifikacji było to, że nie dało się zidentyfikować marki samochodu na zdjęciach wykonanych nocą – to kolejna szokująca ułomność systemu wskazana przez NIK.

To niepokojące, bo według danych policji na drogach nieoświetlonych w co czwartym wypadku ginie człowiek.

Wątpliwy pożytek

Programowanie urządzeń odcinkowego pomiaru prędkości (opp) tak, by łapały jak najmniej kierowców („wyławiały" przekroczenia od 30 km/h, zamiast od 10 km/h), dopuszczenie do przedawnienia 115 tys., czyli połowy wykroczeń, stawianie urządzeń w przypadkowych miejscach – to NIK wytknęła Generalnej Inspekcji Transportu Drogowego, wskazując, że system mający dyscyplinować kierowców i poprawić bezpieczeństwo jest fikcją.

Jego bezsilność wobec piratów drogowych pokazuje coś jeszcze: urządzenia nie „widzą" nocą, ponieważ nie mają „dodatkowego doświetlenia obrazów rejestrowanych przez kamery".

Przeczytaj również: Skandal w GITD. Fikcja z automatycznymi pomiarami prędkości

Efekt? Na 86 tys. odrzuconych spraw o wykroczenia z ostatnich czterech lat, aż 67 tys. odpadło już po wstępnej weryfikacji, bo nie dało się ustalić marki auta, i co za tym idzie kierowcy na zdjęciach zrobionych nocą.

W praktyce wygląda to tak: na zdjęciu, które trafia do systemu, są informacje o miejscu i czasie popełnionego wykroczenia oraz średniej prędkości na danym odcinku. „System weryfikował m.in. rozpoznanie numeru rejestracyjnego, poprawność zapisu pliku i kompletność danych". Pracownicy CANARD mieli za zadanie zidentyfikować numer rejestracyjny i markę auta. Sprawdzali też, czy pojazd był uprzywilejowany. I nagminnie byli bezsilni wobec nocnych zdjęć. Po wstępnej weryfikacji odrzucili 78 proc. spraw zarejestrowanych na opp z lat 2015–2018.

„Powodem, dla którego podczas montażu opp nie wyposażono urządzeń w dodatkowe doświetlenie, był brak w momencie zakupu na rynku urządzeń posiadających niezbędne dopuszczenie do użytkowania („zatwierdzenie typu"), które wydaje Główny Urząd Miar"– twierdzą służby prasowe Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego.

Tragedie nocą

System odcinkowego pomiaru prędkości montowano w 2015 r. – Przez kolejne cztery lata urządzenia można było doposażyć w źródło światła, co kosztowałoby 3 mln zł, jednak tego zrobiono – mówi nam Robert Skwarko, wicedyrektor Delegatury NIK w Białymstoku, która koordynowała kontrolę dotyczącą systemu CANARD. Przez to kierowcy piraci w ciągu czterech lat uniknęli kar na 14,7 mln zł (przy średnim mandacie 220 zł).

Tymczasem, choć najwięcej wypadków ma miejsce w ciągu dnia, to nocą na drogach nieoświetlonych śmierć częściej zbiera żniwo –„wtedy występuje największy wskaźnik osób zabitych – w co czwartym takim wypadku ginie człowiek, w dzień, w co czternastym" – podaje raport KGP za 2018 r.

Skuteczne łapanie i karanie kierowców jadących za szybko, ma więc ogromne znacznie.

– W światłach mijania widać na odległość 40 metrów, co pozwala utrzymać pojazd w pasie drogowym. Ale jadąc szybko poza terenem zabudowanym, kierowca nie jest w stanie zauważyć np. nieoświetlonego rowerzysty, który się wyłoni z ciemności. Hamuje, gdy już w niego uderzy. Dlatego kierowcy często mówią, że zobaczyli przeszkodę dopiero „na masce" – mówi insp. Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego KGP, wskazując powód wysokiej śmiertelności w nocnych wypadkach. – Mandat za przekroczenie prędkości ma odstraszać i pełni taką funkcję. Dotkliwe są wiążące się z tym punkty karne – przyznaje insp. Kobryś.

Kamery zaczną widzieć

GITD zapewnia, że ślepe nocą kamery systemu, wkrótce zaczną „widzieć". „W 2018 r. zostały wykonane testy możliwych do zakupienia lamp doświetlających, w wyniku których wybrano optymalne rozwiązania o szacunkowym koszcie wynoszącym ok. 2,9 mln zł (średnio 100 tys. zł na opp). CANARD w swoim planie finansowym na lata 2019–2021 zawnioskował o środki na ten cel" – odpowiada nam biuro prasowe GITD.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA