fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Polacy nie wierzą we wcześniejsze wybory

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Mniej niż co piąty wyborca spodziewa się, że kadencja obecnego Sejmu zostanie skrócona. Większość wierzy jednak, że do żadnych wolt w parlamencie nie dojdzie.

Kadencja obecnego Sejmu będzie trwała cztery lata, a Polsce nie grożą przedterminowe wybory – wynika z sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej". Polacy uznali za normę to, że krajem rządzi Prawo i Sprawiedliwość – podkreślają eksperci.

Pełnej kadencji obecnego parlamentu spodziewa się aż 60 proc. ankietowanych. Z kolei możliwość przedterminowych wyborów dopuszcza 18,6 proc. respondentów. Zdania w tej sprawie nie ma 21,4 proc. osób.

Rzeczpospolita

W trwałość obecnego rozdania wierzą częściej mężczyźni niż kobiety (odpowiednio 57 i 64 proc. ankietowanych). Jednak wśród kobiet 29 proc. nie ma w tej sprawie zdania.

Aż 80 proc. z tych, którzy odpowiedzieli, że Sejm będzie działał przez cztery lata, to osoby między 40. a 49. rokiem życia. To też w 77 proc. mieszkańcy dużych miast – do 500 tys. mieszkańców. 64 proc. z nich ma wykształcenie podstawowe lub gimnazjalne.

Z kolei wśród tych, którzy spodziewają się wcześniejszych wyborów, prym wiodą osoby nieco młodsze, w wieku 30–39 lat. Niemal co trzeci tak odpowiadający ankietowany to mieszkaniec metropolii. 29 proc. tych respondentów ma dyplom ukończenia studiów.

Nie jest zaskoczeniem, że aż 75 proc. osób wierzących w czteroletnią kadencję obecnego Sejmu to wyborcy Prawa i Sprawiedliwości. Wśród popierających partię Jarosława Kaczyńskiego zaledwie 6 proc. uważa, że może dojść do przedterminowych wyborów. Zdania w tej sprawie nie ma 19 proc. ankietowanych.

Z kolei wśród osób głosujących na Konfederację, której po raz pierwszy udało się wejść do Sejmu, aż 62 proc. ankietowanych uważa, że obecny Sejm będzie działać przez pełne cztery lata.

Z drugiej jednak strony zauważalny jest wysoki odsetek – 48 proc. – zwolenników Koalicji Obywatelskiej, którzy nie liczą na wcześniejsze wybory. A 32 proc. podejrzewa, że do wyborów może dojść nieco wcześniej.

Wśród tych, którzy myślą, że dojdzie do skrócenia kadencji, najwięcej jest wyborców Lewicy – 42 proc.

Jak interpretować te wyniki? – Według mnie to znaczy, że większość obywateli, w tym także ci odlegli w swoich sympatiach od PiS lub wręcz wyborcy, którzy nie są zwolennikami partii rządzącej, uznali stan sprawowania władzy przez partię Jarosława Kaczyńskiego za stan normy. A to dowód na to, że strategia opozycji, przedstawianie tych rządów jako nienormalnego epizodu, poniosła fiasko. To też koniec stereotypu, rodem z lat 90., o prawicy wiecznie skłóconej i nieodpowiedzialnej – uważa prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Ekspert dodaje również, że choć nie jest to sondaż preferencji partyjnych, to te 60 proc. niewierzących we wcześniejsze wybory musi wpłynąć na strategię opozycji. – Opozycja jednym ciosem PiS nie powali – tłumaczy Chwedoruk.

Również socjolog prof. Jadwiga Staniszkis uważa, że rządy Zjednoczonej Prawicy dotrwają do końca kadencji: – Nie sądzę, żeby doszło do przyspieszonych wyborów, bo mogłoby to grozić utratą władzy przez PiS. Decyzja mogłaby zależeć od parlamentu, w którym rządzący mają większość – wyjaśnia.

Socjolog zwraca także uwagę na to, że Jarosław Gowin coraz częściej czuje się niekomfortowo w koalicji z PiS i przypomina, że PiS ma większość w koalicji rządzącej i to przede wszystkim Jarosław Kaczyński podejmuje decyduje. – PiS jest bardzo scentralizowaną partią. Dlatego nie wierzę we wcześniejsze wybory – dodaje prof. Staniszkis.

Badanie zostało przeprowadzone w dniach 19–20 grudnia metodą wywiadów telefonicznych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA