fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Antybiotyki w mięsie. Czy żywność jest bezpieczna?

Według NIK system urzędowej kontroli leczenia zwierząt ma duże luki
AdobeStock
Nawet 80 proc. hodowców drobiu stosowało antybiotyki. Nie ma gwarancji, że żywność jest bezpieczna.

W przemysłowych hodowlach zwierząt w Polsce powszechnie stosuje się antybiotyki – ich zużycie lawinowo wzrosło. Przez „dziurawy" system nadzoru nie ma pewności, czy leki były potrzebne, i czy drób lub wieprzowina trafiająca do sklepów jest zdrowa – wynika z raportu NIK, którego ustalenia poznała „Rzeczpospolita".

– Wyniki kontroli są bardzo niepokojące. Obawiamy się, że problem dotyczy nie tylko województwa, które zbadaliśmy, ale całego kraju – mówi Krzysztof Kwiatkowski, prezes Najwyższej Izby Kontroli, zapowiadając ogólnokrajową kontrolę.

Kwestia faszerowania antybiotykami zwierząt, których mięso później kupujemy, odżywa co jakiś czas. Teraz oficjalna instytucja potwierdza, że problem istnieje. Aż 70 proc. hodowców zwierząt z woj. lubuskiego objętych monitoringiem wody i pasz stosowało antybiotyki, a w przypadku indyków i kurcząt rzeźnych odsetek ten przekraczał 80 proc. hodowli. Np. w jednym z powiatów na 15 hodowców zwierząt antybiotyki stosowało dziesięciu, z tego ośmiu w ostatnich trzech miesiącach. Z kolei w innym – 14 z 15.

Jeśli wierzyć dokumentacji, względy były lecznicze. Jednak „urzędowy obraz może nie oddawać rzeczywistości", bo system nadzoru ma luki.

„Przypadki braku ewidencji leczenia zwierząt w gospodarstwie stwierdzono we wszystkich skontrolowanych powiatowych inspektoratach weterynaryjnych" – wskazuje NIK.

W skrajnych sytuacjach – nawet w połowie objętych nadzorem gospodarstw – Inspekcja niestosowanie antybiotyków ustalała tylko w oparciu o oświadczenia hodowcy.

Przeczą temu dane o sprzedaży leków weterynaryjnych – tylko w ciągu pięciu lat (2011–2015) ich sprzedaż wzrosła o 23 proc. Jesteśmy w europejskiej czołówce – podaje raport.

„System nadzoru nie może gwarantować, że mięso, które trafia do sprzedaży, jest bezpieczne dla zdrowia konsumentów" – alarmuje NIK.

Tymczasem obecność pozostałości substancji o działaniu przeciwbakteryjnym w żywności niesie negatywne następstwa zdrowotne – zaznacza Izba. Z badań wynika, że nawet małe dawki antybiotyków przyjmowane z żywnością dłużej mogą przyczyniać się do powstawania w organizmie ludzkim lekoopornych szczepów bakteryjnych. Skutkiem przyjmowania antybiotyków może być też zwiększone ryzyko występowania np. alergii – czytamy w raporcie.

Hodowcy zwierząt gospodarskich uważają, że informacje o„masowej" skali użycia antybiotyków są grubo przesadzone. – Antybiotyki są stosowane przez hodowców wyłącznie za zgodą lekarza weterynarii, tylko wtedy gdy to konieczne. To drogie leki, więc hodowcy nie są zainteresowani częstym ich stosowaniem – mówi dr Aleksandra Porada, ekspert z Krajowej Rady Drobiarstwa – Izby Gospodarczej.

Czy taki drób może zaszkodzić? – Musi być zachowany okres karencji, aby antybiotyk mógł się wydalić z organizmu. Jeśli np. kurczak żyje 42 dni, to podawanie antybiotyku trzeba zakończyć na kilka do dziesięciu dni przed ubojem – mówi Porada. Przyznaje, że może istnieć szara strefa, ale dodaje, że konkurencja na rynku drobiarskim jest ogromna, więc hodowcy sami się pilnują.

Także Ministerstwo Rolnictwa zaznacza, że to lekarz decyduje, czy zapisać antybiotyk, a przestrzeganie karencji gwarantuje, że w żywności pochodzenia zwierzęcego nie będzie „pozostałości leków".

– Zgodnie z wytycznymi Komisji Europejskiej Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi przygotowało działania mające na celu zmniejszenie ilości stosowanych w uzasadnionych przypadkach antybiotyków przez lekarzy weterynarii – podaje nam w odpowiedzi Małgorzata Książyk z MR.

To działania „nakierowane na m.in. monitorowanie antybiotykoodporności, współudział w przygotowaniu i rozpowszechnianiu rekomendacji terapeutycznych dla lekarzy weterynarii". Resort organizuje również szkolenia dla hodowców.

Ministerstwo przekonuje, że „monitoruje także sprzedaż substancji przeciwbakteryjnych na poziomie hurtowni" i wskaźnik sprzedawanych antybiotyków „rok do roku" utrzymuje się na podobnym poziomie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA