fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Odra sieje postrach w Stanach Zjednoczonych

Nowojorski Williamsburg zamieszkiwany przez ortodoksyjnych Żydów także został dotknięty epidemią odry. Na zdjęciu: ostrzeżenia przed wirusem rozprzestrzeniającym się w dzielnicy
AFP
W USA odnotowano w tym roku już ponad 60 zachorowań na tę chorobę. To najwięcej od 25 lat.

W tym roku odnotowano już ponad 760 przypadków zachorowań w ok. 23 stanach, podaje Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom. Najbardziej zagrożone są dzieci poniżej 4. roku życia, które jeszcze nie zostały zaszczepione, oraz rosnąca grupa dzieci i młodzieży, których rodzice odmawiają szczepień.

Zanim wprowadzono szczepionkę na odrę w 1963 r., w USA miliony osób chorowały każdego roku na tę zakaźną chorobę. Około 500 osób umierało każdego roku, a o wiele więcej przez długie lata cierpiało z powodu powikłań po odrze, takich jak np. problemy z oddychaniem.

Szczepienia pozwoliły zapanować nad zachorowalnością na tę chorobę oraz zapobiec powikłaniom, szczególnie tym ciągnącym się do końca życia chorych. W końcu w 2000 r. władze uznały odrę za chorobę zupełnie wytępioną w USA.

Od tego momentu w Stanach Zjednoczonych co roku pojawiały się jedynie pojedyncze przypadki zachorowań na nią, bo wirusa przywozili do kraju podróżni wracający lub przybywający z innych krajów. Jednak gdy szczepieniom poddawała się zdecydowana większość mieszkańców Stanów, ryzyko rozprzestrzeniania się tej choroby było małe.

Ale teraz, gdy popularne staje się nieszczepienie – wzrosła zachorowalność na odrę, która rozprzestrzenia się szybko, drogą kropelkową, np. poprzez kontakt z kaszlącą czy kichającą osobą zarażoną.

Pierwszym przypadkiem w obecnej epidemii było dziecko z Brooklynu, dzielnicy Nowego Jorku, które zaraziło się odrą podczas wizyty u krewnych w Izraelu. Tam jesienią ubiegłego roku wirus pojawił się wśród ortodoksyjnych społeczności żydowskich mających kontakty na Ukrainie.

Z Brooklynu zarażony członek rodziny owego dziecka pojechał do stanu Michigan, dając tam z kolei początek serii zachorowań. Z Brooklynu, który obecnie jest największym ogniskiem tej choroby, wirus odry został przeniesiony również w inne części stanów Nowy Jork, Connecticut oraz do Baltimore. Przypuszcza się, że seria zachorować na odrę w sąsiednim stanie New Jersey również może mieć związki z tym na Brooklynie.

W Los Angeles przypadki zachorowań pojawiły się za sprawą podróżnego z Wietnamu. Nad Pacyfikiem jeszcze w kwietniu z powodu tej choroby przeprowadzono kwarantannę dwóch uniwersytetów. Inny podróżny przywiózł wirusa z Tajlandii i dał początek ognisku zachorowań w okolicach Sacramento, również w Kalifornii.

Władze federalne oraz stanowe już od tygodni apelują o szczepienie się przeciwko chorobom zakaźnym. – Stany Zjednoczone są zagrożone odrą, mimo że kiedyś skutecznie wyeliminowały tę chorobę – powiedział szef resortu zdrowia Alex Azar i zapewnił, że szczepionki były przedmiotem wielu pogłębionych badań i są „skutecznym i najzdrowszym środkiem ochrony rodzin".

W mieście Nowy Jork, którego wydział zdrowia już miesiąc temu ogłosił stan zagrożenia zdrowia w metropolii, wprowadzono nakaz szczepienia wszystkich osób powyżej 6. roku życia mieszkających w zagrożonych rejonach.

Do tej pory do sądu wezwano prawie 100 osób, które odmawiają zaszczepienia siebie lub dzieci przeciwko odrze, a także śwince i różyczce.

– Musimy ostro działać. Odra to bardzo zakaźna choroba – tłumaczy zastępca komisarza wydziału zdrowia dr Demertre Daskalakis. W całym mieście Nowy Jork na odrę zachorowało już ponad 460 osób, w tym 34 trafiły do szpitali, a dziesięć na oddziały intensywnej terapii.

W stanie Waszyngton nad Pacyfikiem, epicentrum odry na Zachodnim Wybrzeżu, wirus już został opanowany, ale w piątek gubernator podpisał ustawę, znoszącą możliwość odmowy szczepienia dzieci z powodów osobistych czy ideowych. – W stanie Waszyngton wierzymy w lekarzy i nasze pielęgniarki. Wierzymy w naukę i kochamy nasze dzieci. Dlatego jesteśmy przeciwko odrze – powiedział gubernator Jay Inslee, który wcześniej również wprowadził stan zagrożenia zdrowia i pozwolił szkołom wykluczać z zajęć niezaszczepione dzieci.

Do apeli o szczepienie się włączył się sam prezydent Donald Trump, który jeszcze podczas kampanii wyborczej sceptycznie wyrażał się o samych szczepionkach. Sugerował nawet w jednym wpisie na Twitterze, że z nimi związane jest występowanie autyzmu. Teraz wezwał Amerykanów, by nie unikali szczepień. „Szczepionki są bardzo ważne. Wobec tego, co się dzieje, należy się zaszczepić" – mówił pod koniec kwietnia prezydent USA.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA